Australia oficjalnie oświadcza, że „nie ma żadnych podstaw prawnych” dla szeregu chińskich roszczeń względem obszarów na Morzu Południowochińskim. Analogiczny krok wcześniej uczyniły USA. To oznacza kolejny wzrost napięcia napięcia między Australią a Chinami.

Władze Australii wyraziły swoje stanowisko wobec chińskich roszczeń na Morzu Południowochińskim w formalnej deklaracji przedstawionej ONZ w czwartek.

„Australia odrzuca roszczenia Chin powołujące się na ‘prawa historyczne’ lub ‘morskie prawa i interesy’ jako ustawione ‘w długiej praktyce historycznej’ na Morzu Południowochińskim” – czytamy w dokumencie, cytowanym przez australijski serwis SBS News.

„Nie ma żadnych podstaw prawnych dla Chin, by rysowały one proste linie podstawowe łączące najdalej wysunięte punkty obiektów morskich lub ‘grup wysp’ na Morzu Południowochińskim, w tym wokół ‘Czterech Sha’ lub ‘kontynentalnych’ czy ‘odległych’ archipelagów” – podkreślono. Australia odrzuca zatem także te roszczenia Chin, które odnoszą się do budowy sztucznych wysp na małych ławicach, płyciznach i rafach.

„Cztery Sha” (ang. Four-Sha) to dosłowne chińskie określenie na Nanhai Zhudao, czyli Wyspy Morza Południowochińskiego. Pod tym pojęciem Pekin rozumie archipelagi i wyspy Paracelskie (Xisha), Spratly (Nansha Quando), Pratas (Dongsha Quando) i Macclesfield (Zhongsha) [podk. Kresy.pl], a także szereg raf i obiektów płytko zanurzonych, które traktuje jako ich integralną część. Pekin uważa je za podlegające jego suwerenności. Formalnie, chińskie władze uważają wszystkie te obiekty za archipelagi i twierdzą, że w związku z tym mogą poprowadzić prosto tzw. linie podstawowe, żeby zdefiniować ich obszary główne i przyległe akweny wodne. Co więcej, na bazie tak poprowadzonych linii Chiny wyznaczają m.in. wody terytorialne, wody archipelagowe szelfy kontynentalne oraz wyłączne strefy ekonomiczne na odległość 200 mil morskich.

Zgodnie z definicją i prawem, linia podstawowa w tym kontekście oznacza granicę, od której mierzy się szerokość morza terytorialnego i innych stref morskich danego państwa. W przypadku państw archipelagowych jest to zewnętrzna granica wód archipelagowych, zaś w przypadku mocno ukształtowanej linii brzegowej, taką linię podstawową wytycza się z użyciem tzw. prostych podstawowych, które łączą najdalej wysunięte punkty wybrzeża lub wysp przybrzeżnych. Zgodnie z prawem, długość pojedynczej prostej podstawowej nie powinna przekraczać 12 mil morskich oraz 100 mil morskich w przypadku wód archipelagowych.

Stacja SBS News zwraca uwagę, że zajmując takie stanowisko Australia przybliża się do Stanów Zjednoczonych, w kontekście polityki względem Chin. Australijska deklaracja została złożona po tym, jak Sekretarz Stanu USA, Mike Pompeo, określił chińskie dążenia do kontroli terytoriów i zasobów na Morzu Południowochińskim mianem nielegalnych, wyraźnie popierając przy tym roszczenia innych państw Azji Południowo-Wschodniej względem Chin.

Przypomnijmy, że w połowie lipca br. departament Stanu USA po raz pierwszy otwarcie odrzucił chińską doktrynę dotyczącą strefy ekonomicznej na Morzu Południowochińskim, które staje się obszarem napięć geopolitycznych. „Stawiamy sprawę jasno: pretensje Pekinu do morskich zasobów na większości Morza Południowochińskiego są kompletnie bezprawne, tak jak ich kampania zastraszania w celu kontrolowania ich [zasobów]” – twierdzą Amerykanie.

Przechodząc do bardziej szczegółowego opisu akwenu USA odrzucają twierdzenia Pekinu, że rafy Scarborough  i Mischief  oraz wyspy Spratly znajdują się w ramach chińskiej morskiej strefy ekonomicznej uznając, że znajdują się one na szelfie będący przedłużeniem terytorium Filipin. Waszyngton uznaje też Wybrzeże Vanguard za pozostające w strefie wietnamskiej, mieliznę Luconia za pozostającą w strefie Malezji, zaś wyspy Natuna w strefie Indonezji. USA stwierdzają też, że żadne państwo nie może rościć pretensji do mielizny James.

Przeczytaj: Chiny umacniają swoją obecność na Morzu Południowochińskim. Ostra reakcja USA

Ponadto, ostatnia eskalacja ma miejsce niedługo przed dorocznymi rozmowami australijsko-amerykańskimi w Waszyngtonie. W ostatnim czasie relacje USA z Chinami uległy dodatkowemu pogorszeniu, zarówno w kontekście odpowiedzialności za pandemię koronawirusa, sporów dotyczących handlu, a także polityki Pekinu względem Hongkongu.

Czytaj także: Morze Południowochińskie: Chiny prowadzą od kilku dni manewry, USA wysyłają lotniskowce

Jak pisaliśmy, w piątek, w odpowiedzi na decyzję USA nakazującą Chinom zamknięcie konsulatu w Houston, chińskie władze nakazały Stanom Zjednoczonym zamknięcie swojego konsulatu w Chengdu. Pompeo przekonywał w czwartek, że chiński konsulat był „ośrodkiem szpiegostwa i kradzieży własności intelektualnej”, a Waszyngton i jego sojusznicy muszą stosować „bardziej kreatywne i asertywne sposoby” w naciskaniu na Komunistyczną Partię Chin, aby zmieniła swoje postępowanie.

Chiny sukcesywnie rozbudowują swoją obecność na Morzu Południowochińską, który zgodnie z głoszoną już od kilkudziesięciu lat przez dyplomację ChRL „linią dziewięciu kresek”, uważają w 90 proc. za swoją specjalną strefę ekonomiczną. Pekin powołuje się jeszcze na strefy wpływów ukształtowane w czasach cesarskich.

sbs.com.au / Kresy.pl

Tagi: , , , , , ,
forma płatności