Kreml ostrzegł Armenię, że może utracić preferencyjną cenę rosyjskiego gazu, jeśli będzie odchodzić od integracji z Rosją. Wypowiedź Dmitrija Pieskowa padła przed wizytą sekretarza stanu USA Marco Rubio w Erywaniu. Armenia deklaruje zacieśnianie relacji z Unią Europejską, ale równocześnie zapewnia, że chce utrzymać stosunki z Moskwą.

W poniedziałek Kreml ostrzegł Armenię, że może stracić korzystną cenę rosyjskiego gazu, jeśli będzie odchodzić od integracji z Rosją. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow mówił o tym przed zapowiedzianą na wtorek wizytą sekretarza stanu USA Marco Rubio w Erywaniu.

Armenia jest członkiem kierowanej przez Rosję Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej i pozostaje silnie zależna od rosyjskich dostaw energii. W ostatnich latach Erywań zabiegał jednak o zacieśnienie więzi z Unią Europejską, a w zeszłym roku przyjęto ustawę rozpoczynającą proces przystąpienia do wspólnoty.

Na początku maja w Erywaniu odbył się pierwszy dwustronny szczyt Armenii z Unią Europejską, podczas którego podpisano umowę o partnerstwie w zakresie łączności.

Kilka tygodni później Johannes Luchner, zastępca dyrektora generalnego w Dyrekcji Generalnej ds. Migracji i Spraw Wewnętrznych Komisji Europejskiej  spotkał się w Erywaniu z ministrem spraw wewnętrznych Armenii, Arpine Sarkisjan, która odpowiada w rządzie kaukaskiego państwa za wdrażanie Planu działań na rzecz liberalizacji wizowej (VLAP). Wizyta eurokraty związana jest właśnie z monitorowaniem postępów implementacji zasad, które mają pozwolić na zniesienie w przyszłości wiz dla obywateli Armenii wybierających się do strefy Schengen.

Pieskow mówi o „więcej niż preferencyjnej” cenie

Pieskow został w poniedziałek zapytany przez dziennikarzy o relacje Rosji z Armenią. W odpowiedzi zasugerował, że obecne warunki gazowe są powiązane z pozostawaniem Erywania w rosyjskich formatach integracyjnych.

„Istnieje bardzo, bardzo atrakcyjna i więcej niż preferencyjna cena rosyjskiego gazu. Oczywiście, takie warunki nie są dostępne dla uczestników innych platform integracyjnych. Tam struktura cenowa jest zupełnie inna. Jest oparta na rynku” — powiedział rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

Armenia deklaruje utrzymanie relacji z Rosją

Minister spraw zagranicznych Armenii Ararat Mirzojan oświadczył w poniedziałek w Erywaniu, że jego kraj nie chce zrywać relacji politycznych i gospodarczych z Moskwą.

Zobacz też: Moskwa zarzuca Armenii „nieprzyjazne” działania. Paszynian odpowiada

„Chcemy i będziemy dążyć do zachowania i pogłębienia naszych normalnych stosunków” — mówił Mirzojan.

Podobnie wypowiadał się wcześniej premier Nikol Paszynian. Zapewniał, że Armenia „nigdy nie będzie zaangażowana w działania antyrosyjskie”, a Rosja „to supermocarstwo”, które „zasługuje na szacunek”. Jednocześnie podkreślał, że Ukraina nie jest wrogiem Armenii.

„Już w 2022 roku powiedziałem, że Armenia nie jest sojusznikiem Rosji w kwestii Ukrainy” — oświadczył premier Armenii.

Putin porównywał ceny gazu

W kwietniu prezydent Rosji Władimir Putin poruszył sprawę cen gazu podczas spotkania z Paszynianem. Według niego Erywań płacił 177,50 dolarów za 1000 metrów sześciennych gazu z Rosji, podczas gdy w Europie kosztowałby on ponad 600 dolarów.

9 maja rosyjski przywódca ocenił również, że „logiczne” byłoby przeprowadzenie w Armenii referendum dotyczącego jej aspiracji do członkostwa w Unii Europejskiej.

Rubio ma rozmawiać w Erywaniu

Departament Stanu USA zapowiedział, że Rubio odwiedzi Armenię we wtorek i spotka się z Mirzojanem. Obaj politycy mają także wziąć udział w ceremonii podpisania memorandum o porozumieniu. Nie podano dalszych szczegółów.

Nadchodzące wybory

W czerwcu w Armenii odbędą się wybory parlamentarne. Partia Paszyniana zmierzy się w nich z szeregiem ugrupowań opozycyjnych, spośród których wiele jest prorosyjskich.

Według przekazanych informacji Rosja rozpoczęła przed wyborami szeroko zakrojoną kampanię wymierzoną w obecny rząd Armenii. Wypowiedź Pieskowa o gazie pojawiła się w czasie, gdy Erywań próbuje równoważyć relacje z Moskwą, Zachodem i Kijowem.

Symboliczne decyzje i ograniczanie zależności od Rosji

Wypowiedź Kremla wpisuje się w rosnące napięcie między Moskwą a Erywaniem po wojnie o Górski Karabach. Relacje obu państw pogorszyły się po tym, jak Azerbejdżan we wrześniu 2023 roku siłą odzyskał kontrolę nad separatystycznym regionem mimo obecności rosyjskich sił pokojowych.

Rząd Paszyniana oczekiwał od formalnych sojuszników z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym wsparcia wobec konfliktu z Azerbejdżanem, który nie należy do organizacji. Nie miało to wszakże podstaw formalnych w przypadku Górskiego Karabachu, który to region jest przez wszystkie państwa uważany za terytorium Azerbejdżanu, to jednak wraz upadkiem nieuznawanej karabaskiej republiki Ormian, Baku zaczęło naruszać uznaną międzynarodowo granicę Armenii.

W efekcie Armenia praktycznie zawiesiła swoją aktywność w ramach animowanego przez Rosji sojuszu. Paszynian uznał przynależność Górskiego Karabachu do Azerbejdżanu i podjął kroki na rzecz normalizacji relacji z Azerbejdżanem i Turcją, co odbywa się pod patronatem USA.

W kolejnych latach Armenia podjęła działania ograniczające współpracę z instytucjami kierowanymi przez Rosję. W 2023 roku przystąpiła do Międzynarodowego Trybunału Karnego, co zostało przez Moskwę określone jako działanie nieprzyjazne. W 2024 roku zawiesiła udział w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.

Jednocześnie Armenia pozostaje członkiem Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, co ogranicza możliwość równoległego pełnego zbliżenia z Unią Europejską. Prezydent Rosji Władimir Putin wskazywał na sprzeczność między członkostwem w obu strukturach, zwracając uwagę na kwestie dostaw surowców energetycznych.

Kresy.pl/TASS/Reuters

Tagi: , , , , ,
forma płatności