Na wschodzie Łotwy niezidentyfikowany dron spadł do jeziora Dridzis i eksplodował po zetknięciu z wodą. Służby zabezpieczyły teren, rozpoczęły poszukiwania szczątków i zaapelowały do mieszkańców o unikanie miejsca zdarzenia. Incydent wpisuje się w serię wcześniejszych naruszeń przestrzeni powietrznej w pobliżu wschodniej granicy NATO.
W sobotę rano we wschodniej Łotwie niezidentyfikowany dron spadł do jeziora Dridzis w rejonie Krasławia i eksplodował po zetknięciu z wodą — poinformowała agencja LETA, powołując się na łotewską policję.
Papildināts 23. maija plkst. 13.18 –
šoreiz sensoru informācija nebija pietiekoša, lai aktivizētu šūnapraidi. https://t.co/NVw8v13Og1— NBS (@Latvijas_armija) May 23, 2026
Około godz. 8 łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwa została zaalarmowana przez mieszkańców, że bezzałogowiec wpadł do jeziora Dridzis w historycznym regionie Łatgalia. Na miejscu znaleziono szczątki prawdopodobnie bezzałogowego statku powietrznego.
Do działań skierowano dodatkowe siły, w tym policję wyposażoną we własny dron, straż pożarną oraz żołnierzy. Ze względu na rozległy obszar jeziora działania mają być prowadzone z dużą ostrożnością.
„Oczekuję od służb jak najszczegółowszych informacji na temat okoliczności zdarzenia oraz dalszych działań. Zachęcam mieszkańców do śledzenia oficjalnych informacji” — napisała na platformie X premier Łotwy Evika Siliņa.
Do mieszkańców zaapelowano o unikanie miejsca zdarzenia, stosowanie się do zaleceń służb i zgłaszanie znalezionych szczątków, które mogą pochodzić z drona. W wyniku eksplozji nikt nie został ranny.
Nie uruchomiono ostrzeżenia
Przed upadkiem drona mieszkańcy nie otrzymali ostrzeżenia o możliwym zagrożeniu. Łotewska armia wyjaśniła, że dane z czujników nie pozwoliły na uruchomienie alarmu.
„Tym razem dane z czujników nie były wystarczające, aby uruchomić alarm” — przekazała łotewska armia na platformie X.
Według relacji świadka cytowanej przez LSM.lv obiekt przeleciał nad jeziorem, zawrócił, a następnie runął do wody i eksplodował. Mężczyzna znajdował się około 1,5 km od miejsca upadku i nie otrzymał ostrzeżenia na telefon.
Kolejny incydent w regionie
LETA przypomniała, że nie jest to pierwszy incydent w Łatgalii związany z dronami wlatującymi w łotewską przestrzeń powietrzną. 7 maja nad Łotwę miała wtargnąć grupa bezzałogowców, a jeden z nich uderzył w magazyn ropy naftowej w Rzeżycy.
Nikt nie został wtedy ranny, ale incydent doprowadził do dymisji ministra obrony Andrisa Sprudsa i rezygnacji premier Eviki Siliņi. Jej gabinet działa obecnie jako rząd tymczasowy, aby państwo nie pozostało bez władzy wykonawczej.
W czwartek na Łotwie wykryto kolejnego bezzałogowca. Wojsko potwierdziło naruszenie przestrzeni powietrznej przez co najmniej jeden dron, a w reakcji na zagrożenie poderwano myśliwce w ramach misji NATO Baltic Air Policing.
Doniesienia o przekierowywaniu dronów
Według MSZ Ukrainy Rosja celowo przekierowuje nad kraje bałtyckie ukraińskie bezzałogowce wysyłane do ataków na cele w Rosji. Moskwa twierdzi, że Litwa, Łotwa i Estonia pozwalają Ukrainie wykorzystywać swoją przestrzeń powietrzną do ataków na Rosję. Ukraina i państwa bałtyckie odrzuciły te oskarżenia.
Brytyjski dziennik „The Telegraph” opisał, że przejmowanie dronów ma być możliwe dzięki wykorzystaniu zakłócania i podszywania się pod sygnał GPS. Według gazety w centrum sieci umożliwiającej takie działania znajduje się nadajnik w obwodzie królewieckim, który od lat zakłóca sygnał GPS nad Morzem Bałtyckim.
Kresy.pl/LSM






























