Tylko co piąty Ukrainiec popiera plany władz dotyczące odblokowania rynku ziemi rolnej – wynika z najnowszego sondażu grupy Rating. Blisko 75 proc. badanych jest temu przeciwnych, a jeszcze więcej nie zgadza się na możliwość sprzedawania ziemi obcokrajowcom.

Jak informowaliśmy wcześniej, władze w Kijowie pracują nad nowymi regulacjami, które mają otworzyć rynek ziemi rolnej na Ukrainie i handlowanie nią, co dotąd było blokowane przez kolejne rządy poprzez przedłużanie specjalnego moratorium. Reforma ta, zapowiadana wcześniej zarówno przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, jak i przez powiązaną z nim partię „Sługa Narodu”, wzbudza w ukraińskim społeczeństwie duże kontrowersje. Potwierdzają to kolejne wyniki badań sondażowych na Ukrainie.

Według opublikowanych we wtorek wyników sondażu przeprowadzonego przez Grupę Socjologiczną Rating, tylko 19 proc. Ukraińców popiera sprzedawanie ziemi rolnej, podczas gdy aż 73 proc. jest przeciwko takiej możliwości. Pozostali respondenci nie potrafili udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Szef grupy Rating, Ołeksij Antypowycz zaznacza, na przestrzeni lat odsetek Ukraińców popierających wprowadzenie możliwości sprzedaży ziemi na rynku stopniowo rośnie, choć bardzo wolno. W 2012 roku za taką opcją opowiadało się tylko 9 proc. respondentów, podczas gdy odsetek przeciwników wynosił 77 proc.

Badania pokazują też, że relatywnie wysoki odsetek zwolenników uwolnienia rynku ziemi rolnej to osoby młodsze i zamożniejsze, a także właściciele gruntów rolnych, którzy samodzielnie je uprawiają. Jednak nawet wśród tych grup odsetek oponentów wprowadzania zmian nie jest mniejszy niż 60 proc.

Jeszcze mniejszy entuzjazm wśród Ukraińców wzbudza kwestia umożliwienia sprzedawania ukraińskiej ziemi rolnej obcokrajowcom. Za taką możliwością opowiada się tylko 13 proc. ankietowanych, 81 proc. jest przeciwko. Zdaniem 40 proc. respondentów, sprzedaż ziemi rolnej cudzoziemcom stanowi największe ryzyko związane ze zmianami regulacji. 74 proc. badanych uważa, że o kwestii umożliwienia sprzedaży ziemi rolnej powinno zadecydować ogólnokrajowe referendum.

Zdaniem Antypowycza, Ukraińcy nie będą gotowi do sprzedawania swojej ziemi, dopóki nie otrzymają gwarancji, że pozostanie ona w ukraińskich rękach.

– Możemy teraz jasno powiedzieć, że Ukraińcy są przeciwko sprzedawaniu ziemi rolnej, a przede wszystkim, przeciwko sprzedawaniu jej obcokrajowcom – uważa szef grupy Rating. Dodaje, że jeśli nowe przepisy będą umożliwiały zatrzymanie ziemi jako własności państwowej lub prywatnej, ale na Ukrainie, to wówczas władze będą mogły liczyć na możliwość jakiegoś porozumienia z obywatelami.

Badanie przeprowadzono w dniach 28 września – 1 października br. na grupie 2 tys. pełnoletnich Ukraińców.

Czytaj także: Blisko połowa Ukraińców przeciwko zniesieniu zakazu sprzedaży ziemi rolnej [SONDAŻ]

We wtorek grupa ukraińskich deputowanych z partii Sługa Narodu zarejestrowała w parlamencie projekt ustawy umożliwiający sprzedawanie obcokrajowcom gruntów nie-rolniczych położonych poza obszarami zamieszkanymi. Obecnie uniemożliwiają to przepisy prawa. Zaproponowano też zniesienie przepisów, które nie pozwalają na sprzedawanie cudzoziemcom ziemi państwowej i komunalnej. O zmianie przeznaczenia działek miałyby decydować lokalne, ukraińskie samorządy.

Plany umożliwienia swobodnego handlu ukraińskimi gruntami rolnymi wzbudza też protesty środowisk nacjonalistycznych. Niedawno manifestował przeciwko temu Prawy Sektor, a neobanderowska partia Swoboda zapowiadała „marsz UPA” w obronie ziemi.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski niedawno odniósł się do sprawy projektu otwarcia rynku ziemi rolnej, nad którym pracują władze w Kijowie. Zapewnił, że według projektu dotyczącego tej wzbudzającej kontrowersje sprawy, prawo do zakupu lub sprzedaży ziemi będą mieć wyłącznie obywatele Ukrainy i ukraińskie firmy. Jeszcze podczas kampanii prezydenckiej Zełenski zapowiadał, że w przeciwieństwie do prezydenta Petra Poroszenki, nie przedłuży moratorium na handel ziemią, umożliwiając obcokrajowcom wykup ziemi na Ukrainie. Otwarcie mówił, że dzięki temu ukraińskie grunty rolne „staną się jeszcze bardziej atrakcyjne dla polskich partnerów”.

Z kolei premier Ołeksij Honczaruk zaznaczył, że według proponowanego kształtu ustawy, obcokrajowcy będą mogli uczestniczyć na handlu ziemią rolną tylko jako beneficjenci firm zarejestrowanych na Ukrainie. Jednocześnie, jego rząd jest gotów do dyskusji na temat ograniczenia uczestnictwa zagranicznych inwestorów w obrocie ziemią rolną. Zaznaczył jednak, że opowieści o obcokrajowcach, np. Chińczykach, którzy miliony rzekomo czekają na możliwość kupowania ziemi od Ukraińców, to wymysły.

Na początku sierpnia br. Honczaruk ogłosił, że rynek ziemi rolnej mógłby zostać otwarty latem przyszłego roku. Do tego czasu, rząd wraz z bankiem centralnym miałby być w stanie obniżyć oprocentowanie pożyczek w hrywnach do 14-15 proc. rocznie. Premier Ukrainy wyjaśnił, że jego rząd planuje obniżyć oprocentowanie pożyczek na zakup gruntów rolnych tak, aby Ukraińcy mogli mieć korzystniejsze warunki niż ich zagraniczni konkurenci. Wcześniej ukraińskie Ministerstwo Rolnictwa i Bank Światowy przewidywały, że otwarcie rynku gruntów rolnych mogłoby zasilać ukraińską gospodarkę dodatkowym 1,5 mld dol. rocznie.

Projekt ustawy ws. obrotu gruntami rolnymi zarejestrowano 25 września br. Według projektu, prawo do zakupu gruntów rolnych mają mieć obywatele Ukrainy, wspólnoty terytorialne, państwo, podmioty prawne. Obcokrajowcy i bezpaństwowcy mają mieć prawo do zakupu ziemi rolnej poprzez jej dziedziczenie, z zobowiązaniem do jej sprzedaży w ciągu roku. Możliwość ta może być ograniczana sankcjami.

Unian / 112.ua / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz