Wypowiedzi ambasadora Rosji w Kiszyniowie na temat kryzysu energetycznego w Naddniestrzu wywołały reakcję miejscowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
„Ministerstwo Spraw Zagranicznych wzywa Ambasadę Federacji Rosyjskiej do natychmiastowego zaprzestania kampanii dezinformacyjnej, która powoduje dalsze szkody w stosunkach dwustronnych i pogarsza sytuację w regionie” – napisano w oświadczeniu mołdawskiej dyplomacji, zacytowanym przez portal Point.md.
Władze w Kiszyniowie odniosły się w ten sposób do wcześniejszego oświadczenia rosyjskiej ambasady, która zdaniem przedstawicieli MSZ „przerzuca odpowiedzialność za kryzys wywołany przez samą Moskwę”.
„Kategorycznie potępiamy fałszywe oświadczenia, których celem jest podzielenie społeczeństwa Republiki Mołdawii i ukrycie prawdziwych przyczyn kryzysu energetycznego w Naddniestrzu. To cyniczna próba manipulowania opinią publiczną i zrzucania winy na Kiszyniów lub Kijów, podczas gdy prawdziwa odpowiedzialność leży całkowicie po stronie Moskwy” – oświadczenie kiszyniowskiego MSZ zacytował Point.md.
Mołdawia uznała, że Rosja i Gazprom “nie wywiązały się ze swoich zobowiązań umownych i nie zaproponowały realnych rozwiązań zapewniających ciągłość dostaw gazu”. Według Kiszyniowa wstrzymanie dostaw gazu “ma charakter czysto polityczny i ma na celu destabilizację Republiki Mołdawii”.
Rząd Mołdawii twierdzi, że był gotowy wesprzeć mieszkańców separatystycznego Naddniestrza oraz potępił “niebezpieczne aluzje co do rzekomo „siłowego” rozwiązania kwestii Naddniestrza” deklarując zobowiązanie do pokojowego rozwiązania konfliktu z władzami nieuznawamej republiki.
Z dniem 1 stycznia Ukraina zaprzestała tranzytu rosyjskiego gazu. Właśnie przez jej terytorium gazociągiem “Przyjaźń” surowiec był dostarczany do Naddniestrza. Jedyny czynny gazociąg prowadzący do Europy to Turkish Stream prowadzący po dnie Morza Czarnego do europejskiego regionu Turcji, a z niej na Bałkany.
Jednak dodatkowym elementem jest spór między Kiszyniowem a Moskwą o dług z tytułu gazu dostarczanego przez lata do Naddniestrza, które nawet Rosja uznaje formalnie za część Mołdawii. Mołdawia uznaje wyniki międzynarodowego audytu, który wykazał, że dług wynosi 8,6 mln dolarów. Strona rosyjska nie zgadza się z wnioskami.
Mołdawia właściwa korzysta już z gazu sprowadzanego z Rumunii i Ukrainy, choć i to rozwiązanie ma swoje strony ujemne, gdyż jest on droższy od rosyjskiego. Natomiast Naddniestrze pozostaje od początku roku bez surowca. W pierwszej kolejności ograniczono jego dostawy do zakładów przemysłowych. Także do lokalnej regionalnej eleketrowni Mołdawskaja GRES, która wykorzystuje jeszcze pewne zapasy węgla.
Doszło już od odcięcia gazu dla gospodarstw domowych, odcięcia ogrzewania sieciowego i ciepłej wody. Władze Naddniestrza prowadzą reglamentację dostaw energii elektrycznej.
Ambasada Rosji w Mołdawii stwierdziła już wcześniej, że „celowe ignorowanie przez władze Kiszyniowa licznych problemów w relacjach z Gazpromem jest główną przyczyną sytuacji kryzysowej w regionie Naddniestrza.
Jak pisaliśmy, 13 grudnia br. Parlament Mołdawii zagłosował za wprowadzeniem stanu wyjątkowego na 60 dni od 16 grudnia z powodu spodziewanego odcięcia dostaw rosyjskiego gazu od 1 stycznia. Z kolei 9 grudnia Wadim Krasnosielski, prezydent separatystycznego względem Mołdawii Naddniestrza podpisał dekret wprowadzający stan nadzwyczajny gospodarczy
Naddniestrze jest zdominowanym przez ludność rosyjskojęzyczną (Rosjan i Ukraińców) regionem na terytorium Mołdawii. W czasie rozkładu Związku Radzieckiego miejscowi mieszkańcy wypowiedzieli posłuszeństwo władzom w Kiszyniowie i po krótkiej wojnie domowej zakończonej w 1992 r., wywalczyli faktyczną niepodległość. Naddniestrzańska Republik Mołdawska ma własnego prezydenta, armię, siły bezpieczeństwa, urzędy podatkowe i walutę. Naddniestrza nie uznało jednak żadne państwa, także Rosja, która jednocześnie wspiera je gospodarczo i politycznie. Oparciem separatystów jest rosyjski kontyngent wojskowy stacjonujący na kontrolowanym przez nich terytorium.
point.md/kresy.pl































