W Nadrenii Północnej-Westfalii policja zatrzymała trzy osoby podejrzewane o próbę sabotażu prywatnego samolotu kanclerza Niemiec. Zatrzymani to lewicowi aktywiści.
Niemiecka policja zatrzymała trzy osoby przebywające w pobliżu prywatnego samolotu kanclerza Niemiec Friedrich Merz. Do interwencji doszło w nocy ze środy na czwartek w miejscowości Arnsberg, gdzie znajduje się hangar wykorzystywany przez szefa niemieckiego rządu do przechowywania jego awionetki.
Prokuratura i policja poinformowały, że wszystko wskazuje na próbę uszkodzenia samolotu, jednak plan ten nie został zrealizowany dzięki szybkiej reakcji służb. Zatrzymane zostały dwie kobiety i mężczyzna w wieku 23, 28 oraz 56 lat. Usłyszeli zarzuty naruszenia miru domowego po tym, jak bez zezwolenia weszli na teren hangaru.
Z ustaleń niemieckich organów ścigania wynika, że cała trójka była wcześniej znana policji i brała udział w protestach o charakterze lewicowym oraz tzw. proklimatycznym.
Zobacz: W Niemczech rośnie przemoc lewicowych ekstremistów
Do sprawy odniosła się również grupa określająca się jako „Kolektyw-oporu”, która w wydanym komunikacie przyznała, że „w ramach akcji protestacyjnej próbowano unieruchomić prywatny samolot Friedricha Merza”.
Jak informowaliśmy, według danych z 2025 roku, odsetek przypadków lewicowej przemocy politycznej w Niemczech wzrósł o 45 proc. względem roku wcześniejszego. Na początku tego roku lewicowi ekstremiści doprowadzili do długotrwałego odcięcia prądu w części Berlina.
dw.com / Kresy.pl































