Niemiecka Federalna Prokuratura Generalna twierdzi, że zabójca pochodzącego z Gruzji Czeczena Zelimchana Changoszwilego nie mógł działać sam. Z kolei Rosja w ramach retorsji dyplomatycznych uznała dwóch niemieckich dyplomatów za personae non gratae.

W środę przedstawiciel Niemieckiej Federalnej Prokuratury Generalnej (GBA) podał na posiedzeniu komisji spraw wewnętrznych Bundestagu najnowsze ustalenia dotyczące zabójstwa w Berlinie Zelimchana Changoszwilego, pochodzącego z Gruzji Czeczena. Zabójstwo miało cechy egzekucji. Zatrzymano w tej sprawie podejrzanego, Rosjanina Wadima Krasikowa, posługującego się fałszywym paszportem na nazwisko Wadim Sokołow. Według niemieckiej prokuratury, są dowody wskazujące na udział Rosji lub Czeczenii w zabójstwie. Śledztwo przejęła prokuratura federalna, co ma miejsce, gdy istnieje poważne podejrzenie, iż w sprawę zamieszane jest obce państwo. Kreml twierdzi, że podejrzenia, jakoby Rosja była zamieszana w zabójstwo gruzińskiego Czeczena są „całkowicie bezpodstawne”.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Niemieccy śledczy uznali, że zabójca musiał mieć co najmniej jednego pomocnika. Ich zdaniem to niemożliwe, by Krasikow, który przybył do Berlin zaledwie dzień przed morderstwem, zdołał w tak krótkim czasie samodzielnie wyśledzić ofiarę, ustalić jej zwyczaje i opracować plan ucieczki. Uznano też, że ktoś musiał dostarczyć mu broń.

Media przypominają, że podobne tezy niedługo po zabójstwie Changoszwilego wygłaszał Ekkehard Maass, prezes Niemiecko-Kaukaskiego Towarzystwa w Berlinie (DKG) i dobry znajomy zamordowanego. Jego zdaniem, wcześniejszego zwiadu dokonali zapewne „mieszkający w Berlinie Czeczeni sympatyzujący z Ramzanem Kadyrowem”, prezydentem Czeczenii.

Sprawca zastrzelił ofiarę jadąc na rowerze, za dnia, oddając strzały w głowę i klatkę piersiową. Niedługo później niemieckie media podały, że sprawcą mogła być osoba z półświatka przestępczego lub ktoś z wywiadu obcego państwa. 30 sierpnia br. „Der Spiegel” napisał, że podejrzany, którego ujęto, może być agentem rosyjskich służb specjalnych. Z kolei rosyjska „Nowaja Gazieta” twierdzi, że mężczyzna brał udział w zabójstwie dwóch rosyjskich biznesmenów w Karelii i Moskwie, w latach 2007 i 2013. Wydano za nim listy gończe, w tym międzynarodowe, które jednak w 2015 roku wycofano. Wówczas przyznano mu paszport na nazwisko Sokołow. Według „NG”, mężczyzna utrzymywał kontakty z funkcjonariuszami elitarnej jednostki antyterrorystycznej rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa – Wympieł.

Jak pisaliśmy, tydzień temu dwaj rosyjscy dyplomacji pracujący w Ambasadzie FR w Berlinie zostali uznani przez niemieckie MSZ za personae non grata i wydaleni z kraju, w związku ze sprawą zabójstwa Zelimchana Changoszwiliego. Niemieckie MSZ podało, że wydalenie rosyjskich dyplomatów nastąpiło po tym, jak władze rosyjskie nie wykazały „wystarczającej [chęci – red.] współpracy” przy śledztwie i zastrzegło sobie prawo do podobnych kroków w przyszłości.

Rosyjskie MSZ nazwało działania Niemiec „nieprzyjaznym, nieuzasadnionym krokiem”, dodatkowo „upolitycznionym” i zapowiedziało odpowiedź – co rzeczywiście po tygodniu nastąpiło. W czwartek niemieckie ambasador w Moskwie, Geza Andreas von Geyr, został wezwany do MSZ Rosji. Tam poinformowano go, że dwaj niemieccy dyplomaci z ambasady Niemiec zostali uznani za personae non gratae i mają tydzień na opuszczenie kraju. Podkreślono, że na ręce niemieckiego ambasadora złożono „silny protest” w związku z „bezpodstawną decyzją” niemieckiego rządu o wydaleniu dwóch dyplomatów rosyjskich. Niemiecki MSZ oświadczył, że decyzja Rosjan jest bezpodstawna.

W czwartek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział dziennikarzom, że w krajach europejskich ukrywa się wiele osób zamieszanych w ataki terrorystyczne na terenie Rosji, o których ekstradycję stara się Moskwa. Wyraził zarazem nadzieję, że wydalenie niemieckich dyplomatów nie wpłynie negatywnie na relacje rosyjsko-niemieckie. Podkreślił też, że Rosja została do takiego kroku zmuszona wcześniejszą decyzją Berlina.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Changoszwili był Gruzinem pochodzenia czeczeńskiego, który walczył z Rosjanami podczas drugiej wojny czeczeńskiej w latach 1999-2009, m.in. organizując 200-osobowy oddział ochotników. Potem miał „pracować przeciwko rosyjskim interesom” w Gruzji i na Ukrainie. W tym czasie, parokrotnie próbowano przeprowadzić na niego zamach, ale zdołał ujść z życiem. Później przybył do Niemiec, gdzie od 2016 roku starał się o azyl, ale jego podanie zostało odrzucone i miał być deportowany. Urząd Ochrony Konstytucji, czyli niemiecki kontrwywiad, uważał go za niebezpiecznego islamistę.

Kilka dni temu prezydent Rosji Władimir Putin publicznie oświadczył, że zamordowany Changoszwili był jednym z organizatorów zamachu w moskiewskim metrze. Opisał też zabitego jako terrorystę z północnego Kaukazu. Putin deklarował, że nie ma wiedzy na temat wydarzeń w Berlinie: „Nie wiem, co z nim się stało. To bandyckie środowisko i tam może dojść do wszystkiego”. Na tej samej konferencji prasowej w Paryżu Angela Merkel ujawniła, iż powiedziała Putinowi podczas rozmów dwustronnych w Paryżu, że Berlin oczekuje od Moskwy udzielenia informacji na rzecz śledztwa dotyczącego zabójstwa Changoszwilego.

Putin twierdził też, że władze Rosji zwracały się do niemieckiego rządu ws. ekstradycji Changoszwilego. W środę resort sprawiedliwości Niemiec poinformował, że nic o takiej prośbie nie wie.

Tass/ rmf24.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz