Uczcili pamięć pomordowanych

Trzy dni trwały w Lublinie i Łucku obchody 67. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu i upamiętnienia ofiar zbrodni nacjonalistów ukraińskich w czasie II wojny światowej. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim zorganizowano międzynarodową konferencję Naukową pod hasłem „Niedokończone msze wołyńskie”. W intencji ofiar tej tragedii modlono się także 11 lipca w katedrze św. Piotra i św. Pawła w Łucku.

Uroczystościom w obydwu miastach przewodniczył biskup łucki Marcjan Trofimiak. Głównym ich inicjatorem i organizatorem było Centrum UCRAINICUM KUL.

Bp Trofimiak otwierając 9 lipca konferencję na KUL zaliczył ludobójstwo na Wołyniu 1943 r. do najstraszniejszych tragedii XX wieku. „Ten dzień 11 lipca, druga niedziela lipca, która miała się nie różnić od innych zwykłych niedziel roku stała się niestety czymś wyjątkowym na Wołyniu, bo w tę niedzielę ofiarę swego życia złożyli i wierni, i również kapłani, którzy odprawiali Mszy św. a tych Mszy św. nie skończyli, gdyż padli. Rozstrzelani, padli przy ołtarzu” – wspomniał ordynariusz łucki.

– Nie możemy zapomnieć. Nie możemy na tymi przejawami zła przejść obojętnie. Nie dlatego, że chcemy rozdrapywać rany, które jeszcze tak bardzo bolą. Lecz dlatego aby się modlić. Jeżeli my będziemy milczeć, kamienie wołać będą. Ale nasza pamięć to nie pamięć przepojona nienawiścią czy chęcią zemsty. To jest pamięć modlitwy. To pamięć przebaczenia. Tego najbardziej od nas oczekują ci, którzy wtedy odeszli” – zaznaczył ordynariusz łucki.

Dr hab. Włodzimierz Osadczy z KUL przypomniał sylwetkę bpa Piotra Adolfa Szelążka, ostatniego pasterza diecezji łuckiej po II wojnie światowej, więźnia NKWD, deportowanego do Polski w 1946 r. Siostra Agnieszka Michna ze zgromadzenia sióstr Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny z Szymanowa mówiła o prześladowaniach i męczeńskiej śmierci sióstr zakonnych z rąk nacjonalistów ukraińskich na terenie metropolii lwowskiej obrządku łacińskiego w czasie II wojny światowej.

Na KUL otwarto wystawę o martyrologium duchowieństwa wołyńskiego, gdzie obok zdjęć i biogramów zamordowanych księży i sióstr zakonnych obrządku łacińskiego są także wspomnienia o zamordowanych przez UPA dwóch kapłanach, którzy pracowali w parafiach neounickich na terenie diecezji łuckiej.

Dr Leon Popek, który razem z Marią Dębowską prezentował książkę „Duchowieństwo diecezji łuckiej. Ofiary wojny i represji okupantów 1939-1945” zaznaczył, że tylko kilku z 55 zamordowanych duchownych miało katolickie pogrzeby i miejsca ich śmierci bądź pochówku są dzisiaj upamiętnione znakiem krzyża. „W pozostałych przypadkach nie wiadomo gdzie i w jakich okolicznościach zginęli i gdzie zostały pogrzebany ich ciała” – powiedział dr Popek.

Przewodniczył on też grupie uczestników konferencji, która 10 lipca odwiedziła miejsca ludobójstwa Polaków oraz miejsca pamięci na Wołyniu: Ostrówki, Włodzimierz Wołyński, Poryck i Kisielin. W miejscach śmierci kapłanów zapalono znicze. Wspólnym modlitwom przewodniczyło duchowieństwo obrządku łacińskiego z Polski i Ukrainy. Obecny był również konsul generalny RP w Łucku, Tomasz Janik, który złożył na mogiłach wiązanki kwiatów.

11 lipca w katedrze łuckiej urządzono symboliczny cmentarz, gdyż na wielu mogiłach ofiar tragedii na Wołyniu do dziś nie ustawiono krzyży. Przed ołtarzem głównym oraz w innych częściach świątyni ustawiono 67 krzyży jako wspomnienie kolejnej rocznicy ludobójstwa. W katedrze św. św. Piotra i Pawła eksponowano też przywiezioną z Lublina wystawę „Niedokończone Msze wołyńskie”. Przed rozpoczęciem liturgii bp Trofimiak przekazał wiernym zapalone znicze, które ustawiono przed każdą sylwetką zamordowanego kapłana czy zakonnicy.

Nawiązując do hasła wystawy bp Trofimiak zaznaczył, że Kościół na Wołyniu pragnie dziś kontynuować te przerwane Msze. Podkreślił, że co roku obowiązkiem wiernych jest utrwalenie i przekazanie kolejnym pokoleniom pamięci o tych dramatycznych wydarzeniach jako przestrogę. „Zawsze powtarzamy: nie chcemy wywoływać ducha nienawiści. To nie jest naszym zamiarem. Chcemy, żeby się te rany zagoiły, żeby ludzie sobie podali sobie ręce. Ale może to nastąpić tylko w prawdzie. Bez tego żadne pojednanie nie jest możliwe. Tej prawdy nie trzeba się bać, choćby była gorzka, czy bolesna” – powiedział w obydwu językach – po polsku i po ukraińsku bp Marcjan Trofimiak.

Dr hab. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Centum UCRAINICUM KUL oraz Instytutu Badań Kościelnych w Łucku powiedział KAI, że losy 25 kapłanów, którzy zginęli na swoich placówkach duszpasterskich, przy ołtarzach stał się dla historyków z Polski i Ukrainy punktem wyjścia dla badania rzezi wołyńskiej, kiedy to, zgodnie ze zbrodniczym planem ideologów nacjonalistycznych zostało zaatakowanych jednocześnie ponad sto polskich placówek duszpasterskich.

„Stąd też najpierw zwróciliśmy uwagę na ich losy i sylwetki. Zresztą nawet i z badawczego punktu widzenia, w sytuacji kiedy historycy nie potrafią podać dokładnej liczby ofiar świeckich – od 60 tys. czy 100 tys., 200 tys. a nawet pół miliona – łatwiej zając się ich losami” – zaznaczył Osadczy.

W obchodach w Lublinie uczestniczyli przedstawiciele władz miasta i KUL.

Wśród współorganizatorów tegorocznych obchodów 67. rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu znalazły się Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie, Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Chrystiana”, Konsulat Generalny RP w Łucku, Instytut Badań Kościelnych w Łucku, Polski Związek Katolicko-Społeczny, Europejskie Centrum „Dom Europy”, Towarzystwo Przyjaciół Krzemieńca i Ziemi Wołyńsko-Podolskiej.

KAI/Kresy.pl

Zobacz też:

Obchody 67. rocznicy Krwawej Niedzieli

Zapalmy znicze ku czci pomordowanych Kresowian!




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz