Na przełomie 2025 i 2026 roku do urzędów pracy trafiły zgłoszenia dotyczące likwidacji lub zmian blisko 100 tys. miejsc pracy. Jak zwraca uwagę serwis Money.pl, nie jest to jedynie chwilowe spowolnienie, lecz sygnał głębokich zmian strukturalnych w polskiej gospodarce.

Przełom lat 2025 i 2026 przyniósł gwałtowne pogorszenie sytuacji na rynku pracy, którego skala zaskoczyła analityków. Jak opisuje portal Money.pl, do urzędów pracy w całym kraju wpłynęły informacje o planowanych zwolnieniach lub zmianach warunków zatrudnienia obejmujących niemal 100 tys. etatów. Zdaniem serwisu to nie tylko korekta koniunkturalna, ale wyraźny sygnał osłabienia dotychczasowego modelu wzrostu.

Z danych GUS i wojewódzkich urzędów pracy, na które powołuje się Money.pl, wynika, że 2025 rok był dla pracowników najtrudniejszy od czasu kryzysu finansowego z lat 2008–2009. Pracodawcy zgłosili zamiar likwidacji dokładnie 97,6 tys. etatów, co oznacza niemal trzykrotny wzrost w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Portal wskazuje, że oznacza to wyraźne przejście od rynku pracownika do rynku pracodawcy, a w części branż – do głębokiej restrukturyzacji.

Money.pl zaznacza jednocześnie, że na te dane należy patrzeć z ostrożnością. Ponad połowa zgłoszeń dotyczyła Poczty Polskiej, która w ramach reorganizacji przekazała informacje o ponad 51 tys. wypowiedzeń zmieniających. Jak podkreśla serwis, nie zawsze oznaczają one faktyczną utratę pracy, lecz często wiążą się z obniżeniem wynagrodzeń lub zmianą warunków zatrudnienia.

Nawet po odjęciu tego przypadku skala problemu pozostaje jednak znacząca. Medium zwraca uwagę, że w samym sektorze przedsiębiorstw zgłoszono likwidację około 46 tys. etatów, co w praktyce oznacza, że w 2025 roku niemal każdego dnia roboczego pojawiała się informacja o planowanym usunięciu z rynku pracy blisko 200 miejsc pracy.

Szczególnie dotkliwie zmiany uderzyły w branżę motoryzacyjną. Jak opisuje Money.pl, sektor ten traci konkurencyjność w związku z rosnącymi kosztami energii oraz transformacją w stronę elektromobilności. Symbolicznym przykładem jest fabryka koncernu Stellantis w Tychach, gdzie na początku 2026 roku zapadła decyzja o likwidacji trzeciej zmiany produkcyjnej. Program Dobrowolnych Odejść ma objąć około 320 pracowników, jednak – jak alarmują związkowcy cytowani przez portal – realna skala redukcji, wraz z pracownikami tymczasowymi, może sięgnąć nawet 740 osób.

Jeszcze bardziej drastyczne konsekwencje widać u poddostawców. Money.pl przywołuje przykład zakładu Lear Corporation w Pikutkowie pod Włocławkiem, gdzie niemal cała produkcja została przeniesiona do Tunezji. Wypowiedzenia otrzymało tam około 960 osób, czyli blisko 90 proc. załogi. Oficjalnie firma mówi o „zmieniających się warunkach rynkowych”, co w praktyce oznacza ucieczkę produkcji do krajów o niższych kosztach pracy i energii.

Zobacz: Coraz wyższe bezrobocie w Polsce. Ministerstwo opublikowało nowe dane

Procesy redukcyjne dotykają również innych firm motoryzacyjnych. Portal zwraca uwagę na decyzję Adient Poland o stopniowej likwidacji oddziału Metal w Skarbimierzu. Choć cały proces ma potrwać do 2029 roku, pierwsze zwolnienia zaplanowano już na 2026 rok, a docelowo pracę stracić ma 455 osób.

Zmiany nie omijają także sektorów dotąd uznawanych za stabilne. Branża IT i nowoczesnych usług biznesowych (SSC/BPO), przez lata pochłaniająca tysiące absolwentów, również znalazła się pod presją. Przykładem jest grupa Nordea, która zapowiedziała zwolnienia do 105 pracowników IT w biurach w Łodzi, Warszawie i Trójmieście. Jeszcze głośniej odbiły się globalne decyzje Amazona, który w ramach światowej redukcji 16 tys. etatów ogranicza także zatrudnienie w Polsce, m.in. w związku z automatyzacją i wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

Zwolnienia następują także w mediach i przemyśle spożywczym. Grupa Agora prowadzi proces zwolnień grupowych obejmujących do 166 osób, a w Grupie ZPR Media doszło do konsolidacji redakcji internetowych. Z kolei w województwie śląskim upadła jedna z wieloletnich spółdzielni mleczarskich w Myszkowie, co oznaczało utratę pracy dla 60 osób i poważne konsekwencje dla lokalnych rolników.

Na tle tych danych stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec 2025 roku, wynosząca 5,7 proc., pozostaje relatywnie niska. Jak jednak czytamy, średnia krajowa maskuje duże różnice regionalne. W województwach warmińsko-mazurskim i podkarpackim bezrobocie sięgało 9,3 proc., a w niektórych podregionach – m.in. radomskim oraz szczecinecko-pyrzyckim – przekraczało 12 proc. Zdaniem serwisu pokazuje to, że skutki obecnej fali zwolnień mogą być szczególnie dotkliwe poza największymi ośrodkami miejskimi.

Czytaj: GUS: liczba wolnych miejsc pracy spada, bezrobocie rośnie

money.pl / Kresy.pl

Tagi: , ,
forma płatności