Prezydent USA Donald Trump wykluczył możliwość, by sekretarz stanu Mike Pompeo został jednocześnie jego doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego. Oświadczył zarazem, że ma około 15 kandydatów na to stanowisko.

W ostatnich dniach w mediach pojawiły się spekulacje, że miejsce zwolnionego ze stanowiska doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona może zająć obecny sekretarz stanu Mike Pompeo, pełniąc tym samym obie funkcje równolegle.

Do sprawy odniósł się w czwartek Trump. Podczas rozmowy z dziennikarzami wykluczył taką opcję. Z jego wypowiedzi wynikało, że rozmawiał już z Pompeo na ten temat, który sam zdecydował o tym, że nie chce pełnić dwóch funkcji jednocześnie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Rozmawiał już z o tym Mike’m Pompeo, i on zdecydował, że on… dogaduję się z nim tak dobrze, mamy wiele takich samych poglądów i trochę odrobinę różnych poglądów, ale podoba mu się pomysł, żeby mieć tam kogoś ze sobą. I mi również [to się podoba – red.] – powiedział Trump.

Amerykański prezydent oświadczył zarazem, że ma nie pięciu kandydatów na stanowisko doradcy ds. bezpieczeństwa, jak mówił wcześniej, ale około piętnastu.

– Wielu ludzi chce tę pracę. Jest wspaniała, bo to świetna zabawa pracować z Donaldem Trumpem. W zasadzie, ze mną pracuje się łatwo – dlatego, że to ja podejmuję wszystkie decyzje – powiedział. Prawdopodobnie decyzję podejmie w przyszłym tygodniu.

Jak informowaliśmy, wśród najważniejszych kandydatów do objęcia stanowiska doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego, po zwolnieniu Johna Boltona, wymieniany jest m.in. Douglas Macgregor, emerytowany pułkownik armii Stanów Zjednoczonych i doświadczony planista wojskowy, który udzielał komentarzy portalowi Kresy.pl. Według części źródeł, na początku tego tygodnia jego pozycja na liście kandydatów wzmocniła się, jednak nie wiadomo, na ile ten stan się utrzyma.

PRZECZYTAJ: Płk Macgregor dla portalu Kresy.pl: Trump musi oczyścić Departament Obrony i swój personel

Swoją „krótką listę” 5 kandydatów z największymi szansami przedstawił dziennik „The New York Times”. Poza Macgregorem, wśród głównych kandydatów wymienia się: Stephena Bieguna (specjalnego wysłannika USA ds. Korei Północnej), Briana Hooka (specjalnego wysłannika USA ds. Iranu, w poglądach zbliżonego do Boltona), Richarda Grenella (ambasadora USA w Berlinie, zadeklarowanego homoseksualistę), a także byłego wiceszefa sztabu armii USA, gen. Jacka Keane’a. NYT sugerował, że największe szanse mieli mieć rzekomo Biegun, mający opinię realisty i technokraty zbliżonego w poglądach do Trumpa i Pompeo (przy czym część źródeł uważa, że mógłby też zostać wicesekretarzem stanu) oraz gen. Keane, który doradcza obecnie sekretarzowi stanu w sprawach bezpieczeństwa.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W tym gronie wymieniano także zastępcę Boltona, Charlesa M. Kuppermana, który po dymisji swojego szefa ma pełnić jego obowiązki do czasu wyznaczenia następcy. Zdaniem komentatorów, jest jednak mało prawdopodobny, by tak bliski współpracownik odwołanego doradcy mógł przejąć po nim stanowisko na dłużej.

W ostatnich depeszach agencja Reutera, powołując się na kilka anonimowych źródeł, wymienia cztery osoby. Poza Hookiem i Grenellem, wskazuje na emerytowanego generała Keitha Kellogga, doradcy wiceprezydenta Mike’a Pence’a ds. bezpieczeństwa (popierał pomysł Trumpa ws. wycofania się z Afganistanu), a także na gen. Ricka Waddella, byłego zastępcę doradcy ds. bezpieczeństwa w Białym Domu gen. H.R. McMastera. Został został zwolniony ze stanowiska na wniosek Boltona; obecnie jest zastępca szefa sztabów połączonych.

Trump w czwartek powiedział również, że jeszcze w tym roku chciałby spotkać się z przywódcą Korei Północnej, Kim Dzong Unem.

Reuters / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz