W czwartek Iran poinformował sekretarza generalnego ONZ, że w przypadku militarnej agresji uzna bazy i instalacje „wrogich sił” w regionie za uzasadnione cele uderzeń.
W czwartek Iran przekazał sekretarzowi generalnemu ONZ Antonio Guterresowi, że w razie militarnej agresji uzna bazy, instalacje oraz inne zasoby „wrogich sił” w regionie za uzasadnione cele ataków. Władze w Teheranie wskazały, że retoryka prezydenta USA Donalda Trumpa wobec Iranu „sygnalizuje realne ryzyko militarnej agresji”.
W liście podkreślono, że Iran nie dąży do wybuchu konfliktu zbrojnego, jednak w przypadku podjęcia działań militarnych przeciwko temu państwu odpowiedź będzie „zdecydowana”. Jednocześnie zaznaczono, że ewentualne uderzenie spotka się z reakcją skierowaną przeciwko infrastrukturze oraz obecności wojskowej przeciwnika w regionie.
Zobacz też: Media: Starmer blokuje Trumpowi użycie baz RAF do uderzenia na Iran
Stanowisko Teheranu zostało przedstawione w kontekście narastających napięć związanych z możliwością militarnej konfrontacji. Irańska misja przy ONZ zwróciła uwagę, że sytuacja bezpieczeństwa w regionie może ulec dalszemu pogorszeniu w przypadku podjęcia działań zbrojnych.
Tego samego dnia magazyn MilitaryWatch poinformował, że Iran miał wykorzystać chińskie satelity do monitorowania rozmieszczenia amerykańskich sił oraz przygotowania się na ewentualne starcie. Według analityków współpraca ta polega na podziale zadań, w ramach którego chińskie zasoby kosmiczne wspierają regionalne zdolności operacyjne Iranu.
Z dostępnych informacji wynika, że chińska flota obejmująca ponad 500 satelitów wojskowych i cywilnych podwójnego zastosowania przekazuje dane wywiadowcze do Teheranu. Umożliwia to monitorowanie aktywności wojsk USA na Oceanie Indyjskim, w Zatoce Omańskiej oraz w Zatoce Perskiej.
Wcześniej Iran uzyskał także dostęp do chińskiego systemu nawigacji satelitarnej BeiDou, który miał zostać wykorzystany po rezygnacji z amerykańskiego systemu GPS.
Premier Donald Tusk zaapelował w czwartek do Polaków przebywających w tym kraju o natychmiastowe opuszczenie państwa oraz zaniechanie wyjazdów. „Proszę natychmiast opuścić […] Iran i w żadnym wypadku nie wybierać się do tego kraju” — zwrócił się szef rządu. Tusk podkreślił, że „nie chce nikogo straszyć”, ale możliwość konfliktu jest bardzo realna. Za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin „ewentualność ewakuacji nie będzie wchodziła w rachubę”. Premier zaapelował o poważne potraktowanie tej prośby, przypominając, że w razie eskalacji nikt nie będzie w stanie zagwarantować Polakom możliwości ewakuacyjnych.
W środę administracja Donald Trump analizowała scenariusze militarne wobec Iran, a Pentagon zdecydował o czasowym przeniesieniu części personelu z Bliskiego Wschodu do Europy i do Stany Zjednoczone w związku z możliwym atakiem i potencjalnym odwetem Teheranu – przekazał CBS News. Gotowość wojsk USA do ewentualnych uderzeń ma zostać osiągnięta w sobotę, jednak decyzja o rozpoczęciu operacji nie zapadła.
Kresy.pl/Reuters































