Wysoki przedstawiciel ONZ dla Bośni i Hercegowiny ostrzegł w swoim raporcie, że krajowi grozi niebezpieczeństwo rozpadu, a perspektywa powrotu do wojny domowej jest „bardzo realna”.

Brytyjski dziennik „The Guardian” dotarł do raportu sporządzonego dla ONZ przez Christiana Schmidta, wysokiego przedstawiciela Organizacji dla Bośni i Hercegowiny. Ostrzega w nim przed separatystycznymi tendencjami wśród bośniackich Serbów. W piątek dokument został przekazany sekretarzowi generalnemu ONZ, António Guterresowi.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

880.18 PLN    (4%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Według raportu, lider bośniackich Serbów Milorad Dodik, grozi odtworzeniem armii Republiki Serbskiej, a więc jednej z dwóch republik wchodzących w skład kraju. To oznaczałoby podzielenie krajowych sił zbrojnych i de facto rozpad Bośni i Hercegowiny.

 

Dodik grozi wycofaniem się bośniackich Serbów z instytucji państwowych Bośni i Hercegowiny, w tym z armii narodowej oraz odtworzeniem sił serbskich. 14 października br. oświadczył, że zmusi armię bośniacką do wycofania się z Republiki Serbskiej, otaczając jej koszary. Zagroził też, że w razie próby interwencji militarnej ze strony Zachodu, ma „przyjaciół”, którzy obiecali wesprzeć serbską sprawę. Według „The Guardian”, potencjalnie może tu chodzić o Serbię, a także Rosję.

Ponadto, Dodik chce powołać wywiad Republiki Serbskiej oraz zabronić federalnym służbom policyjnym operowania na terenie Republiki. Zapowiada też, że w Republice Serbskiej mandat Sądu Najwyższego i prokuratury nie będzie uznawany, a co więcej, ten autonomiczny rejon opuści system podatkowy kraju.

Należy zaznaczyć, że wymienione instytucje nie były częścią oryginalnego porozumienia z Dayton. Wykształciły się w ciągu 25 lat od tamtego czasu, w efekcie postępującej integracji Bośni i Hercegowiny.

Czytaj także: Bośniaccy Serbowie powołali własną żandarmerię

Według Schmidt, jest to „równoznaczne z secesją bez jej proklamowania”. W jego ocenie działania Dodika „zagrażają nie tylko pokojowi i stabilności kraju i regionu, ale – w przypadku braku odpowiedzi ze strony społeczności międzynarodowej – mogą doprowadzić do unieważnienia samego porozumienia z Dayton”. Wysoki Przedstawiciel ostrzegł też, że może dojść do starć między bośniackimi krajowymi organami ścigania a policją bośniacko-serbską. Zaznaczył też, że gdyby rzeczywiście doszło do podziału sił zbrojnych Bośni i Hercegowiny, to „obecność sił międzynarodowych wymagałby ponownej oceny”.

„Brak reakcji na obecną sytuację zagroziłby porozumieniu z Dayton, podczas gdy niestabilność w Bośni i Hercegowinie miałaby szersze implikacje regionalne. Perspektywy dalszego podziału i konfliktu są bardzo realne” – podsumował Schmidt.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Dodik jest członkiem prezydium Bośni i Hercegowiny, czyli kolegialnego organu uznawanego za głowę państwa. Przypomnijmy, że polityk ten już wcześniej mówił o możliwym dążeniu do secesji. Jak pisaliśmy, w lutym 2020 roku po spotkaniu z prezydentem Serbii mówił o gotowości do zmiany statusu regionu.

Przeczytaj: Przywódca bośniackich Serbów wzywa do przyłączenia ich ziem do Serbii

Wspierane przez mocarstwa zachodnie dążenie zdominowanych przez muzułmanów instytucji centralnych do pomniejszania autonomii Republiki Serbskiej, doprowadziło do poważnych napięć między dwiema częściami federacji. Demonstracją tego było przeprowadzenie w 2016  roku przez władze RS referendum na temat republikańskiego święta, wcześniej zdelegalizowanego przez władze w Sarajewie. Referendum zostało przeprowadzone przez ówczesnego prezydenta RS Dodika mimo, że także ono zostało uznane za nielegalne przez władze Bośni i Hercegowiny. Sam Dodik wielokrotnie wspominał o faktycznej upadłości państwa, którego częścią jest jego republika i planach referendum w sprawie secesji.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Biuro Wysokiego Przedstawiciela w Bośni i Hercegowinie utworzono w 1995, w następstwie zawarcia porozumienia w Dayton, które zakończyło wojnę w Bośni i Hercegowinie. Ma ono nadzorować i kontrolować implementację cywilnych ustaleń z Dayton. Christian Schmidt pełni tę funkcję od 2021 roku.

Rozpoczęta 2 grudnia 2004 roku misja EUFOR zastąpiła wycofujące się wojska NATO (misja SFOR). Obecnie liczy ona 700 żołnierzy. Jej zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa ludności Bośni i Hercegowiny oraz ochrona granic.

Interia.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz