Turecki ostrzał jednego z więzień na północy Syrii spowodował ucieczkę grupy dżihadystów z tzw. państwa islamskiego. Kurdowie twierdzą, że na obszarze tureckiej operacji wojskowej przetrzymywana jest połowa z ponad 12 tys. schwytanych dżihadystów.

W piątek Kurdowie z Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) poinformowali, że w wyniku ostrzału ze strony tureckiej armii, z więzienia w mieście Al-Kamiszli zbiegło pięciu bojowników-dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego. Poinformowały o tym SDF.

W sieci pojawiły się też nagrania wideo, mające rzekomo przedstawiać więzienie ostrzelane przez Turków w piątek rano oraz następującą po tym ucieczkę więźniów, w tym pięciu dżihadystów z ISIS, których bojownicy SDF chcieli przenieść w inne miejsce.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Gen. Mazloum Abdi z SDF potwierdził, że tureckie pociski spadły w rejonie więzienia w Al-Kamiszli, umożliwiając pięciu dżihadystom ucieczkę. Podano też, że później ostrzelano także inne więzienie, w którym przebywali schwytani terroryści. Według generała, na obszarze Syrii szacunkowo przetrzymywanych jest ok. 12,5 tys. bojowników ISIS, z czego połowa na terenie, gdzie Turcja prowadzi swoją operację wojskową. Dodał, że SDF nie ma czasu na ich przenoszenie w inne miejsce oraz, że ochranianie więzień przestało być dla tych oddziałów priorytetem.

Wcześniej Amerykanie twierdzili, że na terenie, na którym prowadzona jest turecka ofensywa, nie ma żadnych ośrodków, w których przetrzymywani są dżihadyści, względnie, że jest ich zaledwie kilka. Kurdowie uważają, że dżihadyści, którzy mogą jeszcze uciec, mogą na przykład dołączyć do oddziałów tureckich, czy raczej do wspierających je islamistycznych bojówek.

Wczoraj podawano, że od rozpoczęcia tureckiej operacji wojskowej w północnej Syrii zginęło już ponad 100 kurdyjskich bojowników. Są też informacje o ofiarach wśród ludności cywilnej.

W piątek ONZ poinformowała, że w związku z turecką ofensywą już 100 tysięcy ludzi musiało opuścić swoje domy w Syrii. Zaznaczono, że „większość przygarnęła w swych domach miejscowa ludność, ale coraz więcej uciekinierów tłoczy się w zbiorowych schronach przygotowanych w miastach Al-Hasaka i Tall Tamr, a wielu szuka schronienia w szkołach”.

Jak informowaliśmy, w środę po południu po serii nalotów i ostrzałów artyleryjskich, tureckie siły zbrojne rozpoczęły operację lądową w północno-wschodniej Syrii w ramach ofensywy militarnej na teren tego sąsiedniego państwa, wymierzonej przede wszystkim przeciwko tamtejszym Kurdom. Celem operacji jest pozbycie się zagrożenia ze strony kurdyjskich Ludowych Jednostek Samoobrony (YPG), które stanowią trzon wspieranych przez USA Syryjskich Sił Demokratycznych. Turcja uznaje YPG za część Partii Pracujących Kurdystanu, a zarazem za organizację terrorystyczną.

Tureckie samoloty przeprowadziły naloty na wiele celów w pasie o szerokości 30 km od granicy państwowej, czyli na przestrzeni na której Ankara chce ustanowić swoją okupację. Według strony tureckiej, granicę Syrii przekroczyły zarówno regularne oddziały armii tureckiej jak i bojówki tak zwanej „Syryjskiej Armii Narodowej” czyli luźnej koalicji arabskich ugrupowań antyrządowych z północnej Syrii, które oddały się pod protektorat Ankary. Wcześniej Amerykanie wycofali z rejonu północno-wschodniej Syrii swoich żołnierzy z jednostek specjalnych. Kurdowie twierdzą, że był to dla nich „cios w plecy”.

Przeczytaj: Rosja i USA zablokowały rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ przeciwko tureckiej operacji w Syrii

W czwartek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zagroził krajom europejskim, że jeśli uznają turecką operację wojskową przeciwko Kurdom w północnej Syrii za okupację, to wyśle do Europy 3,6 mln syryjskich uchodźców, przebywających obecnie na tureckim terytorium.

rp.pl / twitter.com/Jeff Seldin / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz