Tematem audycji Radia Lwów była m.in. kwestia Kart Polaka i coraz częstsze sytuacje, gdy ich posiadacze nie czują się Polakami.

W sobotę podczas audycji polskiego Radia Lwów, tematem jednej z rozmów była kwestia Karty Polaka. Zwrócono uwagę, że w obiegowej opinii „język polski jest we Lwowie coraz bardziej popularny”, ale w kontekście korzyści, które z tego płyną. Ma to również związek z kwestią Karty Polaka czy perspektywy wyjazdu do Polski na studia lub do pracy, również wśród Ukraińców.

Przeczytaj: Twórcy Karty Polaka przyznają: nowelizacja ustawy przyczyni się do depolonizacji Kresów

Czytaj także: Dr Wyszyński dla Kresów.pl: zmiany w ustawie o Karcie Polaka zrealizują program carów i Stalina – ostatecznej depolonizacji Kresów [+VIDEO]

Przeczytaj:

Maria Pyż zwróciła uwagę, że młodzi ludzie posiadający Kartę Polaka i wyjeżdżający do Polski na bezpłatne studia czy do pracy, gdzie mają uproszoną procedurę, często już nie wracają. – To jest taki „złoty bilet” – powiedziała polska dziennikarka ze Lwowa. – Tylko, że ten „złoty bilet” jest czasami wykorzystywany przez osoby, które chcą tylko czerpać korzyści, które nie mają nic wspólnego z pochodzeniem polskim, a mają Kartę Polakazauważył Antoni Pakosz. Dodał, że sam zna takich ludzi, a z niektórymi zetknął się studiując w Polsce. – Mówiły mi, że mają kupioną Kartę Polaka, za pewną kwotę powiedział. – Takich ludzi jest dużo, też takich znam – dodała Maria Pyż. – Ale przede wszystkim bardzo dziwi mnie to, że osoba posiadająca Kartę Polaka praktycznie nie mówi po polsku, czyli w języku ojczystym.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Artur Żak powiedział, że tacy ludzie na Ukrainie nie tyle się zdarzają, co że jest to zjawisko nagminne. Zaznaczył przy tym, że Karta Polaka nie jest potwierdzeniem polskiego pochodzenia, ale przynależności do Narodu Polskiego. – Na naszych terenach ludzie często mają bardzo różnych przodków. (…) Ale to, że [np.] miałem prababcię Polkę nie znaczy, że jestem Polakiem – powiedział.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zaznaczył, że w przypadków rodzin mieszanych czy takich, gdzie np. rodzice uważali się już za Rosjan czy Ukraińców, kwestia języka ojczystego nie jest już tak oczywista, ale chodzi o przynależność do narodu polskiego. Uważa zarazem, że takie osoby powinny jednak znać język polski w stopniu komunikatywnym. Jednak w takim przypadku, takie osoby za język ojczysty powinny uważać język polski. – Karta Polaka potwierdza, że jesteś Polakiem. To, że znam język rosyjski nie znaczy, że jestem Rosjaninem. To, że znam język ukraiński nie oznacza, że jestem Ukraińcem. (…) Znajomość języka jest tylko jedną z umiejętności.

Antoni Pakosz wyjaśniał, że miał na myśli osoby, które w pewnym momencie dowiedzieli się, że jest coś takiego jak Karta Polaka i chcą na tym skorzystać. – Nie powiem, ile jest tych osób, bo nie wiem, ale jest ich dość sporo. Spotkałem się z takimi osobami, które z tego skorzystały i po prostu czerpią z tego korzyści. Mają te Karty [Polaka], tylko Polakami się nie czują.

Przeczytaj: Polskie MSZ: Karty Polaka wydane banderowcom zostaną unieważnione

Czytaj także: Młodzież Wszechpolska: przy wydawaniu Kart Polaka dochodzi do wielu nadużyć

Na uwagę, że zawsze znajdą się tacy, którzy będą chcieli wykorzystać tego rodzaju sytuację, Maria Pyż podkreśliła, że„to jest już na skalę masową”. Pojawia się w związku z tym pytanie co zrobić, żeby takim osobom uniemożliwić uzyskanie Karty Polaka, bez krzywdzenia uczciwych posiadaczy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Żak opowiedział przy tym historię swojego kolegi ze studiów z Warszawy, pochodzącego z Kazachstanu, mającego ojca Polaka i matkę Ukrainkę. Osoba ta studiowała i mieszkała za pieniądze polskiego podatnika, po czym, jako repatriant dostał w Warszawie mieszkanie i ułatwienia przy znalezieniu pracy. – Wszystko byłoby ok, (…) tylko że on czuł się Rosjaninem i z całego serca nienawidził Polaków (…) i uważał ich, delikatnie mówiąc, za ludzi niespełna rozumu. I w sumie się z nim zgadzałem, skoro Polacy płacili mu za jego studia, mieszkanie itd. – mówił. Podkreślił jednak, że gdyby w tamtym czasie przez takie sytuacje zlikwidowano ustawę repatriacyjną, to wielu Polaków by na tym ucierpiało, nie mogąc wrócić do Ojczyzny.

Zdaniem Pyż, przy przyznawaniu Kart Polaka powinna być prowadzona bardzo dokładna weryfikacja przez polskich urzędników. Przypomniała, że po ostatniej nowelizacji ustawy potrzebna jest znajomość języka polskiego w stopniu podstawowym, a przy składaniu dokumentów podpisuje się deklarację przynależności do narodu polskiego. – Polaka na dłuższą metę udawać się nie da. Jak się nim nie jest, to nie będzie się myśleć po polsku, odczuwać po polsku.

Przeczytaj: Łap Kartę Polaka – akcja młodych Polaków na Wileńszczyźnie

Żak zaznaczył, że z drugiej strony nie można stawiać zawyżonych wymagań w kwestii znajomości języka, m.in. z uwagi na osoby, które nie miały możliwości, by kształcić się w języku polskim. – Jesteśmy ze Lwowa, mieliśmy polskie szkoły. Ale Karta Polaka jest dla wszystkich mieszkańców byłego ZSRR, nie można wymagać znajomości języka polskiego na poziomie osoby, która chodziła do polskiej szkoły i ma polską maturę – powiedział, zaznaczając, że jest to trudny temat. Potwierdził jednak, że zna „takie osoby, które nie są Polakami, a mają Kartę Polaka”.

Przeczytaj: Kartę Polaka będą otrzymywać tylko etniczni Polacy

Ustawa o Karcie Polaka została uchwalona w 2007 roku, ustanawiając dokument potwierdzający przynależność do narodu polskiego. W 2016 roku ustawa była już nowelizowana przez PiS w kierunku ułatwienia posiadaczom Karty osiedlania się na terytorium Polski, co było przedmiotem szerokiej analizy na naszym portalu. Partia rządząca szykuje już kolejną zmianę w przepisach.

Przeczytaj: Twórcy Karty Polaka przyznają: nowelizacja ustawy przyczyni się do depolonizacji Kresów

Radiolwow.org / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • Avatar
      jaro7 :

      @gutek Pani Pyż jest Polka mieszkającą na upainie.I ma prawo interesować się ta sprawą.Polski podatnik płaci jej grosze bo polskojęzyczny nierząd chce to Radio skasować i dotuje je w minimalnym stopniu.Plan tego nierzadu to depolonizacja Kresów.A pożal się Boże to sa takie osoby jak ty i ich marne wypociny.Pomyliłes portal ,bo ten pro upaiński ma tylko podobna nazwę.

    • Avatar
      Gaetano :

      Zauważ, że M. Pyż nie jest obywatelką Polski, gdyż jej, tak jak i innym Polakom mieszkających na upadlinie, takiego przywileju się odmawia. Zwyczajnie na niego, wg tzw. „polskich” władz, nie zasługują. To inaczej niż tamtejsza sytuacja Węgrów, taki tam drobny niuans. Nie chce mi się się teraz tym tematem zajmować, bo i tak z tego nic nie pojmiesz. Być może wtedy przysługiwało by jej prawo do martwienia się, na co idą pieniądze polskiego podatnika.