Doniesienia medialne wskazują, że jedynie 60 proc. czołgów K2PL zostanie wyprodukowanych przez Polską Grupę Zbrojeniową (PGZ). Tymczasem początkowe deklaracje rządu sugerowały, że czołgi będą praktycznie od początku produkowane w Polsce. Należy także zwrócić uwagę, że rozmowy dotyczące transferu technologii były prowadzone już po podpisaniu umów wykonawczych ze stroną południowokoreańską. Nie wiadomo też, ile czołgów w jakiej konfiguracji otrzyma Wojsko Polskie.

Polska podpisała umowę na zakup 180 czołgów K2. Umowa ramowa przewiduje pozyskanie 820 czołgów K2PL, z czego 328 powstałoby w Korei Południowej, a 492 w Polsce – wskazują wtorkowe doniesienia z polsko-koreańskiego seminarium współpracy przemysłu obronnego, które odbywało w Warszawie. Miał o tym mówić przedstawiciel Hyundai Rotem.

Dodatkowo, z doniesień medialnych wynika, że ostateczna konfiguracja czołgu nie została jeszcze określona. „K2 traktowany jest jako baza wyjściowa. Generalnie według Hyundai Rotem ten ciężej opancerzony model z dłuższym kadłubem nadal jest na stole ale wszystko zależy od wyniku negocjacji” – poinformował we wtorek Damian Ratka, redaktor Defence 24, który uczestniczył w wydarzeniu.

Wersja K2PL miała pierwotnie różnić od południowokoreańskiego odpowiednika w paru aspektach, ponieważ standardowa wersja została zaprojektowana stricte pod koreański teatr działań. K2 w wersji PL miał mieć znacznie wzmocniony pancerz boczny poprzez dodanie demontowanych modułów pancerza kompozytowego oraz pancerza prętowego na tylnych, mniej krytycznych częściach czołgu. K2PL miał być nieco dłuższy niż wersja pierwotna, co miało powodować konieczność zastosowania siódmej pary kół jezdnych. Chodziło o lepszą ochronę załogi poprzez stworzenie miejsca na izolowane magazyny amunicji, co znacząco zwiększałoby szanse żołnierzy na przeżycie w przypadku przebicia pancerza czołgu.

Wbrew tym spekulacjom, na początku września gen. Maciej Jabłoński, Inspektor Wojsk Lądowych poinformował, że w czołgu K2PL nie będzie „żadnych istotnych zmian konstrukcyjnych”, a wóz ten „będzie bardzo zbliżony” do kolejnej wersji czołgu koreańskiego.

Umowa ramowa przewiduje zakup czołgów K2 w wersji używanej obecnie przez koreańskie wojsko oraz produkcję czołgów w wersji PL. Początkowe informacje wskazywały, że beneficjentem wspomnianych umów będzie polski przemysł zbrojeniowy, ponieważ produkcja uzbrojenia będzie odbywała się w Polsce. Z wcześniejszych wypowiedzi w rzecznika Agencji Uzbrojenia (AU) wynikało, że polski przemysł będzie brał udział w produkcji kluczowych podzespołów, w tym m.in. napędowych. „Myślę, że możemy liczyć na to, że ten silnik będzie produkowany w Polsce”- deklarował w lipcu br. rzecznik AU ppłk Krzysztof Płatek.

Późniejsze doniesienia medialne rodziły obawy w kwestii udziału polskiego przemysłu, dlatego portal Kresy.pl zwrócił się z pytaniami w tej sprawie do AU i PGZ. „Czy produkcja zespołów napędowych czołgów K2 PL oraz haubic K-9 będzie odbywała się w Polsce?” – zapytaliśmy AU.

W październiku ppłk Krzysztof Płatek powtórzył jedynie, że pierwsze czołgi K-2 będą wyposażone w silniki produkcji koreańskiej oraz niemieckie przekładnie. Z kolei haubice K-9 będą wyposażone w silniki produkcji niemieckiej oraz przekładnie produkcji amerykańskiej. Podkreślił, że reszta pozostaje w gestii polskiego przemysłu zbrojeniowego i prowadzonych w tej sprawie rozmów.

Pod koniec października wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin rozmawiał w Seulu z szefem agencji uzbrojenia Korei Płd. Eom Dong-Hwanem. Tematem rozmów były m.in. perspektywy przeniesienia produkcji południowokoreańskiego uzbrojenia do Polski. W kontekście czołgów K2 i haubic K-9 wskazał, że poruszono temat „technologii produkcji blach pancernych”. Wicepremier nie wspomniał nic o zespołach napędowych.

Należy zwrócić uwagę, że rozmowy były prowadzane już po podpisaniu umowy ramowej. Wicepremier oświadczył wówczas, że uzyskał „zapewnienie” południowokoreańskiego ministra, że część podpisanych z Koreą Płd. kontraktów zbrojeniowych, dotyczących produkcji uzbrojenia w Polsce zostanie zrealizowana po tym, jak Polska osiągnie odpowiednie zdolności produkcyjne. „To wymaga wysiłku, inwestycji, stworzenia linii produkcyjnych, i tutaj w pełnej współpracy między Agencją planowania zakupów obronnych i rządem Republiki Korei, oraz MON i ministerstwem aktywów – które nadzoruje polski przemysł zbrojeniowy – będziemy chcieli ten cel jak najszybciej osiągnąć” – oświadczył, cytowany przez portal WNP.

Również w październiku zwróciliśmy się z pytaniem do Polskiej Grupie Zbrojeniowej: „Czy PGZ prowadzi działania, które zapewnią możliwości produkcyjne w zakresie zespołów napędowych dla K2PL i K9PL”.

Uzyskaliśmy wymijającą odpowiedź: „Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. podejmuje wszelkie dostępne działania celem zapewniania uczestnictwa spółek PGZ w realizacji przyszłych kontraktów na rzecz Ministerstwa Obrony Narodowej zarówno w zakresie czołgów K-2, jak i haubic K-9. PGZ prowadzi rozmowy z partnerami koreańskimi jednak z uwagi na obowiązujące w PGZ ograniczenia szczegóły rozmów stanowią tajemnicę przedsiębiorstwa”.

Oznacza to, że wbrew pierwotnym deklaracjom strony rządowej polski przemysł zbrojeniowy może nie mieć istotnego udziału w produkcji czołgów.

Czytaj także: AU: 672 haubice K9PL dla Wojska Polskiego. „Produkcja w Polsce od A do Z”

Zobacz także: Koreański BWP bez polskiej wieży? Eksperci biją na alarm

tech.wp.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz