Samorządowcy i działacze społeczni powołali komitet „Stop banderyzmowi”, który ma przygotować obywatelski projekt ustawy dotyczący propagowania ukraińskiego nacjonalizmu i banderyzmu. Inicjatywa jest reakcją na decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”.
W środę w Warszawie poinformowano o powołaniu komitetu „Stop banderyzmowi”, który ma przygotować obywatelski projekt ustawy dotyczący propagowania ukraińskiego nacjonalizmu. Inicjatywa jest odpowiedzią na decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”.
O zawiązaniu komitetu poinformował w serwisie X działacz Konfederacji Piotr Zduńczyk. „Dziś zawiązaliśmy komitet, w skład którego wchodzą samorządowcy i działacze społeczni. Dominują samorządowcy z Lubelszczyzny, których zgromadził inicjator przedsięwzięcia Jakub Banaszek, prezydent Chełma” – napisał.
🚫 Stop banderyzmowi!
🇵🇱 Rozpoczynamy obywatelską inicjatywę ustawodawczą, której celem jest penalizacji zbrodniczej ideologii ukraińskiego szowinizmu.
Dziś zawiązaliśmy komitet, w skład którego wchodzą samorządowcy i działacze społeczni. Dominują samorządowcy z Lubelszczyzny,… pic.twitter.com/lOqVz4t9YK
— Piotr Zduńczyk (@P_Zdunczyk) June 10, 2026
Podczas środowej konferencji prasowej w Warszawie Jakub Banaszek przekazał, że komitet zebrał już wymaganą liczbę podpisów potrzebną do złożenia zawiadomienia o jego utworzeniu do marszałka Sejmu.
Według prezydenta Chełma w skład komitetu weszli samorządowcy i społecznicy z różnych części Polski. Wśród nich mają być między innymi prezydenci Wejherowa, Bolesławca, Przemyśla, Puław, Kalisza i Stalowej Woli.
Banaszek poinformował, że przygotowany projekt ustawy „zawiera zapisy odwołujące do propagowania ukraińskiego nacjonalizmu, banderyzmu, ale także jakiejkolwiek z frakcji OUN-u, tak żeby całkowicie ten katalog został wyczerpany”.
Na początku czerwca prezydent Chełma, zapowiadając powołanie komitetu, wskazywał, że wcześniejszy projekt ustawy w tej sprawie, złożony przez prezydenta Karola Nawrockiego, został „zamrożony” w Sejmie.
Chodzi o projekt złożony we wrześniu 2025 roku. Zakładał on karanie w Polsce rozpowszechniania fałszywych twierdzeń dotyczących zbrodni popełnionych przez członków i współpracowników Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery, Ukraińskiej Armii Powstańczej oraz innych ukraińskich formacji kolaborujących z III Rzeszą Niemiecką. Projekt odnosił się w szczególności do zbrodni ludobójstwa dokonanej na Polakach na Wołyniu.
Zgodnie z konstytucją inicjatywa ustawodawcza przysługuje grupie co najmniej 100 tys. obywateli mających prawo wybierania do Sejmu. Po zebraniu 1000 podpisów pełnomocnik komitetu zawiadamia marszałka Sejmu o jego utworzeniu.
Jeżeli zawiadomienie spełnia wymogi ustawowe, marszałek Sejmu w ciągu 14 dni postanawia o jego przyjęciu. Tysiąc podpisów dołączonych do zawiadomienia wlicza się do wymaganych 100 tys. podpisów poparcia. Projekt musi trafić do Sejmu w ciągu 3 miesięcy od dnia przyjęcia zawiadomienia o powstaniu komitetu.
Przypomnijmy, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy miano „imienia Bohaterów UPA”. Decyzja została ogłoszona w dekrecie opublikowanym na stronie ukraińskiego prezydenta.
Ukraińska Powstańcza Armia jest powszechnie uznawana za formację odpowiedzialną za eksterminację ludności polskiej na Wołyniu. Według historyków w lipcu 1943 roku UPA przeprowadziła skoordynowany atak na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy.
Sprawcami zbrodni, określanej jako rzeź wołyńska, byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery oraz podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia.
Według danych, w wyniku ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zginęło co najmniej 100 tys. Polaków.
Przypominamy w tym kontekście, że IPN skierował do władz Ukrainy 26 wniosków o przeprowadzenie prac poszukiwawczych lub ekshumacyjnych. Dziewięć z nich zostało rozpatrzonych negatywnie, natomiast piętnaście pozostaje bez odpowiedzi. Instytut wskazał jednocześnie, że w pojedynczych przypadkach uzyskano zgody na prowadzenie prac, m.in. we Lwowie-Zboiskach oraz w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej.
Kresy.pl/X/Bankier






























