Polscy zwolennicy sojuszu z banderowcami robią co mogą, aby wmówić opinii publicznej, że nowe święto, ustanowione przez prezydenta Ukrainy, Petro Poroszenkę, nie ma nic wspólnego z gloryfikacją ludobójczej UPA. Z kolei sam Poroszenko, jak na ironię, robi co może, aby udowodnić, że jest dokładnie odwrotnie – pisze ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
Polscy zwolennicy sojuszu z banderowcami robią co mogą, aby wmówić opinii publicznej, że nowe święto, ustanowione przez prezydenta Ukrainy, Petro Poroszenkę, nie ma nic wspólnego z gloryfikacją ludobójczej UPA. Z kolei sam Poroszenko, jak na ironię, robi co może, aby udowodnić, że jest dokładnie odwrotnie.
Przykładem jest jego wpis na Twiterze:
„Pod tym żółto-błękitnym sztandarem maszerowali żołnierze UPA.”
Link: https://twitter.com/poroshenko/status/503059475306397696
Czyż to nie jest gloryfikacja ludobójców? Tym bardziej, że Poroszenko wprowadza tutaj błąd, bo UPA, jak i OUN, używała nie obecnych barw Ukrainy, niebiesko-żółtych, ale czerwono-czarnych. To typowa manipulacja.
Kolejnym przykładem jest wypowiedź o “zasługach” UPA, wypowiedziana przez Proszenkę do neobanderowskich bojowników. Cytuję:
Рівно як і на досвіді Війська Запорізького, січових стрільців і вояків УПА. І вже на власному героїчному досвіді Вітчизняної війни чотирнадцятого року», – сказав також Глава держави.
Wypowiedź ta miała miejsce, co należy wyraźnie podkreślić, w dniu wspomnianego nowego święta, czyli 14 października br. Jej tekst znajduje się nie na żadnym “ruskim” portalu, ale na oficjalnej stronie prezydenckiej
http://www.president.gov.ua/news/31399.html
I co na to banderowcy propagandziści? Śmiem twierdzić, że będą wymyślą kolejną bajeczkę i znów wołać będą “Polacy, nic się nie stało”.






























