Ukraińska firma Fire Point przeprowadziła test nowego pocisku ziemia-powietrze FP-7.x, który ma być tańszym i prostszym w produkcji uzupełnieniem zachodnich systemów obrony powietrznej. Według „Financial Times” rakieta ma kosztować około 700 tys. dolarów, czyli znacznie mniej niż pociski PAC-3 używane w systemach Patriot.
Ukraina przeprowadziła test nowego pocisku ziemia-powietrze FP-7.x, który ma być tańszym i łatwiejszym w masowej produkcji uzupełnieniem zachodnich systemów obrony powietrznej – podał „Financial Times”. Za projektem stoi ukraińska firma zbrojeniowa Fire Point.
Współzałożyciel firmy Denys Shtilierman przekazał dziennikowi, że pierwszy lot testowy zakończył się „całkiem udanie”. Według Fire Point pocisk FP-7.x ma być zdolny do zwalczania rosyjskich rakiet balistycznych i dronów.
Ukraine conducted a fully controlled maneuvering flight test of the FP-7.X rocket, which will form the basis of the future FREYJA anti-ballistic interceptor. Developers say the goal is to help Ukraine close its skies independently. #Ukraine pic.twitter.com/OruW5Neh5O
— NOELREPORTS 🇪🇺 🇺🇦 (@NOELreports) June 3, 2026
Firma przekonuje, że główną zaletą nowego rozwiązania mają być niższe koszty. Shtilierman podał, że jeden pocisk FP-7.x ma kosztować około 700 tys. dolarów, czyli około 2,5 mln zł. Dla porównania, według szacunków budżetowych armii USA na 2026 rok, pocisk PAC-3 używany w systemie Patriot kosztuje około 3,8 mln dolarów.
Fire Point deklaruje, że od sierpnia mogłaby produkować do trzech pocisków dziennie. Masowa produkcja zależy jednak od pozyskania głowicy naprowadzającej na podczerwień od niemieckiego koncernu Diehl Defence. Gotowe rakiety miałyby być dostępne do 2027 roku.
FP-7.x ma być częścią systemu obrony powietrznej Freyja, obejmującego także radary oraz system dowodzenia i kontroli dostarczane przez europejskich partnerów. Fire Point nie ujawnia nazw firm uczestniczących w projekcie. „Financial Times” podał jednak, powołując się na europejskich i ukraińskich urzędników, że rozmowy dotyczyły między innymi niemieckich firm Hensoldt i Thales, włoskiego Leonardo oraz norweskiego Kongsberga.
Nowy pocisk ma działać na wysokości około 25 kilometrów, podobnie jak Patriot, i być zdolny do przechwytywania rakiet balistycznych. W przeciwieństwie do amerykańskiego systemu wykorzystuje jednak końcowe naprowadzanie w podczerwieni, uznawane za mniej skuteczne i bardziej podatne na zakłócenia.
Tom Karako z waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych ocenił, że ukraiński system może wzmocnić obronę powietrzną kraju, ale raczej nie zastąpi najbardziej zaawansowanych systemów zachodnich.
„Kiedy masz do czynienia z pełnym spektrum zagrożeń, potrzebujesz wielu różnych narzędzi. Patriot to niezwykle zaawansowane rozwiązanie, więc lepiej mówić o uzupełnieniu niż substytucie” – podkreślił ekspert.
Kresy.pl/Financial Times





























