Bartosz Kownacki twierdzi, że nigdzie nie zarejestrowano dokumentu, który potwierdza zrzeczenie się przez Polskę roszczeń wojennych.

Kownacki był pytany w Polskim Radiu dlaczego sprawa reparacji została teraz poruszona i czy widzi szansę, by Polska otrzymała takie reparacje. Wiceminister odpowiedział, że sprawa nie jest nowa i że „często wraca” oraz że dwa lata temu był autorem interpelacji do MSZ w tej sprawie, po artykułach tygodnika „wSieci”. „To nie jest sprawa, która dzisiaj się pojawiła, ona jest w tym dyskursie publicznym” – podkreślił.

Według Kownackiego istnieją formalno-prawne podstawy do ubiegania się o reparacje, gdyż ” nigdzie nie zarejestrowano żadnego dokumentu, który potwierdzał zrzeczenie się Polski (roszczeń)”. – Polska w okresie komunizmu nie była państwem suwerennym, co wszyscy wiemy, i dzisiaj nie ma takiego aktu.”

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak dodał „Jeżeli my słyszymy, że wielką łaską są fundusze unijne, które dostajemy od UE, w tym od Niemiec, to warto to zestawić ze stratami wojennymi, które strona polska poniosła.” Zauważył, że „te fundusze otrzymywane od Niemiec to jest kropla w morzu tego, co byśmy otrzymali gdyby były uczciwe reparacje wojenne”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Kownacki: Wnuki zwyrodnialców pouczają nas czym jest demokracja

Kresy.pl / PAP

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. dzezik
    dzezik :

    O reparacje trzeba było się starać w latach 90tych. Wtedy była na to szansa. Niemcy chętnie oddali by nam majątki w NRD które Polska mogła by sprzedać albo uzyc w celach strategicznych aby odzyskać wpływy i panowanie na swoich dawnych ziemiach. Co prawda kresy zachodnie – za Odrą i Nysą były pod Władaniem Polski nowożytnej krótko. I to nie wcale dlatego, że rządzili tam „Niemcy” (coś takiego jeszcze wogóle nie istniało), po prostu tamtejsze plemiona nie chciały ponownego zjednoczenia. Ponownego ponieważ jak wiemy w I wieku naszej ery nasze ówczesne państwo (tzn państwo naszych pradziadów ale nie Polska tylko Słewia – oryginalna łacińska pisownia Suevi) rozciągało się od Łaby do Wisły i Buga. Pisze o tym n.p. Tacyt.
    Tak, kresy zachodnie stracilismy zanim udało nam sie wogóle zdobyć wschodnie, w tamtych czasach na wschodzie królowali Scytowie. Tak to oni doprowdzili do upadku Kultury Łużyckiej (wcześniejsze Państwo na ziemiach dzieisjszej Polski, Czech, Słowacji i NRD) . No ale to była walka w rodzinie pomiędzy braćmi. W sumie to Persowie popędzili Scytów na Zachód. Teutoni czyli przodkowie dzisiejszych Niemców to jednak tylko sąsiedzi. Na początku przyjaźni a potem… A my Słowianie naiwnie nauczyliśmy tych przybyszy/dzikusów wszystkiego poto aby oni nas po kilkuset latach zaczęli wynaradawiać. Nie zmyślam, to jest udokumentowane w kronikach.
    A co najbardziej bezczelne Teutoni wmawiają nam że to oni tu byli pierwsi i że to oni przynieśli kulturę. A co najgorsze wielu Słowian w to wierzy. To przerażające jak dajemy się ogłupić.
    Pamiętajcie że Polska powstała w X wieku zaś Niemcy w XIX. Mit założycielski Państwa Niemieckiego jest fałszywy ponieważ opiera się na dokonaniach przodków Polaków a nie na dokonaniach przodków Niemców. To w XIX wieku nie miało znaczenia bo przecież i tak cała dzisiejsza Polska znajdował się wtedy w granicach Państwa Niemieckiego.
    Celowo nie uczy się dzisiaj o tym w Polskich szkołach aby pokazać wielkość Niemiec i małośc Polski A przecież wielkość Niemiec to tylko ostatnie 200 lat. Wcześniej Polska była równie silna albo wielokroć silniejsza bo była wielka i zjenoczona, państewka niemieckie nie były w stanie nam zagrozić. Przerwanie ciągłości państwowości polskiej jest wieeką traumą z której nasz Naród się nie wyleczył. czy reparacje wojenne mogą być panaceum na ta traumę? myslę, że odpwoiednie poprowadzenie tematu mogło by pomóc, bo otwozryła by się publiczna międzypaństwowa dyskusja na temat praw narodów w Europie. Jeśli odgrzebiemy II wojnę światową to zahaczymy i o zabory i Polacy się dowiedzą kim byli ich przodkowie.