Według danych z 2025 roku, odsetek przypadków lewicowej przemocy politycznej w Niemczech wzrósł o 45 proc. względem roku wcześniejszego. Na początku tego roku lewicowi ekstremiści doprowadzili do długotrwałego odcięcia prądu w części Berlina.
W Niemczech według danych rządu federalnego do 30 listopada 2025 roku odnotowano 931 przestępstw z użyciem przemocy o podłożu lewicowym, wobec 644 takich czynów w 2024 roku, co oznacza wzrost o około 45 proc. Informacje pochodzą z odpowiedzi Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na pytanie posła AfD Martina Hessa, którą cytuje dziennik „Junge Freiheit”. Łącznie zarejestrowano 3449 przestępstw z użyciem przemocy o podłożu politycznym, przy 3418 rok wcześniej.
W statystykach dotyczących skrajnej lewicy szczególnie wzrosła liczba pobić i napaści, w tym pobić z 280 do 411 przypadków. Do kategorii przestępstw lewicowych najczęściej wliczane są naruszenia nietykalności cielesnej, pobicia, napaści i podpalenia.
Podano również wzrost liczby przestępstw z użyciem przemocy o podłożu prawicowym z 1243 do 1302. Dane te jednak są ciężkie do zweryfikowania, ponieważ kwalifikuje się do nich m.in. napaści na Żydów, dokonywane w znacznej mierze przez islamistów, a nie europejskich prawicowców.
W reakcji na ujawnione dane poseł AfD Martin Hess oskarżył pozostałe partie o bagatelizowanie tego zagrożenia. „Pomimo tego, ugruntowane partie bagatelizują, relatywizują lub ukrywają zagrożenia dla naszego społeczeństwa, zwłaszcza te wynikające z ekstremizmu lewicowego, albo przyznają się do istnienia tych zagrożeń, ale nie podejmują odpowiednich działań” — powiedział Hess.
Najnowszy przykład lewicowego ekstremizmu odnotowano już na początku tego roku. Do zdarzenia doszło rano 3 stycznia, gdy podłożono ogień pod most kablowy nad kanałem Teltow, prowadzący do elektrowni Lichterfelde. W wyniku pożaru uszkodzone zostały kluczowe linie przesyłowe, a 50 tys. mieszkań i 2 tys. lokali usługowych w dzielnicach Nikolassee, Wannsee i Lichterfelde zostało bez zasilania.
Burmistrz Kai Wegner oświadczył, że był to atak motywowany politycznie, a sprawcami mieli być „najwyraźniej lewicowi ekstremiści”. Policja potwierdziła później tę ocenę. Trzy wyżej wymienione dzielnice są zamieszkiwane w większości przez wyższą klasę średnią i klasę wyższą, postrzeganych przez lewicowych ekstremistów jako siedlisko „burżuazyjnych wrogów”.
Warto odnotować, że według innych statystyk, które pojawiły się pod koniec zeszłego roku – w 2024 w Niemczech zarejestrowano ponad 46 tys. przypadków przemocy wobec policji. Dane pokazują, że ponad 34 proc. podejrzanych nie posiadała niemieckiego obywatelstwa.
Kresy.pl/Junge Freiheit































