Lider zwycięskiej w lutowych wyborach Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), Friedrich Merz nie uzyskał poparcia niemieckiego parlamentu, jako kandydat na kanlcerza.
Środki masowego przekazu donoszą o niespodzianym wyniku wtorkowego głosowania w Bundestagu. Kandydaturę Merza na kanclerza poparło w głosowaniu 307 członków Bundestagu. 307 zagłosowało przeciw, a trzech parlamentarzystów wstrzymało się od głosu. Jeden głos okazał się nieważny, zrelacjonował portal Deutsche Welle. Wymagana większość wynosiła w tym przypadku 316 głosów.
Głosowanie było tajne, nie sposób więc stwierdzić, którzy deputowani uformowanej w kwietniu koalicji nie poparli lidera największego stronnictwa. Koalicja CDU, jej siostrzanej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU), a także Socjaldemokratyznej Partii Niemiec (SPD) teoretycznie dysponuje w izbie niższej niemieckiego parlamentu 328 głosami.
To zdarzenie bez precedensu. Jeszcze nigdy w historii niemieckiego parlamentaryzmu kandydat na kanclerza nie przegrał pierwszego głosowania w warunkach uzgodnienia zawarcia większościowej koalicji parlamentarnej. Procedura na taki przypadek przewidziana jest w art 63 niemieckiej konstytucji – „Jeżeli zaproponowany kandydat nie zostanie wybrany, Bundestag może w ciągu 14 dni po głosowaniu wybrać nowego kanclerza federalnego większością ponad połowy swoich członków” – przytacza Deutsche Welle.
Gdyby i w tym drugim przypadku parlament nie zdołał wyłonić szefa rządu, w trzeciej turze do jego ustanowienia wymagana będzie już tylko zwykła większość izby niższej.
Współprzewodnicząca głównej siły opozycyjnej, Alternatywy dla Niemiec (AfD), Alice Weidel napisała na X, że głosowanie pokazało „słabe podstawy małej koalicji zbudowanej między [chadekami] a SPD, która została odrzucona przez wyborców”.
AfD zdobyła w wyborach poparcie tylko nieco mniejsze od CDU, jest jednak izolowana przez wszystkie pozostałe niemieckie stronnictwa.
dw.com/kresy.pl
































