Przewodniczący frakcji parlamentarnej partii „Sługa narodu”, Dawid Arachamija przyznał, że w przypadku odzyskania kontroli nad całym terytorium Donbasu, Ukraina będzie musiała pozyskać zewnętrzne finansowanie dla odbudowy regionu.

Arachamija mówił w wywiadzie dla portalu Lb.ua o przewidywanych kosztach „reintegracji” terenów znajdujących się obecnie pod kontrolą donbaskich separatystów. Ocenił, że będą do koszty rzędu „dziesiątek miliardów”. Jednocześnie zaznaczył, że pytanie o koszty ponownego włączenia całego Donbasu do ukraińskiej państwowości jest obecnie „słuszne, ale przedwczesne”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

O perspektywie politycznego rozwiązania konfliktu w Donbasie, szef frakcji parlamentarnej rządzącej Ukrainą partii mówił – „Nawet jeśli trafi się Normandia [rozwiązanie w ramach formatu normandzkiego] nam nie powiedzą jednego dnia: >>To wszystko, zabierajcie Donbas<<. Proces negocjacyjny będzie długi. My rozumiemy, że nie mamy pieniędzy na odbudowę Donbasu. Trzeba będzie skądś brać. Wy teraz możecie przeprowadzić polityczne rozmowy z partnerami o finansowaniu Donbasu jeśli na stole nie ma realistycznego planu? Niemożliwe” – powiedział Arachamija.

Polityk stwierdził, że dopiero w przypadku polepszanie sytuacji politycznej strona ukraińska powierzy „ekspertom” zadanie przygotowania planu działań związanych z odbudową Donbasu.

Donbascy separatyści od 2014 r. kontrolują około jednej trzeciej terenu obwodów donieckiego i ługańskiego. Proklamowali oni tam Doniecką i Ługańską Republikę Ludową, których państwowość nie jest uznawana przez żadne państwo świata.

Czytaj także: Nauczycielu, ucz się sam

unian.net/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz