Radomski „Łucznik” kończy realizację kontraktów dla wojska i nie ma nowych zleceń. Związkowcy ostrzegają przed zwolnieniami, a państwowe instytucje przyznają, że moce produkcyjne fabryki są dziś niewykorzystane.

Fabryka Broni „Łucznik” w Radomiu znalazła się w trudnej sytuacji po wyczerpaniu zamówień dla wojska. Jak wynika z informacji przekazywanych w poniedziałek przez Portal Obronny, obecne kontrakty kończą się w maju, a nowych wciąż nie podpisano, co budzi obawy o przyszłość zakładu i zatrudnionych w nim pracowników.

Problem dotyczy przede wszystkim braku ciągłości produkcji. Związkowcy wskazują, że mimo wcześniejszych inwestycji i rozbudowy zakładu, dziś linie produkcyjne mogą wkrótce stanąć. „Fabryka nie potrzebuje litości ani wsparcia państwa – my potrzebujemy zamówień” – mówi Daniel Dorociński z zakładowej „Solidarności”.

Zatrudnienie może być zagrożone w najbliższych miesiącach. Według przedstawicieli pracowników ponad 140 osób, głównie zatrudnionych na czas określony, może stracić pracę wraz z końcem obowiązujących umów. „Mamy ponad 140 pracowników na umowach na czas określony – większość z nich kończy się w najbliższych miesiącach – po prostu nie będą przedłużane” – wskazuje jeden z pracowników.

Tymczasem zakład w ostatnich latach znacząco zwiększył swoje możliwości produkcyjne. W 2025 roku uruchomiono nową halę o powierzchni ponad 3,5 tys. m², wartą ponad 30 mln zł, a moce produkcyjne miały sięgnąć nawet 80 tys. sztuk broni rocznie. Rozbudowa była odpowiedzią na potrzeby zgłaszane przez wojsko.

Jak podkreślają związkowcy, decyzje inwestycyjne były podejmowane właśnie z myślą o zamówieniach z resortu obrony. „To MON wymógł na nas zwiększenie mocy produkcyjnych, a teraz zostawia nas na lodzie” – twierdzi jeden z nich.

Równocześnie przedstawiciele zakładu wskazują na opóźnienia po stronie wojska w podejmowaniu decyzji zakupowych. „Rozwijaliśmy ten projekt właśnie z myślą o potrzebach wojska” – mówi anonimowy związkowiec, odnosząc się do karabinków GROT. „Analizowali dokumentację całymi miesiącami – nie chodziło, broń Boże, o zastrzeżenia do produktu”.

Przeczytaj: Media: Polska Amunicja wycofuje się z programu SAFE. Certyfikacja amunicji wymaga dwóch lat

Problemy fabryki potwierdzają także dane przekazane przez Ministerstwo Aktywów Państwowych. Jak wynika z odpowiedzi na interpelację poselską, obecny poziom zamówień nie pozwala na pełne wykorzystanie potencjału produkcyjnego zakładu. „Obecny poziom zakontraktowanych zamówień nie zapewnia pełnego wykorzystania dostępnych mocy produkcyjnych w perspektywie najbliższych czterech lat” – wskazano w oficjalnym stanowisku.

Oznacza to, że mimo gotowości do zwiększonej produkcji, fabryka nie ma wystarczającej liczby kontraktów, by utrzymać pełne obciążenie maszyn i zatrudnienie. Problem ten pojawił się pomimo wcześniejszych inwestycji w automatyzację, rozbudowę infrastruktury i zwiększenie zatrudnienia.

Zarząd zakładu przyznaje, że sytuacja jest trudna, choć podkreśla, że nie doszło jeszcze do zwolnień. „Nie ukrywam, że nasza sytuacja jest niełatwa” – mówi prezes Seweryn Figurski. „Zainwestowaliśmy w rozwój zdolności produkcyjnych, kończymy realizować poprzednie zamówienia, ale nie mamy nowych”.

Jednocześnie fabryka szuka alternatywnych źródeł zamówień, m.in. wśród służb podległych MSWiA oraz na rynku cywilnym, który stopniowo rośnie, także poza granicami Polski.

Państwowe instytucje deklarują wsparcie w pozyskiwaniu nowych kontraktów. Polska Grupa Zbrojeniowa współpracuje w tym zakresie z Agencją Uzbrojenia i zapowiada działania mające uzupełnić portfel zamówień. Na razie jednak przyszłość zakładu w dużej mierze zależy od tego, czy uda się szybko znaleźć nowych odbiorców produkowanej w Radomiu broni.

Zobacz: Wojsko kupuje tłumiki dla żołnierzy WOT

Czytaj: Vis wz. 35 – polski pistolet z Radomia, który stał się legendą

Tagi: , , , ,
forma płatności