Spółka Gazpromu Nord Stream 2 AG poinformowała, że wycofuje swój wniosek ws. budowy gazociągu przez duńskie wody terytorialne na południe od Bornholmu.

Poinformował o tym w piątek szef zarejestrowanej w Szwajcarii spółki Nord Stream 2 AG, Matthias Warnig. Tym samym przerwano proces aplikacyjny, trwający od ponad dwóch lat.

Warning oświadczył, że Nord Stream 2 i jego inwestorzy „potrzebują pewności prawnej i ochrony prawomocnych oczekiwań, co oznacza transparentny i przewidywalny proces podejmowania decyzji, szczególnie w kontekście zaawansowanego postępu budowy w wodach czterech innych krajów, przez które ten rurociąg przebiega”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zaznaczono też, że wycofanie oryginalnego wniosku było konieczne dla ochrony udziałowców Nord Stream 2 i i inwestorów z Austrii, Francji, Niemiec i Holandii, w związku z ryzykiem dalszych opóźnień i strat finansowych.

W komunikacie Nord Stream 2 zaznacza, że pierwotny wniosek dotyczył trasy przebiegu drugiej nitki gazociągu przez wody terytorialne Danii, wraz z oceną oddziaływania na środowisko, idącej w ślad trasy już istniejącego gazociągu, preferowanej przez duńskie władze. W wyniku zmian prawnych MSZ Danii uzyskało prawo weta ws. układania rur na wodach terytorialnych w oparciu o względy krajowe i międzynarodowe. Zgodnie z tym, minister musi wydać zalecenie w sprawie wniosku, zanim decyzję wyda Danish Energy Authority (DEA). Procedura ta trwa już od początku 2018 roku, kiedy nowe prawo zaczęło obowiązywać. Nord Stream 2 zaznacza, że aż do teraz nie otrzymano żadnych wskaz, kiedy ten proces się zakończy, a zatem, kiedy DEA może udzielić zezwolenia.

W piątek szef rosyjskiego Gazpromu Aleksiej Miller na dorocznym zebraniu akcjonariuszy koncernu w Petersburgu powiedział, że Gazprom i jego partnerzy z krajów europejskich są przekonani, że budowa Nord Stream 2 zostanie z powodzeniem ukończona. Jak mówił, inwestycja jest obecnie gotowa w 60 proc.

Przypomnijmy, że w marcu br. władze Danii nie udzieliły zgody na poprowadzenie gazociągu Nord Stream 2 również po alternatywnej, dłuższej trasie. Operator projektu, spółka Nord Stream 2 AG zaznaczała wówczas, że żaden wniosek nie został odrzucony, lecz poproszono o zaproponowanie innej trasy. Proponowano, by rozważyć trasę na południe od Bornholmu. Zapowiedziano, że wniosek Duńczyków zostanie uważnie przestudiowany, a następnie zapadną decyzję o dalszych działaniach. Rosjanie uzyskali zgody na poprowadzenie rurociągu przez wody terytorialne Niemiec, Finlandii i Szwecji, ale nie Danii. Stąd Nord Stream 2 wciąż czekał na zgodę Danii, by móc poprowadzić gazociąg przez duńskie wody. Trwało to jednak coraz dłużej. Ponad tydzień temu Gazprom wręcz zagroził Kopenhadze, że  będzie musiała zapłacić za „możliwe opóźnienie” inwestycji.

W kwietniu inwestycja dotarła do granic duńskich wód. Jak pisaliśmy, dwa wcześniejsze projekty trasy nie zyskały aprobaty Danii, stąd w połowie kwietnia spółka Nord Stream-2 AG przedstawiła trzeci wariant. Przebiega on w wyłącznej strefie ekonomicznej Danii, na południe od wyspy Bornholm – czyli tak, jak proponowano w marcu. Trasa ta jest dłuższa o 25 km i położona znacznie bliżej Polski. Ponadto, przebiega przez wody, które do niedawna stanowiły przedmiot sporu między Polską a Danią. Rosjanie podkreślają, że z tego powodu obszar ten był niedostępny dla jakichkolwiek inwestycji, ale teraz osiągnięto porozumienie. Nie zostało ono jeszcze jednak ratyfikowane przez Polskę. Duńczycy zapowiedzieli, że na publiczne konsultacje w sprawie rosyjskiego wniosku zaproszą stronę polską.

112.ua / bankier.pl/ Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz