Irańskie Ministerstwo Wywiadu poinformowało o aresztowaniu „agentów stojących za zamieszkami”. Z kolei sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego oskarża USA, Wielką Brytanię i Arabię Saudyjską o prowadzenie „wojny zastępczej” przeciwko Iranowi.

W poniedziałek irańskie Ministerstwo Wywiadu i Bezpieczeństwa podało, że zidentyfikowało i aresztowało „agentów stojących za zamieszkami”, które towarzyszyły ostatnim protestom w wielu irańskich miastach i miejscowościach. W oświadczeniu napisano, że irańskie siły bezpieczeństwa „z pomocą ludzi zdołały zatrzymać pewne elementy, które wzniecały niepokój i w kilku miastach w całym kraju”. Dodano, że prowadzone są działania mające na celu dalsze, jak najszybsze aresztowania innych agentów. Nie sprecyzowano, o jakie osoby chodzi i ile osób w tej sprawie zatrzymano.

Ministerstwo Wywiadu podało też, że niektóre pokojowe zgromadzenia, które odbywały się w ostatnich dniach w celu wyrażenia publicznych żądań, stały się agresywne „z powodu obecności podejrzanych i agresywnych elementów”. Irańskie władze utrzymują, że przypadki przemocy w trakcie protestów były sporadyczne.

Przeczytaj: Iran: starcia demonstrantów ze służbami, ataki na komisariaty policji, kolejni zabici [+VIDEO]

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Z kolei Ali Szamchani, sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego powiedział wczoraj, że niektóre kraje prowadzą za pośrednictwem mediów i internetu „wojnę zastępczą” przeciwko Iranowi. Oświadczył też, że za ostatnimi zamieszkami stoją Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Arabia Saudyjska. Szamchani uważa, że kampanie w mediach społecznościowych i określone hasztagi dotyczące sytuacji w Iranie są faktycznie sterowane przez te kraje. Zaznaczył, że około 27 proc. „nowych hasztagów przeciwko Iranowi” generuje saudyjski rząd.

Czytaj również: Izraelska telewizja: USA i Izrael podpisały tajne porozumienie ws. Iranu

Sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu dodał, że „to, co dzieje się w Iranie za kilka dni się skończy” i „nie ma żadnych powodów do zmartwień”.

Podobne zdanie wyrazili też inni irańscy członkowie rządu. Hosejn Zolfaghari, wiceminister spraw wewnętrznych Iranu ds. bezpieczeństwa powiedział, że na większym obszarze kraju sytuacja wróciła już do normalności. Zapowiedział też, że niebawem fala niezadowolenia skończy się. Zolfaghari podkreślił, że irańska policja i siły bezpieczeństwa stosowały „,maksimum tolerancji” w doprowadzeniu sytuacji do kontroli, tak długo, jak nie było prób niszczenia własności publicznej i stref wojskowych. Dodał jednak, że siły bezpieczeństwa „zdecydowanie przeciwstawiły się sabotażystom”, którzy uciekali się do przemocy. Wiceszef MSW Iranu uważa również, że większość Irańczyków zrozumiała, o co chodzi i zdystansowała się od publicznego naruszania porządku, współpracując z władzami.

Przeczytaj: USA ostro krytykują władze Iranu: „zamienili kraj w państwo bandyckie, eksportujące przemoc”

Z kolei Mohammad Bagher Nobacht, rzecznik irańskiej administracji państwowej powiedział we wtorek na konferencji prasowej, że konstytucja Iranu jasno odróżnia zamieszki od pokojowych protestów. Podkreślił, że rząd szanuje prawa ludzi do legalnego protestu.

Niepokoje w Iranie z poparciem USA i Izraela

W ostatnich dniach stosunkowo nieduże protesty w kilku dużych irańskich miastach przerodziły się w antyrządowe demonstracje. Bezpośrednią przyczyną demonstracji był protest przeciwko podwyżkom cen, bezrobociu i korupcji. Z czasem pojawiły się na nich również hasła antyrządowe, skierowane głównie przeciwko prezydentowi Hassanowi Rouhaniemu oraz Ajatollahowi Chamaneiemu, a także mułłom. Krytykowano też m.in. zaangażowanie Iranu w konflikt w Syrii.

Jak informowaliśmy wcześniej, podczas demonstracji w Iranie coraz częściej dochodzi do zamieszek i starć z irańską policją i służbami. Irańska telewizja państwowa podała, że podczas antyrządowych demonstracji i towarzyszących im starć w nocy z poniedziałku na wtorek zginęło 9 osób. Wszystkie na terenie prowincji Isfahan, w środkowej części kraju. Od początku protestów, tj. od 28 grudnia, w Iranie zginęło już ponad 20 osób. 6 osób poniosło śmierć podczas ataku na komisariat policji w Ghahdaridżanie. Starcia, według tych źródeł, mieli sprowokować uczestnicy protestu, którzy zaatakowali komisariat w celu zdobycia broni. Budynek częściowo stanął w płomieniach. Tylko w Teheranie w ciągu trzech dni aresztowano 450 osób – taką liczbę podały lokalne władze.

Z kolei w miejscowości Chomeiniszahr zginął 20-letni mężczyzna, a także 11-letni chłopiec. W Nadżafabadzie życie stracił członek Gwardii Rewolucyjnej, a podczas strzelaniny trzy inne osoby zostały ranne. Irańskie media podają, że wszyscy trzej zginęli od strzałów z broni myśliwskiej, z której strzelał jeden z demonstrantów.

W niedzielę prezydent Rouhani w niedzielę wystąpił w telewizji z apelem o spokój. Powiedział, że Irańczycy mają prawo do krytyki władzy, ale nie mogą wywoływać niepokojów. – Rząd nie okaże żadnej tolerancji tym, którzy niszczą publiczną własność, naruszają porządek i wywołują niepokoje w społeczeństwie – powiedział Rouhani. Sugerował, że to USA i Izrael sprowokowały niepokoje w kraju.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu publicznie poparł antyrządowe protesty w Iranie. Zaprzeczył zarazem twierdzeniom, jakoby jego kraj był w nie w jakiś sposób zaangażowany. Ponadto, irańskich demonstrantów kolejny raz poparł prezydent USA, Donald Trump.

Przeczytaj: „Życzę Irańczykom sukcesu”, „Czas na zmianę!”. Netanjahu i Trump popierają antyrządowych demonstrantów w Iranie

Część Irańczyków miało otrzymać informację na telefony komórkowe z nieznanego numeru (prawdopodobnie od służb bezpieczeństwa), w którym przestrzegano, że osoby biorące udział w nielegalnych protestach spotkają się z prawnymi konsekwencjami.

Presstv.ir / twitter. com / Kresy.pl

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz