Zdaniem szefa Rady Europejskiej, byłego premiera Polski Donalda Tuska, atak na Syrię pokazał, że Syria wspólnie z Rosją i Iranem nie może bezkarnie kontynuować „tej ludzkiej tragedii”.
W sobotę szef RE Donald Tusk skomentował nocne uderzenie rakietowe sił USA, Francji i Wielkiej Brytanii na cele w Syrii. Zapewnił sojuszników o poparciu ze strony Unii Europejskiej.
– Uderzenia dokonane przez USA, Francję i Zjednoczone Królestwo dają jasno do zrozumienia, że syryjski reżim wspólnie z Rosją i Iranem nie może bezkarnie kontynuować tej ludzkiej tragedii, przynajmniej nie bezkarnie. UE będzie stać z naszymi sojusznikami po stronie sprawiedliwości – napisano na oficjalnym koncie Tuska na Twitterze.
Strikes by US, France and UK make it clear that Syrian regime together with Russia & Iran cannot continue this human tragedy, at least not without cost. The EU will stand with our allies on the side of justice.
— Donald Tusk (@eucopresident) 14 kwietnia 2018
Jak informowaliśmy wcześniej, w nocy z piątku na sobotę, o godzinie 3 w nocy czasu polskiego, połączone siły amerykańsko-francusko-brytyjskie przeprowadziły atak rakietowy na cele w Syrii, wymierzone przede wszystkim w infrastrukturę wojskową syryjskich sił rządowych.
Przeczytaj: USA, Francja i Wlk. Brytania przeprowadziły atak rakietowy na Syrię [+VIDEO / +FOTO]
Szef Pentagonu James Mattis oraz przewodniczący Połączonych Szefów Sztabów, gen. Joseph Dunford poinformowali o wystrzeleniu z okrętów i samolotów ponad 100 rakiet, atakując „trzy główne ośrodki broni chemicznej”. Mattis określił akcję mianem „jednorazowego strzału”, który miał być sygnałem dla władz w Damaszku, oskarżanych przez Zachód o wykorzystywanie broni chemicznej przeciwko cywilom. Argumentował, że prezydent zdecydował o ataku „dla obrony żywotnych interesów narodowych”.
Dunford podał, że zakończyła się „pierwsza fala nalotów” w Syrii. Poinformował, że zaatakowano ośrodek naukowo-badawczy w Damaszku, w którym zdaniem USA prowadzone są badania i eksperymenty związane z technologią broni chemicznej i biologicznej. Celem miały być także składy znajdujące się na zachód od Hims (Homs).
Celem ataku były m.in. kwatery Gwardii Republikańskiej i 4. Dywizji armii syryjskiej, a także lotnisko wojskowe Mezza i bazę obrony plot Jabal Qaseen. Brytyjczycy zaatakowali magazyny z bronią w Masjaf, około 170 km na północ od Damaszku.
Na atak odpowiedziały syryjskie systemy obrony powietrznej. Syryjskie media rządowe poinformowały, że w rejonie Damaszku zestrzelono 13 pocisków z około 30, które wystrzelono w cele w tym regionie. Strona syryjska twierdzi, że cele atakowane przez siły koalicji zostały w ostatnich dniach ewakuowane lub były opuszczone już wcześniej. Według agencji Reuters, stało się to po ostrzeżeniach Rosji przed możliwym atakiem. Syryjska rządowa agencja SANA podała, że zaatakowano placówkę naukowo-badawczą w Barzeh w Damaszku, gdzie według Pentagonu syryjskie władze prowadzą prace nad bronią chemiczną i biologiczną. Odnośnie ataku w rejonie Homs podano, że pociski wystrzelone w tę stronę „zostały zepchnięte ze ścieżki”, w efekcie czego rannych zostało kilku cywilów. Na celowniku nie znalazły się strefy stacjonowania sił rosyjskich lub bronionych przez systemy obronne Rosji. Żadna rakieta nie znalazła się w rosyjskich strefach obecności wojskowej.
Rosja ostro skrytykowała uderzenie rakietowe na Syrię, podobnie jak Iran i władze w Damaszku.
Brak właściwej reakcji na powtarzające się ataki z użyciem broni chemicznej przeciw cywilnej ludności Syrii stanowi zachętę do kolejnych ataków – twierdzi polskie MSZ w reakcji na nocny atak na Syrię. Polska apeluje zarazem o powstrzymanie się od działań mogących doprowadzić do dalszej eskalacji sytuacji.
Przywódcy Wielkiej Brytanii i Francji twierdzą, że decyzja o wsparciu Stanów Zjednoczonych w ataku na Syrię była konieczna. Jednocześnie Paryż chce wznowienia procesu pokojowego ze swoim udziałem. Atak poparł sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg.
Twitter.com / Kresy.pl






























