W poniedziałek w Armenii Wołodymyr Zełenski mówił o potrzebie uniezależnienia Europy od amerykańskiej broni. Kijów pracuje nad własnym systemem obrony przed rosyjskimi rakietami balistycznymi.

Ukraina chce stworzyć własny system obrony przeciwrakietowej, który mógłby przechwytywać rosyjskie pociski balistyczne. Według Politico Kijów przyspiesza prace nad takim rozwiązaniem, ponieważ dostawy amerykańskich rakiet przechwytujących PAC-3, wykorzystywanych w systemach Patriot, stają się coraz bardziej ograniczone. Prezydent Wołodymyr Zełenski mówił o tym w poniedziałek podczas szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Armenii.

„Uważam, że Europa powinna być w stanie samodzielnie produkować wszystko, czego potrzebuje do obrony przed wszystkim — wszystkimi atakami balistycznymi i każdą inną bronią” — powiedział ukraiński przywódca.

W ubiegłym miesiącu Zełenski postawił cel: Ukraina miałaby opracować własny system antybalistyczny „w ciągu roku”. Realizacja tego planu będzie jednak bardzo trudna. Politico wskazuje, że ukraińskie działania wpisują się w szerszy trend ograniczania zależności Kijowa i europejskich sojuszników od uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych. Ryzyko takiej zależności uwidoczniła nieprzewidywalna polityka zagraniczna Donalda Trumpa.

Problemem jest również malejąca dostępność amerykańskich pocisków PAC-3. Ich deficyt pogłębił się po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran, ponieważ rakiety te są wykorzystywane przez siły USA i sojuszników Waszyngtonu w Zatoce Perskiej. Dla Ukrainy są one szczególnie ważne, bo Patriot z pociskami PAC-3 okazał się jednym z najskuteczniejszych narzędzi do zwalczania rosyjskich rakiet balistycznych.

Europa nie jest obecnie w stanie szybko zastąpić amerykańskich dostaw. Alternatywne systemy obrony powietrznej, takie jak niemiecki IRIS-T czy francusko-włoski SAMP/T, nie są produkowane w liczbie pozwalającej pokryć ukraińskie potrzeby. Dlatego Kijów z jednej strony korzysta z natowskiego mechanizmu finansowania zakupów uzbrojenia dla Ukrainy, by pozyskiwać jak najwięcej pocisków PAC-3 z USA, a z drugiej — szuka własnego rozwiązania.

Budowa systemu zdolnego do przechwytywania rakiet balistycznych jest jednak jednym z najbardziej skomplikowanych zadań w sektorze obronnym. Jak wskazuje Defense Express, taki system wymaga silnych radarów, które odpowiednio wcześnie wykryją cel, będą w stanie go śledzić, obliczyć trajektorię lotu oraz naprowadzić rakietę przechwytującą. Sama rakieta musi mieć zaawansowany system samonaprowadzania, pozwalający na bezpośrednie trafienie celu.

Mimo tych trudności ukraińskie firmy rozpoczęły prace nad własnymi rozwiązaniami. Pod koniec kwietnia BlueBird Tech, producent dronów oraz systemów walki radioelektronicznej, ogłosił uruchomienie działu rakietowego. Firma zapowiedziała, że chce opracować własny zestaw przeciwlotniczy zdolny do zwalczania nie tylko dronów, lecz także pocisków manewrujących i balistycznych.

Defense Express ocenia jednak, że projekt BlueBird Tech znajduje się dopiero na początkowym etapie. Firma nie ma doświadczenia w budowie rakiet, dlatego opracowanie tak zaawansowanego systemu może być długie, kosztowne i technicznie bardzo wymagające. Ukraiński portal podkreśla, że w praktyce spółka będzie musiała współpracować z innymi krajowymi i zagranicznymi firmami, ponieważ samodzielne stworzenie wszystkich komponentów od zera jest mało realne.

Równolegle własną koncepcję przedstawiła firma Fire Point, producent ukraińskiego pocisku manewrującego dalekiego zasięgu Flamingo. Jej właściciel Denys Sztilerman powiedział Politico, że spółka opracowała projekt paneuropejskiego systemu obrony powietrznej pod nazwą Freya.

Projekt Freya zakłada połączenie ukraińskiej lekkiej wyrzutni rakietowej, podobnej do tej wykorzystywanej przy pociskach Flamingo, z pociskami FP-7. Miałyby one zostać wyposażone w głowice samonaprowadzające niemieckiej firmy Diehl Defense.

FP-7 to lekki pocisk kompozytowy o długości 7 metrów, który według Fire Point może osiągać prędkość 1500 metrów na sekundę. „To klon [rosyjskiego] S-400 […], który może zostać zintegrowany z unijnymi [radarami oraz systemami dowodzenia i kontroli]” — powiedział Sztilerman.

Początkowo FP-7 miał być tańszą alternatywą dla amerykańskiego pocisku balistycznego ziemia–ziemia ATACMS produkowanego przez Lockheed Martin. Fire Point zakłada jednak, że w razie niedoborów istniejących systemów obrony powietrznej pocisk można dostosować do roli antyrakietowego interceptora.

Sztilerman przekonuje, że Fire Point mógłby nauczyć europejskie systemy radarowe współpracy z pociskami FP-7, tworząc system antybalistyczny, który pomógłby Ukrainie i Europie zmniejszyć zależność od Stanów Zjednoczonych. Ukraina oferuje też możliwość testowania systemów w realnych warunkach wojny z Rosją.

W zamian firma chce uzyskać bezpłatny dostęp do europejskich radarów naziemnych i głowic samonaprowadzających, czyli elementów, których Ukraina obecnie nie produkuje.

Fire Point przedstawia Freyę jako projekt paneuropejski. Wśród potencjalnych komponentów systemu Sztilerman wymienił m.in. szwedzki radar Saab Giraffe 8A, francuskie radary Thales Ground Master 200/400, niemiecki Hensoldt TRML-4D, duński radar Weibel GFTR-2100/48, norweskie centrum dowodzenia Kongsberg Fire Distribution Center oraz natowski system wymiany danych Link 16.

Szef Fire Point nie ujawnił jednak, czy którakolwiek z tych firm wyraziła zainteresowanie współpracą przy projekcie Freya.

Największą przeszkodą może okazać się nie tylko technologia, ale także europejska biurokracja. Sztilerman przyznał, że mimo pozytywnych wyników testów FP-7 nie ma pewności, czy Ukraina będzie mieć pierwszy pocisk przechwytujący rakiety balistyczne w ciągu roku.

„Wszystko zależy od europejskiej biurokracji. Potrzebujemy integracji, ale nie mamy radarów i głowic samonaprowadzających. Wszystko zależy więc od tego, jak szybko uzyskamy do nich dostęp” — powiedział.

Na ten sam problem zwraca uwagę Keir Giles, ekspert Chatham House. Jego zdaniem Ukraina jest dziś powszechnie uznawana za światowe centrum praktycznej wiedzy o odpieraniu skoncentrowanych ataków rakietowych i dronowych. Jednocześnie europejskie procedury, przepisy i rywalizacja między państwami mogą blokować rozwój takich projektów już na starcie.

„Kiedy mówimy o Europie, trudno wskazać, kto byłby w stanie ruszyć z takim projektem bez całego ciężaru europejskiego ustawodawstwa i konfliktu, a raczej konkurencji, między poszczególnymi państwami, która zwykle uniemożliwia start takim projektom” — ocenił Giles.

Według Politico ukraińskie plany pokazują, że Kijów nie chce ograniczać się do doraźnych dostaw zachodniego uzbrojenia. Celem jest stworzenie własnych zdolności przemysłowych w obszarze obrony przeciwrakietowej, które w przyszłości mogłyby wzmacniać nie tylko Ukrainę, ale również europejski system bezpieczeństwa.

politico.eu / defence-ua.com / Kresy.pl

Tagi: , , , , , ,
forma płatności