Niemiecki koncern Diehl Defence prowadzi rozmowy z ukraińską firmą Fire Point o możliwej wspólnej produkcji pocisków manewrujących FP-5 Flamingo. Pociski mają deklarowany zasięg ponad 3000 kilometrów, a ich produkcja w Europie mogłaby stać się alternatywą dla amerykańskich Tomahawków.

Podczas targów lotniczych ILA Berlin Air Show prezes niemieckiego koncernu Diehl Defence Helmut Rauch poinformował, że firma prowadzi rozmowy z ukraińskim producentem Fire Point w sprawie możliwej wspólnej produkcji pocisków manewrujących FP-5 Flamingo w Niemczech — podała European Pravda, powołując się na „Financial Times”.

Diehl Defence jest producentem m.in. systemu obrony powietrznej IRIS-T. Fire Point odpowiada za opracowanie ukraińskiego pocisku manewrującego FP-5 Flamingo, którego deklarowany zasięg przekracza 3000 kilometrów.

„Rozmawiamy o tym, jak moglibyśmy współpracować. Myślę, że to naprawdę możliwe… W ciągu najbliższych kilku tygodni odbędzie się kilka spotkań w tej sprawie, a potem zobaczymy” — powiedział Rauch.

Rauch ocenił, że w przypadku powstania nowego produktu jego wytwarzanie w Niemczech albo w innym państwie miałoby uzasadnienie przemysłowe. Według prezesa Diehl Defence niemiecka firma jest „optymistycznie i pozytywnie” nastawiona do współpracy z ukraińskim partnerem.

Niemiecka technologia i ukraińskie doświadczenia bojowe

Diehl Defence może zaoferować Fire Point bardziej zaawansowany system naprowadzania pocisku. Rauch wskazał na doświadczenie firmy oraz wyższy poziom konstrukcji niemieckich systemów.

Według „Financial Timesa” ewentualna wspólna produkcja pocisków Flamingo w Europie byłaby jednym z najbardziej wyrazistych przykładów rosnącego zainteresowania państw NATO rozwojem ukraińskiego przemysłu obronnego i doświadczeniem bojowym zdobytym podczas wojny rosyjsko-ukraińskiej.

W kwietniu Diehl Defence i Fire Point podpisały umowę technologiczną. Szczegóły tego porozumienia nie zostały ujawnione publicznie.

Alternatywa dla Tomahawków

Rozmowy Diehl Defence z Fire Point toczą się w czasie, gdy w Niemczech pojawiły się obawy dotyczące braku alternatywy dla amerykańskich pocisków Tomahawk. Pociski te miały zostać rozmieszczone w Niemczech w tym roku wraz z batalionem amerykańskich żołnierzy, jednak prezydent USA Donald Trump odwołał ich rozmieszczenie.

Zobacz też: Wielka Brytania, Francja i Niemcy chcą pomóc Ukrainie zbudować europejską alternatywę dla Patriota

W maju Fire Point oświadczyło, że rząd niemiecki rozważa zastąpienie Tomahawków pociskami Flamingo. Część polityków z partii kanclerza Niemiec Friedricha Merza apelowała równocześnie o stworzenie alternatywy dla Tomahawków we współpracy z Ukrainą.

Deklarowany zasięg pocisku Flamingo jest większy niż zasięg Tomahawka. Zewnętrzni obserwatorzy zachowują jednak ostrożność w ocenie ukraińskiej konstrukcji, ponieważ pocisk jest nowy, a jego praktyczne użycie rozpoczęło się stosunkowo niedawno.

Ukraińska produkcja i rozwój programu rakietowego

W czerwcu ukraińska firma Fire Point przeprowadziła test nowego pocisku ziemia-powietrze FP-7.x, który ma być tańszym i prostszym w produkcji uzupełnieniem zachodnich systemów obrony powietrznej. Według „Financial Times” rakieta ma kosztować około 700 tys. dolarów, czyli znacznie mniej niż pociski PAC-3 używane w systemach Patriot.

Fire Point deklaruje, że od sierpnia mogłaby produkować do trzech pocisków dziennie. Masowa produkcja zależy jednak od pozyskania głowicy naprowadzającej na podczerwień od niemieckiego koncernu Diehl Defence. Gotowe rakiety miałyby być dostępne do 2027 roku.

Nowy pocisk ma działać na wysokości około 25 kilometrów, podobnie jak Patriot, i być zdolny do przechwytywania rakiet balistycznych. W przeciwieństwie do amerykańskiego systemu wykorzystuje jednak końcowe naprowadzanie w podczerwieni, uznawane za mniej skuteczne i bardziej podatne na zakłócenia.

Pod koniec kwietnia także ukraińska firma BlueBird Tech ogłosiła utworzenie krajowych pocisków rakietowych. Firma zapowiedziała, że chce opracować własny zestaw przeciwlotniczy zdolny do zwalczania nie tylko dronów, lecz także pocisków manewrujących i balistycznych.

Defense Express ocenia jednak, że projekt BlueBird Tech znajduje się dopiero na początkowym etapie. Firma nie ma doświadczenia w budowie rakiet, dlatego opracowanie tak zaawansowanego systemu może być długie, kosztowne i technicznie bardzo wymagające. Ukraiński portal podkreśla, że w praktyce spółka będzie musiała współpracować z innymi krajowymi i zagranicznymi firmami, ponieważ samodzielne stworzenie wszystkich komponentów od zera jest mało realne.

Władze w Kijowie wielokrotnie alarmowały o deficycie rakiet potrzebnych do ochrony przestrzeni powietrznej. Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zwrócił się w tej sprawie w liście do prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa i Kongresu. Jednak USA same mierzą się z deficytem pocisków po wojnie z Iranem, co wpływa zarówno na dostawy dla Ukrainy, jak i pozostałych sojuszników.

Zełenski zwrócił się do Trumpa m.in. o zgodę na przekazanie Ukrainie licencji na produkcję rakiet PAC-3 do systemów Patriot, aby Ukraina mogłaby produkować te pociski samodzielnie i dostarczać je także innym państwom potrzebującym ochrony.

Na początku maja Zełenski mówił o potrzebie uniezależnienia Europy od amerykańskiej broni. Kijów pracuje nad własnym systemem obrony przed rosyjskimi rakietami balistycznymi.

Według Politico Kijów przyspiesza prace nad takim rozwiązaniem, ponieważ dostawy amerykańskich rakiet przechwytujących PAC-3, wykorzystywanych w systemach Patriot, stają się coraz bardziej ograniczone.

W ubiegłym miesiącu Zełenski postawił cel: Ukraina miałaby opracować własny system antybalistyczny „w ciągu roku”.

Kresy.pl/Financial Times

Tagi: , , , , ,
forma płatności