Były doradca szefa MSZ, dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski, w wywiadzie dla ukraińskiego serwisu usprawiedliwiał gloryfikowanie Stepana Bandery i UPA na Ukrainie rosyjską agresją. Zapewniał też, że rozumie oburzenie Ukraińców spowodowane krytyką ich stosunku do banderyzmu, używając osobliwego porównania do stosunku Polaków do Napoleona.

W opublikowanym w środę wywiadzie dla ukraińskiego serwisu „Europejska Prawda” politolog dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski, publicysta „Gazety Polskiej” i były doradca szefa MSZ, był pytany m.in. o ocenę obecnych stosunków polsko-ukraińskich powiedział, że „z punktu widzenia realnej współpracy nigdy nie były one tak dobre, a z punktu widzenia opinii publicznej nigdy nie były tak złe”. Podkreślał m.in. współpracę w sferze wojskowej. Pytany o postawę Polski względem nakładania na Rosję kolejnych unijnych sankcji zaznaczył, że stanowisko Polski i krajów bałtyckich jest w obliczu postawy Niemiec, a także Włoch, Francji czy Węgier, zbyt słabe.

Politolog był też pytany m.in. o kwestię „kryzysu w kwestii polityki historycznej” między Polską a Ukrainą.

– Nie mamy problemu w badaniach historycznych. Problemy są tylko w tym, jak wyjaśnić osobliwości naszej historii obywatelom obu krajów w taki sposób, żeby ją zaakceptowali – powiedział były doradca szefa MSZ w opublikowanym w środę wywiadzie. – Teraz pamięć historyczna Polski i Ukrainy zaprzeczają sobie nawzajem. Natomiast prawdziwa historia jest przedmiotem mitologizacji tak w Polsce, jak i na Ukrainie.

Żurawski vel Grajewski usprawiedliwiał jednak Ukraińców w tym względzie, czyli m.in. .w kwestii gloryfikacji UPA, działaniami Rosji:

– Ukraina musi tak czynić z powodu rosyjskiej agresji – w tych okolicznościach historia staje się instrumentem mentalnej mobilizacji obywateli.

Politolog przyznał, że jest w tej sprawie pesymistą i podkreślił, że obecnie „zadaniem taktycznym” jest niedopuszczenie do „dalszej marginalizacji dialogu historycznego”. Nie zgadza się z tezą, że kwestie historyczne nabrały kluczowego znaczenia w relacjach polsko-ukraińskich.

– Tak jest tylko według opinii publicznej. Historia jest ważną kwestią, ale nie można jej przeceniać. A tym bardziej, nie można pozwalać jej wpływać na teraźniejszość.

Przeczytaj: Doradca Waszczykowskiego: warto poświęcić świadczenia dla Polaków na Wyspach w imię obrony przed Rosją

ZOBACZ TEŻ: Nieważne, czy Ukraina odda nam 4 mld złotych – wysoki urzędnik PiS-owskiego MSZ

Pytany o wypowiedź szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że ze Stepanem Banderą Ukraina do Europy nie wejdzie, prof. Żurawski vel Grajewski przypomniał, że to na Ukrainie najpierw uchwalono ustawy pociągające do odpowiedzialności za krytykowanie UPA. Zaznaczył jednak, że „jako ekspert” rozumie oburzenie Ukraińców, po czym w osobliwy sposób przyrównał stosunek Polski do kultu Bandery i UPA na Ukrainie do hipotetycznej postawy Hiszpanii wobec stosunku Polaków do Napoleona Bonaparte:

– Wyobraźmy sobie, że Hiszpania zwraca się do nas [Polaków – red.] z żądaniem usunięcia pomnika Napoleona, ponieważ on zniszczył Hiszpanię. Takie żądanie byłoby dla nas niejasne i nieprzyjemne.

Politolog twierdził też, że „UPA jest gloryfikowana na Ukrainie jako siła, walcząca przeciwko Rosjanom, a nie jako siła, która popełniała zbrodnie przeciwko Polsce”. Z ubolewaniem dodał, że „w Polsce opinia publiczna o tym nie pamięta”, co z kolei może być dziwne dla Ukraińców. – A polskie protesty przeciw gloryfikacji Bandery wywołują czy odnawiają pamięć na Ukrainie o korzeniach konfliktu polsko-ukraińskiego – zaznaczył prof. Żurawski vel Grajewski, dodając, że jest to sprzeczne z interesami polskimi i ukraińskimi, a dyskusje na ten temat są „nierozsądne w obliczu rosyjskiej agresji”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przeczytaj: Żurawski vel Grajewski: Polscy sympatycy Ukrainy mieli kreować pozytywny wizerunek Ukrainy w Polsce

Pytany o nową ustawę o IPN, której zapisy w założeniu miały penalizować kłamstwo wołyńskiej i ułatwiać ściganie za gloryfikowanie banderyzmu w Polsce, były doradca szefa MSZ powiedział, że jego zdaniem „ta próba nie będzie efektywna”, a dziś nikt nie chce się przyznać do ukraińskich zapisów ustawy, które według niego powstały z inspiracji rosyjskich służb:

– Teraz jest jasne, że ten fragment [ustawy – red.] jest rezultatem bardzo wyraźnego wpływu rosyjskich służb specjalnych. I nikt logicznie nie potrafi tego wyjaśnić.

Podkreślił też, że ustawa ta została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego i „pewnie zostanie zmieniona”.

