PGNiG chce wykorzystać całość przepustowości Baltic Pipe, by zapewnić odpowiedni poziom dostaw gazu do Polski. Nowa prezes spółki nadała „bezwzględny priorytet” działaniom na rzecz wykorzystania zarezerwowanych mocy. Prowadzone są także działania w celu pozyskania nowych dostawców z Północy – dowiedziała się Interia.

„Intensyfikacja działań, których celem jest podpisanie kolejnych kontraktów oraz nadanie tym pracom przez panią Iwonę-Waksmundzką-Olejniczak, prezes PGNiG, najwyższego priorytetu, wynika z oceny sytuacji geopolitycznej oraz wpływu tej sytuacji na europejski rynek gazu i bezpieczeństwo energetyczne odbiorców w Polsce” – tłumaczy biuro prasowe spółki w materiałach przesłanych Interii.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3956.49 PLN    (17.98%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Jak podkreśla spółka, wobec wstrzymania dostaw do Polski przez Gazprom od 27 kwietnia br. i ograniczeniu dostaw do wielu krajó UE, „szczególnego znaczenia nabiera możliwość pozyskania paliwa gazowego niezależnie od sytuacji panującej w innych krajach regionu”. Taką możliwość ma zapewnić Baltic Pipe, którego uruchomienie nastąpi w październiku tego roku. Docelowo gazociąg ma umożliwić przesłanie do Polski 10 mld m sześc. gazu rocznie, a PGNiG zarezerwowało zdecydowaną większość tej przepustowości. „Stąd decyzja prezes Waksmundzkiej-Olejniczak o nadaniu bezwzględnego priorytetu działaniom na rzecz wykorzystania przez PGNiG całej zarezerwowanej przepustowości Baltic Pipe” – informują służby prasowe spółki.

Oznacza to intensyfikację rozmów z dostawcami gazu wydobywanego na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Spółka nie ujawnia ich szczegółów, jednak deklaruje, że o efektach prowadzonych działań poinformuje niezwłocznie.

Paweł Majewski – poprzedni prezes firmy – preferował dostawy realizowane na bieżąco. W czasie jego prezesury PGNiG podkreślało, że „celem spółki nigdy nie było proste zastąpienie jednego kierunku dostaw drugim”, co byłoby sprzeczne z samą ideą dywersyfikacji dostaw. Decyzję o rezerwacji określonej przepustowości Baltic Pipe spółka podjęła w 2017 r., po dokładnej analizie możliwych źródeł dostaw gazu i jego przesyłu do Polski w perspektywie po 2022 r.

CZYTAJ TAKŻE: Były szef PGNiG: słowa premiera pod adresem Norwegii pogorszyły naszą pozycję negocjacyjną ws. Baltic Pipe

Na lata 2022-2037 PGNiG zarezerwowała zdecydowaną większość mocy przesyłowych gazociągu Baltic Pipe. Jak podkreśla Interia, daje to impuls do dalszego inwestowania we własne wydobycie na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, a także do dalszych rozmów z potencjalnymi dostawcami gazu z tego kierunku. W 2020 roku grupa wydobyła w Norwegii prawie 0,5 mld m sześc. surowca, w 2021 roku 1,42 mld m sześc., z kolei w 2022 r. będą to już, zgodnie z zapowiedziami firmy, 3 mld m sześc. Spółka zakłada, że jej wydobycie na Norweskim Szelfie Kontynentalnym w 2027 r. sięgnie 4 mld m sześc.

Jednym z dostawców jest duński Ørsted, z którym umowę podpisano w październiku 2020 roku. Będzie ona obowiązywała od stycznia 2023 roku do października 2028 roku, a jej całkowity wolumen to około 6,4 mld m sześc. gazu. PGNiG podkreśla, że nie ma zagrożenia, że Duńczycy nie wywiążą się z umowy w związku ze wstrzymaniem dostaw do duńskiego koncernu przez Gazprom z powodu braku płatności w rublach.

Gaz do Baltic Pipe dostarczać ma również Lotos, który prowadzi wydobycie w Norwegii.

PGNiG zintensyfikowała też import skroplonego gazu ziemnego. W maju tego roku przyjęto m.in. sześć dostaw LNG do Świnoujścia i jedną do Kłajpedy. W czerwcu do obu portów miały trafić kolejne dostawy.

Gaz-System dokonał odbioru technicznego gazociągu Goleniów — Ciecierzyce, kluczowego odcinka lądowego Baltic Pipe — poinformowała spółka w środę. Oznacza to, że ten fragment gazociągu jest gotowy do rozruchu i nagazowania — dodano.

„Gaz-System, ponad 30 dni przed planowanym terminem, dokonał odbioru technicznego gazociągu Goleniów – Ciecierzyce. Tym samym kluczowy odcinek lądowy Baltic Pipe biegnący na trasie Goleniów – Lwówek i mający 191 km jest gotowy do rozruchu i nagazowania” – podano w komunikacie.

18 listopada ub. roku został wykonany ostatni spaw na gazociągu Baltic Pipe łączącym wybrzeża Danii i Polski.

Jak podawaliśmy, projekt Baltic Pipe złożony jest z pięciu komponentów. Pierwszym jest gazociąg na dnie Morza Północnego, biegnący między norweskim a duńskim systemem przesyłowym gazu. Elementem drugim jest rozbudowa systemu przesyłowego Danii. Trzecim zaś, tłocznia gazu zlokalizowana we wschodniej części Zelandii. Czwarty element stanowić ma podmorski gazociąg między polskim a duńskich systemem przesyłowym gazu. Rozbudowa istniejącego systemu przesyłowego w Polsce zamyka inwestycję. Część podmorska realizowana na dnie Morza Bałtyckiego będzie przechodziła przez obszary trzech państw: Danii, Polski i Szwecji. Trasa całej części podmorskiej będzie wynosiła ok. 275 kilometrów. Za realizację prac związanych z ułożeniem gazociągu na dnie Morza Bałtyckiego odpowiedzialna jest włoska firma Saipem Limited, z którą GAZ-SYSTEM podpisał umowę 30 kwietnia 2020 roku.

Kresy.pl / interia.pl / businessinsider.com.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz