Felieton zastępcy redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Katarzyny Gójskiej-Hejke teoretycznie poświęcony był sytuacji na Białorusi. Nie omieszkała ona jednak zaatakować bezpardonowo przedstawicieli Polaków na Litwie.

W swoim felietonie opublikowanym w ubiegłotygodniowym wydaniu „Gazety Polskiej” Katarzyna Gójska-Hejke ostro skrytykowała politykę rządu Beaty Szydło ocieplania relacji z władzami Białorusi, którą według niej „trudno pojąć”. Gójska-Hejke krytycznie wyraża się o tym, że celem polityki rządu PiS stało się „dążenie do „pozyskania” satrapy z Mińska” i podważa wiarę „w możliwośc powodzenia tego planu”.

Aby nie wyjść z roli prorządowego publicysty, Gójska-Hejke zrzuca całą odpowiedzialność za tę politykę na urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a szczególnie na obecnego ambasadora RP na Białorusi Konrada Pawlika, którego określa jako „jednego z najbliższych współpracowników Sikorskiego, a później Schetyny”. Dziwi się, że minister spraw zagranicznych Witold Waszyczkowski właśnie Pawlika „zrobił ambasadorem”. Publicystka niedwuznacznie wzywa do zaostrzenia stanowiska wobec Mińska ponieważ „KGB brutalnie walczy z opozycją. Jest pałowanie, są aresztowania, ranni”. Nie wierzy przy tym aby Aleksandr Łukaszenko był w stanie zachować suwerenność Białorusi względem Rosji – „Orędownikom zakumplowania się z Łukaszenką warto zadać pytanie: co ów – gdy przedzie na nasza stronę – zrobi z rosyjskim wojskiem na Bialorusi? Wyprosi? Czy prędzej utopi się we własnej wannie?” – pyta Gójska-Hejke.

Redaktor „Gazety Polskie” tłumaczy swoje krytyczne nastawienie wobec ocieplenia relacji z Białorusią także faktem „prześladowania Polaków na Białorusi”. „Płynące z MSZ [Polski] instrukcje dla Polaków na Białorusi są takie: nie mieszajcie się do polityki, trzymajcie się z dala od opozycji” – pisze z nutą krytycyzmu publicystka. Według Gójskiej-Hejke polityka państwa polskiego jest kształtowana tak, że „za znacznie słabsze działania antypolskie na Litwie toczymy zaciętą walkę z Wilnem” i dodaje „zdecydowana obrona praw Polaków jest słuszna, ale tolerowanie by głosem polskiego środowiska byli przedstawiciele miejscowej partii putinowskiej, zakrawa na szaleństwo, a przecież tak właśnie jest na Litwie”. Nie ma żadnych wątpliwości, że zastępca redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” pisze w ten sposób o Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin.

AWPL-ZChR zbiera poparcie zdecydowanej większości Polaków na Litwie, tak było także w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych. Mimo to reprezenci naszych rodaków na Wileńszczyźnie od długiego czasu są obiektem ataków „Gazety Polskiej”. 11 marca 2016 roku redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz, razem z Gójską-Hejke, konferowali w Wilnie z litewskimi politykami i przedstawicielami krytycznych wobec AWPL-ZChR mediów, na temat „polepszania relacji polsko-litewskich”. Już w czasie tej konferencji Gójska-Hejke uznała, że za zły stan tych relacji odpowiada w pierwszym rzędzie nie dyskryminacyjna polityka państwa litewskiego lecz „pewne problemy związane z częścią działaczy polskich na Litwie”, co jak uznała „stanowi wyzwanie” dla jej środowiska. Dopiero w dalszej kolejności zastępca redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” wymieniała „pewne działania litewskie”.

„Gazeta Polska”/Kresy.pl



7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. gan :

    Białoruś to idealny potencjalnie kolejny kraj, któremu zachodnia żydomasoneria chętnie udzieli kredytów na budowę. To też jednocześnie tzw. „brama smoleńska”, która prowadzi do Moskwy. Tu trzeba uważać, żeby nie zostać wmanewrowanym – bo dochód z kredytów w naszą kieszeń nie trafi a co najwyżej możemy zostać uwikłani w konflikt. Jeśli MSZ każe trzymać się z dala od opozycji, to radzi bardzo rozsądnie.

  2. mariusz67 :

    Redaktorzy Gazety Polskiej popierając wymierzoną w Wilniuków propagandę litewską, szerzoną także przez niektóre polskojęzyczne środowiska na Litwie (skupione wokół radia ZW) wykazują wielką naiwność, a niestety nawet głupotę prowadzącą do szkodnictwa. Takie przewrotne rozumienie i podporządkowanie się „geopolityce” w prostej linii wiedzie do unicestwienia polskości na Kresach. Czyżby o to chodziło Sakiewiczowi i Gójskiej?

  3. mariusz67 :

    Co do mieszania wątków białoruskiego i litewskiego: w unijnej i „bratniej” Litwie już w 2011 roku tamtejsi liberałowie (ulubieńcy ZW) w koalicji z konserwatywnymi nacjonalistami odebrali polskim szkołom możliwość nauczania niektórych przedmiotów po polsku i narzucili przymus wykładania wielu przedmiotów po litewsku. Słowem: dramatycznie uszczuplili możliwość kształcenia w polskim języku ojczystym. Dla redaktorów Gazety Polskiej to jednak nie jest żaden problem. Ale jednak gdy Łukaszenka próbuje naśladować władze litewskie, to podnoszą wrzask. O co więc chodzi? Jakie stosują standardy, jaką miarą oceniają?

    • gan :

      Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Takie stare, ale aktualne porzekadło. Ile kredytu weźmie Litwa? Bogatsza jest od Białorusi, więc nie tyle, ile dałoby się wcisnąć do kraju Baćki. Wystarczy tylko pogrzebać kto działał w masońskiej loży kopernik i z kim jest skoligacony przyjacielsko i finansowo.

  4. arczi :

    Gazeta Sakiewicza „polska” jest tylko z nazwy, chyba chodzi o to żeby zmylić czytelników. Bo już treści to są natarczywie antypolskie. Kolejny raz atakuje dzielnych Polaków z Wileńszczyzny, którzy w nieprzychylnych warunkach, nękani dyskryminacją od litewskich władz, mężnie bronią polskich tradycji, języka, wiary, kultywują spuściznę przodków. A Sakiewicz i spółka bezczelnie się wymądrzając, chcieliby zniszczyć ten dorobek Wilnian, z takm trudem zachowany przez dziesięciolecia zmagań z Hitlerem, Stalinem, komuną i „wolną” ale antypolską Litwą. Doprawdy to wygląda albo na szaleństwo, albo niewiedzę, albo celową robotę o charakterze agenturalnym.