Na pytanie o przyczyny osobnego upamiętnienia przez prezydentów Polski i Ukrainy rocznicy „tragedii na Wołyniu”, politolog odpowiedział, że wynika to z wprowadzenia przez Kijów zakazu poszukiwania i ekshumacji na Ukrainie szczątków Polaków. Nie zgodził się też z opinią wojewody lubelskiego, że obecność Petra Poroszenki w Sahryniu była prowokacją. Jego zdaniem, byłoby lepiej, gdyby ukraińskie moratorium zostało zniesione. Do tego czasu postuluje, by kontrolować działania „lokalnych polityków niskiego szczebla”, żeby nie „rujnowali relacji międzynarodowych”. – W znacznym stopniu, korzeniem problemu jest brak efektywnej kontroli państwa nad władzą lokalną – powiedział były doradca szefa MSZ.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Prof. Żurawski vel Grajewski nie zgodził się też z twierdzeniem, że sprawa lwów z Cmentarza Orląt Lwowskich może stać się kolejnym punktem zapalnym w stosunkach polsko-ukraińskich, podchodząc do tej kwestii z wyraźnym lekceważeniem:

– Faktycznie, to absurd, żeby dwa wielkie narody kłóciły się przez dwa lwy na cmentarzu. Z punktu widzenia strategicznych interesów Polski i Ukrainy, ta kwestia nie ma żadnego znaczenia.

Przypomnijmy, że niedawno Żurawski vel Grajewski z radością wyraził wdzięczność ukraińskim służbom za niedawne aresztowanie i ukaranie polskich studentów, którzy upamiętnili polskich obrońców Lwowa. Według niego, polscy studenci i kibice z Cmentarza Orląt to „prymitywni chuligani”.

Na pytanie o przyszłoroczne wybory w Polsce i „ryzyko przedwyborczych spekulacji o bolesnych tematach relacji z Ukrainą”, politolog odparł, że w polskim rządzie nie ma woli takiego działania i „nie będzie to mainstream”. Dodał, że „Moskwa będzie próbowała na tym grać”, ale jego zdaniem na Polaków to nie zadziała.

– Oczywiście, nie można wszystkiego przypisywać Moskwie. Każdy narodów ma swoich durniów i prowokatorów. Ale w ostatnich wyborach lokalnych siły radykalno-nacjonalistyczne poniosły wielką porażkę. Otrzymali zaledwie 1 proc. [głosów] i nie można ich uważać za jakiś czynnik w polskiej polityce.

Przeczytaj: Żurawski vel Grajewski: Bandera odpowiada osobiście za śmierć tylko jednego Polaka

Czytaj również: Poświęćmy Żurawskiego vel Grajewskiego na ołtarzu interesów Polaków na Litwie

eurointegration.com.ua / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

12 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Kasper1 :

    Nie lubię używać górnolotnych określeń w rodzaju „zdrajca narodu” ale w tym przypadku niestety tylko one oddają prawdziwą naturę rzeczy. To kolaborant największego, najbardziej zaciekłego wroga jakiego w tej chwili ma Polska, Polacy i polskość – banderowców rządzących Ukrainą. Skoro ABW „zajęło się” Piskorskim który pomimo braku aktu oskarżenia nadal jest zatrzymany to jak to jest, że takie gó….o jak bohater powyższego tekstu cieszy się wolnością i udziela wywiadów ukraińskiemu serwisowi informacyjnemu. Przecież to świadomy uczestnik banderowskiej agentury w naszym kraju.

  2. tagore
    tagore :

    Świadome nie nazywanie po imieniu ukraińskich ugrupowań o charakterze nazistowskim
    nasuwa uzasadnione przypuszczenie o próbach kształtowania polskiej opinii publicznej
    poprzez działania ukraińskiego SBU, poprzez przydatnych do tego ludzi.
    Człowiek mający realny kontakt z Ukrainą w różnych aspektach manipuluje z premedytacją.

    • Kojoto
      Kojoto :

      @jwu – wydrukowałeś, czy oplułeś sobie monitor? Ja bym powiedział, że na takiego śmiecia nawet śliny szkoda. Na następny artkuł o bełkocie tej gnidy już nawet chyba nie kliknę. No chyba, że będzie zatytułowany: „Znany propagator banderyzmu udławił się własnymi kłamstwami”.

  3. Avatar
    W_Litwin :

    Co za żenada. Z kogo on durnia robi? Proukraińska propaganda giedroyciowców. Inny giedroyciowiec, który działa na Litwie (niestety) też jest jakby z innej planety. Poniżej fragment artykułu, który pojawił się na portalu mojekresy.pl:

    Na litewskim portalu valstietis.lt pojawił się artykuł „Czy litewscy przywódcy powinni udać się na obchody stulecia w Polsce?” Dowiadujemy się z niego rzeczy wręcz skandalicznej, że premier Litwy nie otrzymał zaproszenia do Warszawy.

    Sprawa wydaje się jasna i bardzo oczywista, wskazania osób do zaproszenia powinna dokonać ambasada RP w Wilnie. Funkcję polskiego ambasadora w Wilnie od maja 2017 r. pełni Urszula Doroszewska. Od początku jej urzędowanie cechują budzące zdumienie zachowania i wypowiedzi.

    http://mojekresy.pl/ambasador-doroszewska-rujnuje-wizerunek-panstwa-polskiego