Jak wynika z ujawnionych, rzekomych maili wykradzionych ze skrzynki szefa KPRM Michała Dworczyka, zarówno on jak i polski rząd zignorowali ostrzeżenia MSZ i świadomie zdecydowali się na działania narażające na represje Polaków na Białorusi.

W serwisie Telegram zamieszczono kolejne e-maile, rzekomo wykradzione z prywatnej skrzynki mailowej szefa KPRM, Michała Dworczyka. Dotyczą one polityki rządu względem Białorusi w kontekście protestów przeciwko reżimowi Aleksandra Łukaszenki.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3802.49 PLN    (17.28%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Omówienie treści zamieszczono w serwisie Onet.pl. Pierwsza rzekoma wiadomość dotyczy wywiadu, jakie premier Mateusz Morawiecki miałby udzielić kanałowi Nexta, prowadzonemu na Telegramie przez grupę młodych, białoruskich opozycjonistów przebywających wówczas w Polsce – w tym Ramana Pratasiewicza i Sciapana Puciłę. Na kanale zamieszczano informacje, mające pomagać w koordynowaniu protestów ulicznych.

PRZECZYTAJ: Białoruska rewolucja

 

Według zamieszczonych materiałów, wiceszef MSZ Paweł Jabłoński wyraził obawy, czy szef polskiego rządu powinien udzielać tego wywiadu. Zaznaczył, że kanał Nexta, względnie jego założyciel, Puciła, jest traktowany przez władze w Mińsku jako „przestępca”. Ostrzegł też, że udzielenie wywiadu temu kanałowi, a nie np. stacji Biełsat, zwiększa prawdopodobieństwo działań odwetowych ze strony białoruskich władz np. wobec Polaków na Białorusi. Jednocześnie, Jabłoński ujawnił, że kanał Nexta jest związany z polskimi władzami.

Na rzekomy mail wiceministra miał odpowiedzieć najpierw związany z Morawieckim Mariusz Chłopik, pracujący w banku PKO BP jako dyrektor ds. marketingu sportowego (wcześniej wiceszef Centrum Informacyjnego Rządu), pisząc: „Ja bym się nie bał”. Później w podobnym tonie odpisał sam Michał Dworczyk, pisząc: „nie przejmowałbym się”. Szef KPRM twierdził, że Polska i tak jest już „jednoznacznie dookreślona” w Mińsku jako wróg białoruskich władz. Dodał też, że Łukaszenka ma „inne problemy na głowie, niż Polacy na Białorusi”.

Czytaj także: Afera mailowa: sejmowa skrzynka min. Dworczyka również została przejęta?

Zamieszczone maile, rzekomo wykradzione ze skrzynki Dworczyka, skomentował Witold Jurasz, były polski dyplomata, od paru lat udzielający się medialnie, a zarazem prezes Ośrodka Analiz Strategicznych.

„Z ujawnionej korespondencji szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka wynika, że władza całkowicie zignorowała ostrzeżenia MSZ i zdecydowała się na prowokacyjne działania wobec reżimu Łukaszenki, mogące spowodować represje wobec polskiej mniejszości” – napisał Jurasz w komentarzu dla serwisu Onet.pl.

Przeczytaj: Onet powiela łukaszenkowską propagandę nt. Polaków na Białorusi

Zobacz: Młodzież Wszechpolska wyraziła sprzeciw wobec represjonowania Polaków na Białorusi

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zaznaczył, że pomimo słusznych ostrzeżeń ze strony wiceministra Jabłońskiego rząd Morawieckiego wybrał „inną opcję”, dodając, że kilka miesięcy później „rozpoczęły się represje wobec liderów polskiej mniejszości” na Białorusi, w tym zatrzymanie liderów Związku Polaków na Białorusi i oskarżenie ich m.in. o wzniecanie nienawiści na tle narodowościowym i rehabilitowanie faszyzmu.

„Co więcej, w korespondencji prowadzonej z prywatnego e-maila wiceszef dyplomacji wprost stwierdza, że białoruski kanał Nexta jest związany z władzami RP, co nigdy nie powinno być publicznie ujawnione” – pisze Jurasz. Skrytykował też komentarz Dworczyka o tym, jakoby Łukaszenka miał „inne problemy na głowie niż Polacy na Białorusi”. Jego zdaniem, szef KPRM „wykazał się nie tylko całkowitym brakiem zrozumienia białoruskich realiów, ale (…) również brakiem wiedzy”.

„Jednym, co usprawiedliwiałoby Michała Dworczyka byłoby jego ewentualne przeświadczenie, że reżim Łukaszenki za moment upadnie, tyle że to z kolei świadczyłoby o całkowicie błędnej ocenie w tej sprawie” – doda były dyplomata.

Przeczytaj: Witold Jurasz: przypominanie o historycznych granicach Polski leży w interesie Rosji

Czytaj także: Juszczenko w programie Jurasza: „Bandera to jest człowiek, który zła nie czynił”

Zobacz: Czy Polacy na Białorusi są dyskryminowani?

Dodajmy, że w maju br. z ujawnionych przez media informacji wynikało, że zatrzymany w Mińsku białoruski aktywista opozycyjny Raman Pratasiewicz w czasie, gdy przebywał w Polsce, był „pod parasolem” polskich służb, a ściślej ABW.

Przeczytaj: Pratasiewicz wystąpił w białoruskiej państwowej telewizji, skrytykował m.in. Polskę, Litwę i białoruską opozycję [+VIDEO]

Wcześniej pisaliśmy, że z publikowanych w sieci „maili Dworczyka” wynika, że premier Morawiecki przyjął z zaskoczeniem uchwałę ukraińskiego parlamentu ws. uczczenia członków UPA i OUN, w tym ludobójców Polaków. Odnotował to dopiero blisko miesiąc po przyjęciu uchwały, prosząc swoich współpracowników o propozycje. Żadnej oficjalnej reakcji rządu nie było.

Onet.pl / Kresy.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz