Litwa wydali dwóch pracowników ambasady rosyjskiej w geście solidarności z Czechami, Łotwa i Estonia – po jednym rosyjskim dyplomacie.
Litwa, Łotwa i Estonia nakazały wyjazd łącznie czterem rosyjskim dyplomatom pracującym w lokalnych ambasadach, aby okazać solidarność z Czechami – poinformowały w piątek ministerstwa spraw zagranicznych tych krajów. Władze Litwy nakazały opuścić kraj dwóm Rosjanom, a władze Łotwy i Estonii wydaliły po jednym rosyjskim dyplomacie.
Litewski minister spraw zagranicznych Gabrielius Landsbergis poinformował, że wydaleni „używali przykrywki dyplomatycznej do szpiegowania”.
“W UE powinno być mniej tajnych rosyjskich szpiegów. Nasi czescy koledzy rzucają światło na ich bezprecedensową działalność” – podkreślił.
Zastrzegł, że w przypadku nieproporcjonalnej odpowiedzi ze strony Moskwy Litwa wydali kolejnych dyplomatów.
CZYTAJ TAKŻE: Kraje bałtyckie objęły sankcjami 118 przedstawicieli białoruskich władz
Jak informowaliśmy 22 kwietnia, w związku z niewypełnieniem przez Rosjan ultimatum jakie postawiły im władze Czech, rosyjska ambasada w Pradze będzie funkcjonować w formie kadłubowej.
Władze Czech zażądały zredukowania obsady przedstawicielstwa Rosji w tym państwie do pięciu pracowników dyplomatycznych. Oznacza to, że Pragę będzie musiało opuścić aż 22 rosyjskich dyplomatów. W ten sposób Czesi chcą osiągnąć „parytet liczbowy” pod względem obsady ambasad obu państw, jak to określił czeski minister spraw zagranicznych Jakub Kulhanek.
Czesi zezwolą też na pozostanie w rosyjskiej ambasadzie w Pradze 19 pracowników technicznych. Do tej pracowało ich w tej placówce 67 co oznacza, że 48 będzie musiało opuści Czechy.
W ten sposób Czesi zrealizowali swoją groźbę. W środę Kulhanek ogłosił, że jego rząd przekazał rosyjskiemu ambasadorowi swoiste ultimatum. Rosjanie otrzymali czas do czwartku do godz. 12 aby zezwolić na powrót 20 niedawno wydalonych czeskich dyplomatów z ambasady w Moskwie. Jak argumentował szef czeskiej dyplomacji wydalenie aż takiej ich liczby spowodowało, że ambasada Czech w Rosji nie może normalnie funkcjonować pozostając z pięcioma dyplomatami na stanie.
Dyplomatyczne starcie Czech i Rosji rozpoczęło się po tym, gdy premier tego pierwszego państwa ujawnił raport czeskiej Służby Bezpieczeństwa i Inforamcji według którego jednostka specjalna nr 29155 rosyjskiego wywiadu wojskowego była „zaangażowana” w przeprowadzenie aktu sabotażu w składzie amunicji w Vrbieticach. W wybuchu 16 października 2014 r. zginęły dwie osoby. Skład należał do prywatnej spółki Imex Group, która dzierżawiła teren od czeskich sił zbrojnych.
Czesi podjęli decyzję o wydaleniu 18 rosyjskich dyplomatów zidentyfikowanych jako oficerowie i współpracownicy rosyjskich służb specjalnych. W odwecie Rosjanie wydalili 20 pracowniczków czeskiej ambasady w Moskwie.
W poniedziałek władze Czech wykluczyły rosyjski Rosatom z wielomiliardowego przetargu na budowę nowego bloku w elektrowni atomowej w Dukovanach i zapowiedziały podjęcie kroków prawnych wobec Rosji o odszkodowanie za wybuchy do jakich na terytorium tego państwa doprowadzili rosyjscy agenci.
Jak podały we wtorek czeskie media, setki funkcjonariuszy czeskich służb bezpieczeństwa wzięło udział w nocnej akcji mającej na celu zatrzymanie członków grup paramilitarnych podejrzewanych o udział w wojnie w Donbasie po stronie separatystów. Zatrzymani mieli być kierowani przez rosyjskich oficerów wywiadu pracujących w Czechach pod przykryciem dyplomatycznym.
CZYTAJ TAKŻE: Rosja wydala pięciu polskich dyplomatów




























