Kanclerz Niemiec Friedrich Merz na szczycie w Antwerpii skrytykował unijny system ETS za generowanie zbyt wysokich kosztów dla przemysłu, wzywając do jego przeglądu i deregulacji. Przywódcy Włoch i Czech poparli rewizję systemu w celu ochrony konkurencyjności. Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen skrytykowała jednak państwa członkowskie, sugerując, że „same są sobie winne”, ponieważ „inwestują za mało w dekarbonizację przemysłu”.
W środę podczas Europejskiego Szczytu Przemysłowego w Antwerpii kanclerz Niemiec Friedrich Merz wygłosił przemówienie, w którym wskazał na niedoskonałości unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO₂. System ten, funkcjonujący od 2005 roku, ma za zadanie redukcję emisji w objętych nim sektorach, jednak generuje bardzo wysokie koszty dla europejskich przedsiębiorstw w obliczu rekordowych cen energii i konkurencji z Chin.
Merz podkreślił konieczność otwartego przeglądu i ewentualnej rewizji lub odroczenia elementów ETS, aby zachować równowagę między celami klimatycznymi a konkurencyjnością i miejscami pracy. „ETS nie jest obecnie najlepszym narzędziem, jeśli nie umożliwia realnej, sprawiedliwej i konkurencyjnej transformacji naszych zakładów produkcyjnych” — powiedział kanclerz Niemiec, zwracając się do przedstawicieli europejskiego przemysłu i Komisji Europejskiej.
„Musimy być bardzo otwarci na zmianę instrumentów, jeśli obecne rozwiązania nie przynoszą oczekiwanych efektów. Potrzebujemy więcej marchewek, a nie tylko coraz ostrzejszego bata” — dodał kanclerz. „Jeśli więc nie da się tego osiągnąć, jeśli nie jest to właściwe narzędzie, powinniśmy być otwarci na zmiany” — stwierdził Merz, nie wykluczając odroczenia reformy ETS.
W tym samym dniu na szczycie przemysłowym w Antwerpii przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen skrytykowała rządy krajowe za nieprzeznaczanie wystarczających środków z ETS na wsparcie przemysłu. „Państwa członkowskie inwestują mniej niż 5 proc. dochodów z ETS w dekarbonizację przemysłu. Wierzę, że nadszedł najwyższy czas, aby państwa członkowskie podjęły działania” — powiedziała von der Leyen.
Von der Leyen stwierdziła, że głównym celem nadchodzącej reformy ETS stanie się przekierowanie większej ilości dochodów ze sprzedaży pozwoleń na dekarbonizację przemysłu. Przegląd systemu ETS planowany na 2026 rok ma przeprojektować mechanizm tak, aby spełniał cel klimatyczny Unii Europejskiej na 2040 rok. Wniosek w tej sprawie Komisja Europejska przedstawi w trzecim kwartale bieżącego roku.
Niemcy wraz z Włochami, Czechami i Słowacją wskazują na konieczność pilnych działań osłonowych dla energochłonnych gałęzi przemysłu. Merz zapowiedział, że rząd federalny będzie aktywnie zabiegał o takie rozwiązania na najbliższym nieformalnym szczycie przywódców Unii Europejskiej oraz w rozmowach z Komisją Europejską.
W czwartek rano w Brukseli ceny referencyjne uprawnień do emisji dwutlenku węgla spadły gwałtownie po komentarzach przywódców. Kontrakt referencyjny na unijne pozwolenia spadł o 7 proc. do 73,08 euro za tonę metryczną CO₂ o godzinie 10:33 GMT, po wcześniejszym spadku do 72,18 euro, co stanowiło najniższy poziom od sierpnia.
„Musimy zacząć od gruntownego przeglądu systemu ETS i położyć kres spekulacjom finansowym związanym z tym systemem” — powiedziała premier Włoch Giorgia Meloni dziennikarzom przed szczytem. Premier Czech Andrej Babiš zasugerował rewizję wcześniejszej propozycji ograniczenia ceny do 30 euro za tonę CO₂, co stanowi jedyny sposób na natychmiastowe uratowanie branży.
10 lutego Parlament Europejski zatwierdził nowy, wiążący cel klimatyczny zakładający ograniczenie emisji CO₂ o 90 proc. względem poziomu z 1990 roku do 2040 roku.
Rezolucję poparło 413 europosłów, przeciw było 226, a 12 wstrzymało się od głosu. Przyjęcie dokumentu oznacza dalsze zaostrzenie unijnej polityki klimatycznej w perspektywie najbliższych kilkunastu lat.
Jednocześnie Parlament Europejski zaakceptował roczne opóźnienie wejścia w życie systemu ETS2, obejmującego emisje CO₂ z transportu drogowego i budownictwa. Nowy system handlu emisjami zacznie obowiązywać w 2028 roku zamiast planowanego wcześniej 2027 roku, co nie zmienia faktu, że w kolejnych latach obejmie gospodarstwa domowe i sektor transportu dodatkowymi kosztami.
Bernd Weber, szef think tanku Epico Klima-Innovation z siedzibą w Brukseli i Berlinie, wskazał, że w Polsce skutki wprowadzenia ETS2 będą szczególnie dotkliwe. Rachunki za ogrzewanie mogą wzrosnąć nawet o 150 proc. Ekspert zaznaczył, że w Niemczech cena za CO₂ jest już wliczana w rachunki za ogrzewanie i transport, co złagodzi efekt wejścia ETS 2. Obecnie stawka wynosi tam 55 euro za tonę CO₂, a po rozszerzeniu systemu ma kształtować się w przedziale 50–75 euro. „Rachunek za zatankowanie samochodu lub za zużycie gazu nie będzie szokiem” — dodał Weber. Zwrócił jednocześnie uwagę, że liczba pozwoleń na emisję będzie maleć, przez co na początku przyszłej dekady cena może dojść do 100 euro za tonę CO₂.
Jak w październiku 2025 roku wskazywała minister klimatu Paulina Hennig-Kloska, w najgorszym scenariuszu koszt węgla może wzrosnąć aż o 450 zł za tonę, a ceny benzyny i diesla mogą podskoczyć o 40–50 groszy na litrze.
Warto dodać, że od 2028 r. wejdzie w życie zakaz instalacji pieców na gaz i węgiel dla budynków należących do państwa lub samorządów. Od 2030 r. zostanie wprowadzony zakaz montowania kotłów gazowych w nowych budynkach. Do 2040 roku te zmiany obejmą również budynki istniejące. Te zmiany będą niekorzystne dla wielu Polaków, którzy w ostatnim czasie skorzystali z programu „Czyste Powietrze” i wymienili swoje stare piece na instalacje gazowe. W całej Polsce z ogrzewania gazowego korzysta 2 mln gospodarstw domowych.
Kolejną kwestią jest wymóg termomodernizacji budynków. W Polsce ponad 4 mln budynków wymaga docieplenia ścian, wymiany okien, instalacji nowych systemów grzewczych czy wykonanie audytów energetycznych.
Kresy.pl/Die Welt
































