Podczas prowadzonych w ostatnich tygodniach rozmów mediowanych przez USA, przedstawiciele Rosji i Ukrainy omawiali pomysł utworzenia strefy zdemilitaryzowanej w obwodzie donieckim.
Strefa taka miałaby zostać ustanowiona w tej mniejszej części obwodu donieckiego, która nadal kontrolowana jest przez siły ukraińskie, jak twierdzi “The New York Times”, którego rewelacje zacytował w środę portal Meduza.io. Amerykański dziennik przypomniał, że tego rodzaju koncepcja znajdowała się w 28-punktowym planie pokojowym opracowanym w listopadzie przez administrację Donalda Trumpa. Zgodnie z nim strefa zdemiliratyzowana byłaby zarazem uznana za terytorium należące do Rosji.
Strefa ta byłaby także obszarem wolnego handlu i zarządzałaby nią administracja cywilna składająca się zarówno z przedstawicieli Kijowa, jak i Moskwy. Kwestia ta nie została jeszcze uzgodniona przez skonfliktowane strony, ale pojawiła się w negocjacjach.
Według „New York Timesa”, podczas rozmów w Abu Zabi w dniach 4-5 lutego przedstawiciele Ukrainy omawiali opcje częściowego wycofania rosyjskich sił zbrojnych z linii frontu, zgadzając się na to, aby nie było ono symetryczne, wobec odwodu sił ukraińskich. Wcześniej ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski obstawał przy symetryczności wycofania się sił zbrojnych dwóch państw.
Doradca prezydenta Rosji Jurij Uszakow stwierdził wcześniej, że Rosja może zgodzić się na utworzenie strefy zdemilitaryzowanej, w której nie będzie oddziałów armii, ale będzie rosyjska policja czy Rossgwardia.
Kijów z kolei przejawia wolę, by w strefie takiej rozmieszczono międzynarodowe siły pokojowe.
Doniesienia “The New York Times” pojawiają się w dniu, w którym zakończyła się kolejna, dwudniowa runda negocjacji między Rosjanami a Ukraińcami. Tym razem były one prowadzone w Genewie. Według komentarzy obydwu stron nie przyniosły one żadnych efektów, choć zgodzono się na kontynuowanie rozmów.
meduza.io/kresy.pl































