RAŚ chce, żeby Sejmik Śląski upamiętnił „ofiary czystek etnicznych” w rocznicę operacji Wisła

Ślązakowski Ruch Autonomii Śląska podjął próbę politycznego spożytkowania 70. rocznicy operacji „Wisła”.

Na najbliższej, poniedziałkowej sesji Sejmiku Województwa Śląskiego znalazł się punkt dotyczący „upamiętnienia ofiar czystek etnicznych” z okazji 70. rocznicy operacji „Wisła”.

Punkt 3 proponowanego porządku obrad w ramach 37 sesji sejmiku brzmi:

Podjęcie uchwały w sprawie przyjęcia rezolucji dotyczącej upamiętnienia ofiar czystek etnicznych w 70. rocznicę rozpoczęcia akcji „Wisła”(druk V/573).

Uchwała jest inicjatywą radnych ze ślązakowskiego Ruchu Autonomii Śląska, głównej organizacji ślązakowskiej na Górnym Śląsku.

– Górny Śląsk zbyt boleśnie doświadczył narodowościowej polityki Polski Ludowej i etnicznych czystek, byśmy w tej sprawie mogli stać z boku. Dlatego w najbliższy poniedziałek z inicjatywy klubu radnych RAŚ sejmik województwa śląskiego będzie głosował uchwałę upamiętniającą ofiary akcji „Wisła” oraz osadzonych w obozie koncentracyjnym w Jaworznie Łemków i Ukraińców – czytamy w oświadczeniu opublikowanym na profilu RAŚ na Facebooku.

RAŚ współtworzy razem z radnymi PO, PSL i SLD koalicję rządzącą w Sejmiku. Nie wiadomo, jak do sprawy uchwały odniosą się radni PiS. Uchwała powinna przed głosowaniem przejść przez odpowiednią komisję.

Rewizjonistyczna narracja

Według narracji ślązakowskiej, czystką etniczną były przymusowe deportacje będące elementem Tragedii Górnośląskiej. Środowiska ślązakowskie aktywnie promują narrację, w myśl której terror na Górnym Śląsku rozpoczął się dopiero w początkach 1945 w związku z wkroczeniem na ten teren Armii Czerwonej, całkowicie pomijając okres od września 1939 roku do końca 1944 roku. Sugeruje się również, że za te działania odpowiadają nie Sowieci, ale bezpośrednio Polacy, których działania miały być rzekomo celowo skierowane przeciwko Ślązakom, traktowanych przez ślązakowców jako odrębna grupa etniczna (względnie narodowa), niemająca nic wspólnego z polskością. Przedstawiciele mniejszości niemieckiej mówiąc o narodowości ofiar Tragedii Górnośląskiej używają konsekwentnie określenia „Niemcy”, a nie „Ślązacy”.

Przypomnijmy, że w 2016 r., z okazji rocznicy III Powstania Śląskiego, radni Sejmiku Śląskiego przyjęli rezolucję której treść zawierała wyraźne, rewizjonistyczne elementy narracji ślązakowskiej.

„W 95. rocznicę wybuchu III powstania śląskiego sejmik województwa śląskiego pragnie upamiętnić burzliwy okres walk o przynależność państwową Górnego Śląska i ich uczestników. W latach 1919-1921 starły się różne wizje przyszłości regionu[podkr. Kresy.pl].Poświęceniu polskich działaczy plebiscytowych i powstańców z Wojciechem Korfantym na czele odrodzona Rzeczpospolita Polska zawdzięczała uzyskanie większej części górnośląskiego okręgu przemysłowego”– napisano w tekście uchwały Sejmiku Województwa Śląskiego.

Zdaniem byłego wicewojewody śląskiego Piotra Spyry, uchwała ta jest „nijaka w formie i rewizjonistyczna w treści”.

W styczniu ub. roku, po debacie nt. Polski w Parlamencie Europejskim, z inicjatywy ślązakowców z RAŚ rozdawano tam ulotki wzywające do powstrzymania ludobójstwa kulturowego Ślązaków w Polsce.

Ulotka zawierała treści ślązakowskie mające argumentować istnienie „narodu śląskiego”, a także podkreślające odrębność Górnego Śląska od Polski. Podano przy tym mylącą informację, że podczas spisu powszechnego w 2011 roku „narodowość śląską” zadeklarowało 847 tys. osób (ponad 400 tys. osób określiło „identyfikację śląską” na drugim miejscu, najczęściej wspólnie z polską; narodowo-etniczną tożsamość „śląską” jako jedyną podało 367 tys. osób).

