Rząd próbuje opóźnić wejście w życie unijnego systemu ETS2, który może drastycznie podnieść ceny ogrzewania i paliwa. Minister klimatu Paulina Hennig-Kloska ostrzega: jeśli się nie uda, czekają nas podwyżki sięgające 450 zł za tonę węgla i 50 groszy na litrze benzyny.
Polska stara się opóźnić wdrożenie nowego unijnego systemu handlu emisjami ETS2, który – jak ostrzega w poniedziałkowym wywiadzie dla Money.pl minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska – może wywołać poważne podwyżki cen. W najgorszym scenariuszu koszt węgla może wzrosnąć aż o 450 zł za tonę, a ceny benzyny i diesla mogą podskoczyć o 40–50 groszy na litrze.
System ETS2, przyjęty przez Radę UE mimo sprzeciwu Polski i Węgier, ma wejść w życie w 2027 roku. Rząd RP jednak zabiega o jego odroczenie do 2030 roku. Jak tłumaczy Hennig-Kloska w rozmowie z portalem Money.pl, dodatkowy czas pozwoliłby na przeprowadzenie niezbędnych modernizacji w domach, blokach i budynkach publicznych.
Minister zaznacza, że ceny wzrosną proporcjonalnie do emisyjności danego paliwa. „Wzrosty kosztów są uzależnione od tego, jak emisyjne jest dane paliwo. Oczywiście najbardziej emisyjny jest węgiel, dlatego w przypadku ogrzewania tym paliwem koszty mogą wzrosnąć najbardziej, w pesymistycznym scenariuszu nawet o 450 zł/tonę, paliwo według szacunków KOBiZE to 40-50 groszy za litr benzyny lub diesla” – przyznała.
Zobacz: Ukraina dostanie od UE niemal tyle, co Polska
Trwają obecnie rozmowy z Komisją Europejską, a rząd zapewnia, że środki na termomodernizację są już zabezpieczone. „Mamy dostępne środki z Funduszu Modernizacyjnego, a także fundusze krajowe. […] Przygotowujemy się do negocjacji nowych Wieloletnich Ram Finansowych, w których termomodernizacja ma być jednym z kluczowych obszarów wsparcia” – zaznaczyła Hennig-Kloska.
Przy okazji przypomniała, że obecny system polityki klimatycznej UE był wypracowany jeszcze przez poprzedni rząd. Dodała również, że Polska skutecznie zbudowała koalicję krajów sprzeciwiających się wprowadzeniu celu redukcji emisji o 90 proc. do 2040 roku. „Sprawdziło się to, co mówiłam od wielu miesięcy – nie ma większości na poziomie państw członkowskich, by taki cel pośredni wprowadzić. Zbudowaliśmy skutecznie koalicję państw, które zablokowały pomysł twardego celu 90 proc., by pozostawić państwom większą elastyczność” – wyjaśniła.
Minister klimatu dodała także, że nie spodziewa się konieczności dalszego dotowania cen energii elektrycznej z budżetu. Jej zdaniem, cena maksymalna energii – 500 zł za megawatogodzinę – zostanie utrzymana także w przyszłym roku.
Czytaj: Rząd przyznaje, że unijny system ETS2 uderzy w portfele Polaków
money.pl / Kresy.pl






























