Według ambasadora Ukrainy w Polsce, deklaracja ws. dostarczenia Ukrainie broni padła na szczeblu prezydenta, szefa BBN i MON. Teraz trwają rozmowy, jaki sprzęt i broń są potrzebne Ukraińcom.

We wtorek po południu w rozmowie na antenie RMF FM ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczycia powiedział, że w kontekście napiętej sytuacji na wschodzie, rząd w Kijowie rozważa różne scenariusze i prowadzi negocjacje, żeby uniknąć otwartej wojny. Przyznał, że scenariusz bezpośredniej rosyjskiej inwazji również jest rozważany, ale dodał, że nie wyobraża sobie, „żeby czołgi rosyjskie były w Kijowie, ponieważ Ukraina i Ukraińcy będą się bronić na tych granicach, które mamy w tej chwili”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8139.32 PLN    (36.99%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– (…) próbujemy nie panikować. Monitorujemy sytuację, jesteśmy gotowi na każdy scenariusz – powiedział Deszczycia. Pytany, czy Ukraina od Polski dostarczenia broni, potwierdził.

 

– Tak, są takie oczekiwania i są prowadzone też rozmowy, konsultacje z polskimi partnerami. Ten temat był tematem rozmów prezydentów kilka dni temu podczas spotkania w Wiśle. Prowadzimy też konsultacje z ministerstwem obrony, wymieniamy się informacją jaki sprzęt, jaka amunicja jest nam potrzebna – oświadczył ukraiński dyplomata. Dopytywany, jaki sprzęt i broń są potrzebne, uchylił się od odpowiedzi: – Może w tej chwili nie będę o tym mówić, o dokładnych typach sprzętu, ale chodzi o sprzęt obronny.

Deszczycia poinformował też, że deklaracja ze strony Polski o wysłaniu broni padła na najwyższych szczeblach:

– Taka deklaracja padła na szczeblu prezydenta, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego i Ministerstwa Obrony Narodowej.

Ukraiński ambasador powiedział też, że obecnie trwają konsultacje dotyczące tego, co jest najbardziej potrzebne Ukraińcom. Dodał, że rozmowy obecnie dotyczą „konkretnego sprzętu”, nie ma na razie mowy „o konkretnych datach”.

CZYTAJ TAKŻE: NYT: Polska bazą wypadową dla ukraińskich partyzantów w razie inwazji Rosji na Ukrainę

Zobacz: Czechy gotowe do rozważenia wysłania wojsk na Ukrainę

O tym, że strona polska prowadzi z Ukrainą rozmowy na temat dostaw broni, poinformował w poniedziałek szef BBN, Paweł Soloch. Zaznaczył przy tym, że „na dzień dzisiejszy” Polska nie rozważa wysłania na Ukrainę swoich żołnierzy. Przypomnijmy, że rzecznik rządu Piotr Muller na pytanie, czy Polska pomoże militarnie Ukrainie odpowiedział, że w tej kwestii polski rząd jest w stałym kontakcie ze społecznością międzynarodową. „Czekamy też na zapotrzebowanie ze strony Ukrainy. Na tym etapie jestem w stanie powiedzieć tyle, bo każdy krok w tym zakresie musi być uzgodniony (…) natomiast nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie podejmowali działań, które mogą pomóc Ukrainie w najbliższym czasie, działań dyplomatycznych, również innych, jeśli one będą potrzebne” – oświadczył.

Ponadto, wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz potwierdził na antenie radiowej Trójki, że Polska zaoferowała Ukrainie wsparcie w postaci bliżej nieokreślonego sprzętu militarnego i czeka na odpowiedź. Przyznał też, że Polska rozważa opcję przyjęcia ukraińskich uchodźców na wypadek konfliktu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak pisaliśmy, w 2016 roku niemiecki tygodnik Der Spiegel ujawnił, że grupa osób powiązana z byłym głównodowodzącym siłami NATO w Europie, gen. Philipem Breedlove’em, lobbowała na rzecz dostarczania broni na Ukrainę – w tym bez bezpośredniego udziału USA. Według tych planów ciężką broń i amunicję miała wysyłać na Ukrainę Polska, a w rozmowach w Warszawie na ten temat uczestniczył znany ekspert ds. wojskowych, Philip Karber. Nieoficjalne rozmowy prowadził też gen. Wesley Clark, znany amerykański generał i były dowódca sił NATO w Europie, który współpracował z Karberem. Jak pisaliśmy, w kwietniu 2015 gen. Clark publicznie wywierał presję na Polaków. aby przekazali broń Ukrainie.

Czytaj więcej: Amerykanie naciskali, żeby Polska nieoficjalnie dostarczała ciężką broń Ukrainie

Jak wynika z sondażu przeprowadzonego na zlecenie RMF FM i „Dziennika Gazety Prawnej”, większość Polaków chce, by Polska udzieliła pomocy Ukrainie w przypadku wojny. Odpowiedź taką wybrało 66,2 proc. pytanych. Przeciw pomaganiu Ukrainie wypowiedziało się 26,6 proc. respondentów. Zdecydowanie najwięcej zwolenników aktywnego stanięcia po stronie Kijowa w przypadku konfliktu jest w elektoracie Lewicy i Konfederacji. 42,4 proc. pytanych uznało, że nasz rząd powinien wesprzeć Kijów dyplomatycznie. 41 proc. chciało dostaw uzbrojenia dla Ukraińców, a 38,9 proc. – innego rodzaju wsparcia materialnego – pieniędzmi bądź żywnością. Jednak już tylko 14,7 proc. respondentów było gotowych wysłać na Ukrainę polskich żołnierzy.

rmf24.pl / Kresy.pl

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Kuchta80
    Kuchta80 :

    Wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz potwierdzil, że Polska rozważa opcję przyjęcia ukraińskich uchodźców na wypadek konfliktu- to chyba sa jakies zarty, na upadlinie kwitnie kult bandery, sprawa Wolyna jest nadal zamiatana pod dywan, dostep kolejowy do Polski jest blokowany a my mamy im pomagac, jakie interesy mamy w upadlinie, co mozemy dostac od nich, nic poza wiekszymi problemami, niech polski rzad przestanie wtracac sie w sprawy Bialorusii i Ukrainy, mamy za duzo wewnetrznych problemow w Polsce!!!

  2. zp
    zp :

    konflikt jest, nie aż tak daleko od naszej granicy. Reagować powinniśmy. Pytanie czy materialnie. Jest możliwość zasygnalizowania, że chcemy, ale nie możemy. Jak dostarczyć pomoc, jak kolej jest zablokowana. Ukraińskie koleje nie chcą podstawiać wagonów. A tak w ogóle to brak nam dodatkowych środków budżetowych na opłacenie ukraińskich taryf przewozowych.
    I ponadto obawiamy się, że któryś z angielskich samolotów z uzbrojeniem może przy okazjio awarii spowodować wybuch amunicji nad terenami zamieszkałymi i zmuszeni jesteśmy przekierować transport nad Rosję lub Białoruś.