Przeczytaj: Lider RAŚ: polskie obozy koncentracyjne istniały

Przeczytaj również: Lider Ruchu Autonomii Śląska w hitlerowskiej czapce

Z kolei we wrześniu ub. roku, jak informowaliśmy, lider RAŚ Jerzy Gorzelik w jednym z wpisów na Facebooku wyraźnie zasugerował, że Polacy byli na Ukrainie kolonizatorami, a Polska prowadziła względem części terenów dzisiejszej Ukrainy politykę kolonizacyjną. Analogiczne tezy lansują ukraińscy nacjonaliści. Piotr Tyma, szef Związku Ukraińców w Polsce, rewanżował się ślązakowcom, promując ich inicjatywy na portalach społecznościowych. Podobnie czynił organ prasowy ZUwP, „Nasze Słowo”.

PRZECZYTAJ: Gorzelik: albo autonomia Górnego Śląska albo oderwanie go od Polski

1 kwietnia podczas zjazdu Wolnego Sojuszu Europejskiego w Katowicach przyjęto rezolucję krytykującą „antyeuropejski kurs władz Rzeczypospolitej Polskiej”. W rezolucji poparto ideę referendum niepodległościowego na Górnym Śląsku w przypadku próby wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Przeprowadzenie takiego referendum w razie wyjścia Polski z UE zapowiedział Ruch Autonomii Śląska.

CZYTAJ WIĘCEJ:

Jak ślązakowcy zostają Ślązakami

Śląski historyk dla Kresów.pl: to ślązakowcy są na Śląsku mniejszością

Autonomia vs republika elementarna, czyli o samorządności fasadowej

OPERACJA WISŁA

Dr Andrzej Zapałowski w rozmowie z Kresami.pl zwracał wcześniej uwagę, że w przypadku operacji „Wisła”, pojęcie „czystka etniczna”, którym posługują się m.in. posłowie PO, jest „absolutną bzdurą”.

– Czystka etniczna to świadome, zaplanowane przeprowadzenie operacji usunięcia danej ludności różnymi metodami z jakiegoś terenu ze względów politycznych i narodowościowych – zaznacza ekspert. – Operacja „Wisła” była działaniem wojskowym, którego celem było doprowadzenie do stabilizacji na pewnym obszarze Polski. Trzy lata po zakończeniu wojny na tych obszarach, mieliśmy do czynienia z masową akcją terroryzowania zamieszkującej je ludności. Niezależnie od tego, czy była ona narodowości polskiej, czy ukraińskiej. Był to sposób na niwelację tego zagrożenia – mówi dr Zapałowski.

PRZECZYTAJ: Dr Zapałowski dla Kresów.pl: kompletni ignoranci z PO wpisują się w politykę Związku Ukraińców

Ekspert zaznacza, że trzeba pamiętać, że wymiana ludności między Polską a ZSRR zakończyła się latem 1946 roku.

– Okazało się, że do końca 1946 i na początku 1947 roku wcale nie zmalała ilość napadów na ludność cywilną. Miesięcznie wahała się ona od kilkudziesięciu do kilkuset przypadków. W dalszym ciągu przeprowadzano działania w formie mordów ludności zamieszkującej te tereny. Nie miały one już masowego charakteru, jak wcześniej, ale nadal do nich dochodziło. Mało tego – wiosną 1947 r. UPA dokonywała akcji na obszary zamieszkałe wyłącznie przez Polaków, wychodząc poza swoje obszary bazowe. Np. w lutym i marcu 1947 roku członkowie UPA penetrowali obszary na parędziesiąt kilometrów w głąb  terenów polskich – gdzie palono, mordowano, rabowano itd. – przypomina historyk.

– Pytanie: jakie państwo pozwoliłoby sobie, żeby 3 lata po formalnym zakończeniu na tym terenie wojny, pozwalać na masową akcję destabilizacji państwa? Nie było innej możliwości, bo nie mieliśmy do czynienia z jednostkowymi działaniami. Kilka tysięcy osób pod bronią cały czas destabilizowało olbrzymie terytorium państwa, takiego jakie wówczas było. Więc była to metoda. Dlaczego nie postąpiono podobnie z Białorusinami? Bo tam nie było takiego zagrożenia. O czystce etnicznej można by mówić, gdyby takich akcji dokonano rok-dwa po ustaniu zagrożenia bezpieczeństwa ludności. Ale to był sposób na usunięcie zagrożenia – podkreśla.

Ekspert zwracał też uwagę na inną kwestię, o której się nie mówi:

– Związek Ukraińców w Polsce podnosi, że dokonano zbrodni na Ukraińcach. A nie mówi się o tym, że winę za tę zbrodnię ponosi nacjonalistyczne podziemie ukraińskie, które ZUwP hołubi. Tak naprawdę, za zmuszenie państwa polskiego do dokonania takiej akcji, winę ponosi ukraińskie podziemie zbrojne, które obecnie jest heroizowane nie tylko na Ukrainie, ale również przez Związek Ukraińców. Oni przewrotnie chcą zrzucić odpowiedzialność na państwo polskie, żeby w przyszłości wymuszać jeszcze odszkodowania za rzeczy, których państwo nie było inicjatorem. Państwo polskie broniło się metodami, jakie miało wówczas dostępne.

Kresy.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz