Czeski premier Petr Fiala nie zgodził się na zaproponowane wcześniej warunki umowy ws. kopalni w Turowie.

Według czeskiego premiera dwa główne problemy to wysokość rekompensaty finansowej i  kwestie związane z czasem obowiązywania umowy i nadzorem nad jej stosowaniem. Negocjacje będą prawdopodobnie kontynuowane między premierami obu krajów, powiedział Fiala na konferencji prasowej.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

7789.32 PLN    (35.4%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Wcześniej minister środowiska Anna Hubáčková poinformowała czeski rząd o przebiegu negocjacji z Polską.

Pod koniec ubiegłego tygodnia minister środowiska Hubáčková przekazała, że projekt umowy z Polską dotyczący kopalni węgla Turów jest gotowy i ma być dyskutowany z premierem. Hubáčková oświadczyła w rozmowie z agencją CTK, że plan czeskich władz zakłada, iż Czechy otrzymają 50 mln euro za szkody spowodowane działalnością kopalni. Jej zdaniem Polska zgadza się na 40 mln euro.

W kwestii nadzoru sądowego Czechy chcą, by trwał on dziesięć lat. Z kolei – według Hubáčkovej – uaktualniona wersja polskiej strony mówi o dwuletnim nadzorze ze strony Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).

W poprzedni wtorek w Warszawie, w ramach kolejnej tury rozmów, miało miejsce spotkanie minister klimatu i środowiska Anny Moskwy oraz czeskiej minister środowiska Anny Hubaczkovej w sprawie kopalni Turów. Rozmowy trwały pięć godzin. Po ich zakończeniu, Anna Moskwa powiedziała, że rozmowy z jej czeską odpowiedniczką „były bardzo owocne i konstruktywne, dokonaliśmy końcowych ustaleń”. Zastrzegła przy tym, że czeska minister „musi jeszcze dokonać uzgodnień” i wyraziła nadzieję, że te uzgodnienia „możliwie szybko się pojawią”.

Hubáčková powiedziała z kolei, że rozmowy były „otwarte”, zaś w ich trakcie dokładnie przeanalizowano cały projekt umowy. Zaznaczyła, że „pozostały pewne miejsca, o których będziemy jeszcze rozmawiać”. Ponadto, decyzją stron treść wtorkowych rozmów będzie poufna, nie zostaną z nich sporządzone żadne protokoły.

Konflikt między Polską i Czechami dotyczy działalności odkrywkowej kopalni węgla brunatnego „Turów” znajdującej się w tak zwanym „worku bogatyńskim” przy czeskiej granicy. Czesi oskarżają kopalnię o wywoływanie szkód ekologicznych, w tym obniżenia poziomu wód gruntowych po ich stronie granicy. Dwustronne rozmowy nie przyniosły skutku i Praga wniosła skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Ten nakazał Polsce we wrześniu 2021 roku zamknąć kopalnię Turów oraz określił karę pieniężną w wysokości 0,5 mln euro dziennie w okresie, w którym Polska nie zaprzestanie eksploatacji złoża. Obecnie, to już ponad 50 mln euro. Negocjacje dotyczące rozwiązania sporu toczyły się od czerwca. Celem jest uzgodnienie umowy międzynarodowej, którą zaakceptowałyby później oba rządy.

Strona polska liczy na polubowne rozwiązanie sporu, a minister Anna Moskwa wiązała w tej kwestii nadzieje ze zmianą rządu w Pradze. Z poprzednią czeską administracją doszło do 18 rund spotkań. Niedawno czeska minister środowiska Anna Hubaczkova zadeklarowała, że jest gotowa pojechać do Warszawy z propozycją podpisania umowy o Turowie lub jej ostatecznego przedyskutowania.

Zobacz także: Czesi pominęli Polskę. Kopalnia działała bez decyzji środowiskowej

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przypomnijmy, że pod koniec grudnia premier Mateusz Morawiecki zadeklarował: „absolutnie nie zamierzamy wstrzymywać pracy kopalni”. Morawiecki unikał jednak odpowiedzi na pytanie, czy Polska kary zapłaci. „Rada Ministrów przyjęła uchwałę, w której podkreśla, że kopalnia i elektrownia Turów muszą działać, a ewentualne decyzje, czy zapłacimy cokolwiek z bezprawnie nałożonej na nas kary, i to, czy znajdziemy w ogóle odpowiednią formułę prawną – zostaną podjęte przez Radę Ministrów w późniejszym terminie” – dodał. Wcześniej sprawę komentował rzecznik rządu Piotr Müller.

Według agencji Bloomberg, Unia Europejska chce wstrzymania środków unijnych dla Polski, za odmowę zapłacenia kar nałożonych przez TSUE ws. kopalni Turów. Należne Polsce fundusze miałyby następnie zostać pomniejszone o kwotę kary, wraz z odsetkami. Analogiczna sytuacja dotyczy sprawy Izby Dyscyplinarnej SN.

Zobacz także: Europoseł PiS: Kara za Turów ma charakter pozatraktatowy, w sensie prawnym nie istnieje

Kresy.pl / seznamzpravy.cz

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz