Popierany przez Donalda Trumpa zwycięzca niedawnych wyborów prezydenckich w Kolumbii zapowiedział wstrzymanie ustanawiania ambasady swojego państwa w Palestynie.
Prezydent-elekt Kolumbii, Abelardo de la Espriella zapowiedział, że po przejęciu urzędu zawiesi działania na rzecz ustanowienia ambasady Palestyny. Równocześnie polityk potwierdził to, co mówił w czasie swojej kampanii wyborczej – że otworzy kolumbijską ambasadę w Izraelu w Jerozolimie. Zgodnie z prawem międzynarodowym miasto to nie jest stolicą Izraela. Tylko niewielka część najbardziej proizraelskich państw świata, jak USA, utrzymuje swoje przedstawicielstwa dyplomatyczne w Jerozolimie, a nie w Tel Awiwie.
Jednak zamierza on obniżyć rangę relacji nie tylko z Palestyną. De la Espriella, który obejmie urząd 7 sierpnia, zapowiedział zamknięcie ambasad w Algierii, Azerbejdżanie, Barbadosie, na Kubie, w Czechach, Etiopii, Ghanie, Haiti, na Węgrzech, w Malezji, Nikaragui, Rumunii, Senegalu i Republice Południowej Afryki, a także likwidację około 15 konsulatów, jak podała Roya News.
W przypadku Kuby i Nikaragui prezydent-elekt zamierza całkowicie zerwać relacje dyplomatyczne, nazywając te państwa „tyraniami”.
Kroki takie byłyby radykalnym odwróceniem polityki zagranicznej obecnego prezydenta Kolumbii Gustavo Petro. Był on znany ze zdecydowanej krytyki Izraela za jego działania wobec Palestyńczyków, które przyrównywał do działań niemieckich nazistów. Opierał się także polityce Stanów Zjednoczonych.
Gustavo Petro został w zeszłym roku obłożony sankcjami USA wraz ze swoją małżonką i synem. Administracja Donalda Trumpa zarzuca mu niedostateczne wysiłki na rzecz walki handlem narkotykami. Krytykę w USA wzbudziło jednak uczestnictwo Petro w propalestyńskiej manifestacji jaka odbyła się w Nowym Jorku, pod siedzibą główną Organizacji Narodów Zjednoczonych, w czasie wrześniowej sesji Zgromadzenia Ogólnego.
Trump otwarcie popierał de la Espriellę w czasie kampanii wyborczej w Kolumbii.
en.royanews.tv/kresy.pl






























