Ministerstwo obrony Szwecji przygotowało 20-stronicową instrukcję zatytułowaną „Jeśli nadejdzie kryzys albo wojna”. Ma niebawem trafić, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, do 5 mln gospodarstw domowych.
Broszura przygotowana przez szwedzki rząd zawiera praktyczne informacje na wypadek wojny lub kryzysu. Napisano w niej m.in. o tym, w jaki sposób pozyskiwać czystą wodę, jak nie ulec propagandzie czy jak znaleźć schronienie przed bombami.
– Jeśli Szwecja zostanie napadnięta przez inny kraj, nigdy się nie poddamy. Każde nawoływanie do zaprzestania oporu, będzie fałszywą informacją – napisano w broszurze.
Ponadto, znalazły się w niej także rysunki samolotów wojskowych i rodzin uciekających ze swoich domów. Szwedzki rząd przypomina też, że każdy obywatel w wieku od 16 do 70 lat w przypadku zagrożenia wojną może być powołany do obrony kraju.
Już na początku tego roku podawaliśmy, że Władze Szwecji po raz pierwszy od ponad 50 lat przygotowują broszurę informującą Szwedów o tym, jak postępować w razie wybuchu wojny. Sprawę opisał wówczas „Financial Times”. Zgodnie z zapowiedziami, miała zostać opublikowana właśnie w maju. Gazeta zwracała uwagę, że ma to miejsce w kontekście wzrostu obaw Szwedów przed agresją ze strony Rosji. Według „FT”, w książeczce będzie wyjaśnione, „jak obywatele mogą uczestniczyć w ‚obronie totalnej’ w czasie wojny oraz jak zapewnić potrzeby podstawowe, jak woda, jedzenie czy ogrzewanie”. Ponadto, broszura ma omawiać takie zagrożenia, jak cyberataki czy terroryzm, a także – zmiany klimatyczne.
Po raz ostatni tego rodzaju dokument rozdano mieszkańcom Szwecji w 1961 roku, przy czym do 1991 roku wydawano późniejsze wersje, na użytek wewnętrzny rządu.
Twórcy obecnej ulotki nie sprecyzowali, z którego kierunku może nadejść zagrożenie. Kontekst wydania sugeruje jednak, że chodzi w znacznym stopniu o Rosję.
– Publikacja pojawia się w czasie, gdy w Szwecji coraz głośniejsza staje się debata na temat obrony i bezpieczeństwa, zagrożenia ze strony Rosji oraz ewentualnego przystąpienia do NATO – podkreślał w styczniu „FT” dziennik.
Jak przypomina „Financial Times”, reakcją Szwecji na zakończenie zimnej wojny było zmniejszenie wydatków na obronność. Nazywano to „pokojową dywidendą”. Jednak po aneksji Krymu przez Rosję w 2014 roku, a także po niedawnych naruszeniach szwedzkiej strefy ekonomicznej przez obce samoloty i okręty, władze w Sztokholmie zmieniają swoje nastawienie. Gazeta przypomina, że od tamtego czasu, Szwecja zwiększyła wydatki na wojsko, przywróciła pobór do armii i po dekadzie zremilitaryzowała Gotlandię. Ponadto, w 2017 roku szwedzka armia przeprowadziła największe od 23 lat ćwiczenia obrony. Rok temu informowano też o przygotowaniu przez Szwecję schronów przeciwatomowych, z obawy przed wojną z Rosją.
Przeczytaj: Putin: dołączenie Szwecji do NATO uznalibyśmy za zagrożenie, które należy wyeliminować
Ponadto, w Szwecji trwa spór dotyczący zagrożenia ze strony Rosji, a także debata nad możliwością wstąpienia do NATO, co w ostatnich latach popiera coraz więcej Szwedów. Władze podchodzą jednak do tego z rezerwą.
W grudniu ubiegłego roku komisja obrony, czyli międzypartyjny organ pomagający w kształtowaniu polityki rządowej, napisała, że nie można wykluczyć ataku zbrojnego na Szwecję. Z kolei zdaniem kilku ministrów obecnego, centrolewicowego rządu, taki atak jest „mało prawdopodobny”. Ich wypowiedzi zirytowały kręgi, zajmujące się obroną.
Dorzeczy.pl / Kresy.pl




























