Ministerstwo rolnictwa zapowiedziało w środę wycofanie z Sejmu projektu ustawy o zakazie hodowli zwierząt na futra. Teraz minister Ardanowski prostuje i wyjaśnia, że branża futerkowa zostanie zachowana, ale będzie rygorystycznie kontrolowana.

Informację o tym przekazał minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski w środę, podczas wizyty w Głogowie koło Torunia. Zapowiedział, że z Sejmu „zostanie wycofana ustawa, która zabrania uboju rytualnego i hodowli zwierząt futerkowych”.

Potem pojawiły się jednak doniesienia, że minister Ardanowski zrewidował swoje stanowisko ws. wycofania projektu ustawy z Sejmu. Takie informacje podawał m.in. poseł Robert Winnicki. W nawiązaniu do tego dziennikarka portalu wsensie.pl Ewa Zajączkowska napisała, że hodowla zwierząt futerkowych zostanie zachowana, a sama ustawa będzie procedowana w sejmie, „natomiast mają być zwiększone kryteria kontroli ferm”, nie wykluczając kontroli międzynarodowych. Zaznaczyła, że w zapisach wciąż znajduje się zapis, zezwalający przedstawicielom organizacji obrońców zwierząt na wejście na prywatną posesję bez zgody właściciela, a nawet przy jego sprzeciwie.

PRZECZYTAJ: Winnicki: sprawa branży futrzarskiej może być największym skandalem gospodarczym rządów PiS

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Rzeczywiście, dziś rano na antenie Radiowej Jedynki minister rolnictwa wyjaśniał, że ustawa jako całość nie zostanie wycofana z Sejmu, ponieważ „zawiera szereg elementów bardzo pozytywnych”. Ardanowski wymienił tu m.in. utrzymanie zwierząt w schroniskach czy odpowiedzialność gmin za zwierzęta bezdomne. Zaznaczył, że w tych względach będzie wspierał obrońców zwierząt.

Odnośnie branży futrzarskiej, Ardanowski powiedział, że hodowla na futra zostanie zachowana, ale podkreślił, że będzie ona poddawana ostrej kontroli.

– Utrzymujemy w Polsce hodowlę zwierząt futerkowych, ale bardzo ostro zaostrzę kryteria kontroli ferm – mówił minister rolnictwa. Łajdak, lump, który źle traktuje zwierzęta, nie będzie mógł ich dalej hodować. Poddamy to certyfikacji, jeśli trzeba to międzynarodowej. Jeżeli byłby brak zaufania do polskich służb kontrolnych, to będzie międzynarodowa certyfikacja firm, która sprawi, że te zwierzęta będą utrzymywane w warunkach adekwatnych dla ich behawioru, wymagań.

Czytaj również: Ukraińskie media: Likwidacja branży futrzarskiej w Polsce szansą dla nas

– Rezygnacja z zakazu zwierząt futerkowych jest motywowana politycznie, nie możemy sobie pozwolić na tyle otwartych frontów, a sprawa budzi emocje – powiedział portalowi DoRzeczy.pl Zbigniew Kuźmiuk, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości. Zaznaczył, że nie zgadza się ze stwierdzeniem, iż polska branża futerkowa jest dochodowa pod względem biznesowym.

– W Polsce produkcji futer nie ma, a to właśnie na tym się zarabia. Jest grupa producentów, którzy po prostu obdzierają zwierzęta ze skóry. Sami na tym zarabiają, ale to nie jest bardzo dochodowy biznes, nie daje tysięcy miejsc pracy. Natomiast bywa uciążliwy dla ludzi mieszkających w okolicy – powiedział Kuźmiuk, dodając, że ze sprawą trzeba będzie radzić sobie inaczej niż poprzez ustawowe zakazy.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Projekt ustawy ws. ochrony zwierząt, przygotowany przez grupę posłów PiS, wpłynął do Sejmu w listopadzie 2017 roku. Zakładał m.in. wzmocnienie ochrony prawnej zwierząt, wprowadzenie obowiązku znakowania psów i utworzenie centralnego rejestru, zakaz hodowli zwierząt na futra i wykorzystywania zwierząt w cyrkach. W Polsce rocznie zabija się ponad 8 mln zwierząt futerkowych, głównie norek. Zdaniem posłów PiS fermy norek, oprócz cierpienia zwierząt, powodują duże uciążliwości dla okolicznych mieszkańców. Najważniejsze elementy ustawy autorstwa PiS, to m.in. podwyższenie kar za znęcanie się nad zwierzętami, zakaz trzymania psów na łańcuchu czy ograniczenie uboju rytualnego (czyli bez ogłuszenia).

W polskiej branży futrzarskiej pracuje ponad 50 tys. osób. Wartość je wyrobów eksportowanych za granicę w 2016 roku wyniosła ponad 1,5 mld złotych. Polska jest trzecim na świecie producentem i sprzedawcą skór zwierząt.

Sprawa wywołała ostre protesty branży futrzarskiej, budząc również emocje wśród przeciwników hodowania zwierząt na futra. Producenci z tej branży protestowali i zwracali uwagę, że hodowlą zajmują się głównie małe gospodarstwa rolne. Plany PiS popierały z kolei media sprzyjające rządowi. Wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt na futra popierał także prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Przeczytaj: Apel niemal 500 naukowców o utrzymanie ferm zwierząt futerkowych

Politycy PiS złożyli autopoprawkę do projektu zgodnie z którą zakaz hodowli zwierząt na futra miał wejść w życie 1 stycznia 2022 roku. Później nieoficjalnie mówiono o przedłużeniu vacatio legis do 10 lat. Zwracano jednak uwagę, że to tylko odłożenie w czasie likwidacji branży futrzarskiej w Polsce. Kontrowersje budził również fakt, że zakaz dotyczył norek, a z ustawy miały zostać wykreślone króliki, które mogły być dalej hodowane.

W marcu poinformowano, że projekt ustawy wprowadzającej zakaz hodowli zwierząt futerkowych trafił do Komisji Ustawodawczej, zwanej „niszczarką”, z uwagi na to, że od czasów rządów PO-PSL kierowano tam niewygodne projekty.

dorzeczy.pl / wpolityce.pl / twitter.com / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Yogi
    Yogi :

    Ooooo, taki kontroler to może wszystko. A hodowców będzie stać na sprostanie obostrzeniom? Bo może będą musieli zapewnić po telewizorze na klatkę, muzykę relaksacyjną, masaże i psychoterapeutę zoologicznego. Trudna sprawa. Już rząd zadba o to, żeby hodowcy sami dali sobe spokój z tym biznesem.