Po ponad trzech dekadach działalności zamknięto zakład produkujący mieszanki sałat w Legnicy. Decyzja właściciela oznacza utratę pracy dla blisko 200 osób. Firma tłumaczy ją wysokimi kosztami i trwałą nierentownością zakładu.
Pod koniec kwietnia w Legnicy zamknięto zakład produkujący gotowe mieszanki sałat i lunch boxy, działający nieprzerwanie od 1992 roku, co oznacza utratę pracy dla blisko 200 osób.
Zobacz tez:
Branża straciła już 20 tys. etatów. Kryzys uderza w polskie meble
Fala zwolnień uderza w rynek pracy. Niemal 100 tys. zagrożonych etatów
Brak zamówień z MON w „Łuczniku”. Nawet 140 pracowników zagrożonych utratą pracy
Decyzję o wygaszeniu działalności podjął właściciel zakładu, spółka Green Factory, która przejęła firmę Eisberg Polska w październiku 2025 roku. Przedsiębiorstwo przez ponad trzy dekady stanowiło istotny element lokalnej gospodarki i należało do pionierów przetwórstwa warzyw w Polsce.
Informacja o zamknięciu została przekazana pracownikom pod koniec kwietnia i – jak relacjonują – nastąpiła z dnia na dzień. W zakładzie zatrudnionych było około 200 osób, z których część pracowała tam od 10 do nawet 30 lat. „To dla nas życiowa tragedia” — mówili pracownicy.
Zakład w Legnicy był częścią grupy Eisberg Polska, zajmującej się produkcją i dostawą gotowych mieszanek sałat oraz lunch boxów dla największych sieci handlowych. Po przejęciu aktywów przez Green Factory rozpoczęto analizy dotyczące dalszego funkcjonowania przedsiębiorstwa.
„Decyzja o wygaszeniu działalności zakładu i docelowej likwidacji spółki była jedną z trudniejszych decyzji, jakie musieliśmy podjąć” — powiedziała Agnieszka Krajewska z Green Factory w rozmowie z money.pl.
Jak wyjaśniła, przeprowadzone analizy wykazały istotne problemy operacyjne i finansowe zakładu. „Po przejęciu spółki wykonaliśmy wiele dokładnych analiz, które ujawniły wyzwania wcześniej niewidoczne. Rozważaliśmy różne scenariusze dalszego funkcjonowania, w tym specjalizacje zakładu. Ocenialiśmy zarówno uwarunkowania operacyjne, w tym koszty działalności, jak i skalę przyszłych inwestycji niezbędnych do dalszego funkcjonowania zakładu” — dodała przedstawicielka firmy.
Wśród przyczyn zamknięcia wskazano przede wszystkim wysokie koszty działalności, zbyt niski wolumen produkcji oraz konieczność poniesienia znaczących nakładów inwestycyjnych związanych z dostosowaniem obiektu do wymogów przeciwpożarowych i środowiskowych.
Firma podkreśla, że w obecnych warunkach rynkowych i regulacyjnych dalsze funkcjonowanie zakładu nie było możliwe bez istotnych zmian infrastrukturalnych, których nie dało się zrealizować w wymaganym czasie i skali.
W reakcji na decyzję rozpoczęto rozmowy ze związkami zawodowymi dotyczące warunków zakończenia zatrudnienia. Spółka zapowiedziała współpracę z powiatowym urzędem pracy oraz innymi pracodawcami w regionie w celu wsparcia zwalnianych pracowników.
„Jednocześnie podkreślamy, że pracownikom zostaną zapewnione wszystkie należne świadczenia, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Rozumiemy, że za tą decyzją stoją konkretni ludzie, ich rodziny i codzienność. Dlatego naszym najważniejszym zobowiązaniem jest dziś przeprowadzenie tego procesu odpowiedzialnie, z szacunkiem i z możliwie największym wsparciem dla pracowników” — dodała przedstawicielka firmy.
Nie podano dotąd informacji o przyszłości nieruchomości i majątku zakładu. Spółka wskazuje, że analizuje różne możliwe scenariusze.
Kresy.pl/money.pl
































