Skit Maniawski

/
Skit Maniawski położony w leśnej okolicy powyżej wsi. Jest to dawny monaster bazyliański, od XVII w. główna ostoja prawosławia na Rusi Czerwonej. Budowę rozpoczęto w 1611 r. z fundacji Piotra Lachowicza, dzierżawcy żup sołotwińskich. Za panowania Władysława IV monaster liczył kilka cerkwi i dwustu mnichów. Skit Maniawski pozostał prawosławny nawet wtedy, gdy na pocz. XVIII w. cała eparchia lwowska przyjęła katolicyzm. Klasztor skasowali Austriacy w roku 1785. Przed 1939 r. zespół był już opuszczony i zrujnowany. Niedawno dokonano częściowej rekonstrukcji. Obecnie jest tu muzeum.Zbigniew Hauser

Wciąż trzyma się prosto

/
Na drodze dopadło ich dwóch banderowców na koniach i batogami zmusiło do powrotu. Przed Korcem zaprowadzili ich do chaty, w której mieli posterunek i kazali czekać.

Z inteligenckiej rodziny

/
Zostaliśmy rozdzieleni. Tata dostał 5 lat a mama 3. Mnie zawieziono w "dietdom" w Urnek, a brata do Urupińska.

Została tylko kaplica

/
Świadectwem polskiej przeszłości Połonnego jest leżący na uboczu, kilka kilometrów od centrum miasta, cmentarz.

Przez Kazachstan do Sławuty

/
- To byli bardzo dobrzy i serdeczni ludzie - wspomina pani Maria - Moja mama szybko się z nimi zaprzyjaźniła - Mieli rodziny w Tainczy i mogliśmy u nich nocować. Bardzo często też z Czeczenami wędrowaliśmy na bazar.

Siostra Antonina Biełous

/
Podeszła do mnie z nożyczkami, podsuwając mi pod oczy, jak gdyby miała mi je wydźgać i spytała - widzisz, ja ci pokazuję nożyczki, a ty mi pokaż swojego Boga.

Berezdów - czyli polskość wykarczowana

/
Między Sławutą a Korcem leży Berezdów, duża wieś, licząca 1250 osób. Przepływa przez nią rzeczka Sieczanka. Chodząc po ulicach tej zaniedbanej osady aż trudno uwierzyć, że jeszcze w XIX w. była ona miasteczkiem i czymś w rodzaju stolicy polskiego mikroregionu złożonego z kilkunastu polskich wsi.

Ks. Anatol Kłak

/
Proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Mohylewie Podolskim.

W Sławucie znają ją wszyscy

/
Drobną sylwetkę pani Nelly Ostrowskiej, znają wszyscy zamieszkali w Sławucie, związani z parafią Polacy.

Halina Skrzypkowska

/
W Kuniowie i w okolicy mówią o niej "Baba Hala". Patrząc na tą skromną, z trudem poruszającą się po własnym obejściu osobę, aż trudno uwierzyć, że ta mocno zniszczona i sterana życiem kobieta jeszcze niedawno była liderka tutejszej parafii i skupionej wokół niej nielicznej wspólnoty.

Nigdy nie wypierała się wiary

/
Na samym końcu Kamionki, przy ul. Leśnej, leży dom pani Jadwigi Sokołowskiej. Urodziła się ona w 1926 roku, w domu Emilii z domu Polkiewicz i Jana Sokołowskiego, kilka kilometrów na wschód od dawnej przebiegającej na Wilii polsko-sowieckiej granicy.

Honckiewicze (Hancewicze)

/
Zaścianek. 2 km. na pn-wsch od Podborza (gmina i parafia loco). Rozległy, opustoszały kołchoz, krajobraz ksieżycowy. Ostała się jedna bezludna chałupa otoczona hałdami odpadków i złomu. Mieszkańca spotykamy na łące gdy pasie krowę. Mieczysław Malewski 98 lat, stróż w upadłym kołchozie. Dobrze mówi, żartuje, twierdzi, że zdrowie zapewniła mu cieżka praca, trochę głuchy. Niepiśmienny, nie rozumie co to szlachta choć nazwisko ma szlacheckie.

Dawidowszczyzna

/
5 km. na wsch od Solecznik M.( gmina i parafia loco). Bronisław Kołdusz. 57 lat. technik rolnictwa, opowiada o przeszłości, z dumą prezentuje wyrys katastralny odziedziczonej ziemi z 1923 roku ( fot 497, skan ). Jego krewny to Józef Kołdusz powojenny dyrektor domu towarowego "Bazar" w Poznaniu. Większość dawnych mieszkańców wyjechała do Polski, mieszkali dawnej Narnicki, Łukaszewicz, Bartkiewicz, Kołdusz, Stankiewicz. Słown. Geograf. 1867 - 4 domy 27 mieszk. katolik.

Poczobuty

/
Zaścianek położony nad Solczą 12 km. na zach od Solecznik W. (parafia i gmina loco), zamieszkuje 5 spokrewnionych rodzin Poczobutów i Roubów. Rozmowa z Gertrudą Roubą 82 l. z domu Kozakiewicz i Antonim Roubą 87 l. synem Mikołaja i Genowefy z Poczobutów. Rozmowa. Gertruda żywotna, jasny umysł, dobre słownictwo (ukończyła jedną klasę szkoły, jak bohaterka "Bożej podszewki" ). Łatwo poznać, że jest ze szlachty, ma to wypisane na twarzy i w delikatnym sposobie bycia. Choć przez dziesięciolecia była dojarką w pobliskim kołchozie utworzonym na gruntach folwarku Dominika Poczobuta. Stąd wywodzi się najznaczniejszy biznesmen polski tych okolic - Ryszard Poczobut mieszkający w Ejszyszkach na Juryzdyce właściciel miejscowego i jedynego hotelu, dużych obszarów ziemi i kilku fabryk m.in. produkcji samochodowej tapicerki. Na przeciwległym brzegu Solczy leżały Koniuchy spalone przez sowiecko-żydowskich partyzantów w 1944 r., ponad 40 ofiar. Słown. Geograf.1882: nad rzeką Solczą 6 domów 124 miesz. katolik.

Machniuny

/
Zaścianek nad Poberżanką 10 km. na zach. od Solecznik W (gmina i parafia loco) . Helena Marcinkiewicz 83 l. opowiada o życiu przed wojną (chodziła do polskiej szkoły w Rózglu) i cieżkich przeżyciach podczas wojny, gdy "leśni" - biali (polscy), zieloni (litewscy) i czerwoni (sowieccy) przychodzili nocą i rabowali żywność. Po wojnie ciężka praca w kołchozie Czużekompie . W pobliżu jej domu pozostałości folwarku i młyna Pobereże.

Sasankiszki

/
Zaścianek. nad rzeczką Pobereżanką dopływem Solczy, 7 km. na zach. od Solecznik W. ( gmina i parafia loco). Istnieją 3 domy. W jednym Irena Moroz 83 lata nie pamięta szlachty ale wspomina, że mieszkali tu niegdyś Lisowcy i Wasiukiewicze. Pod lasem pozostałość dawnej drogi brukowanej polnymi kamieniami.

Tautliszki

/
4 km. na zach. od Bujwidz, okolica,pozostała jedna chałupa mieszka bezrobotny Andrzej Jankowski z żoną. utrzymują się ze zbieractwa w pobliskim lesie państwowym. Nie wiedzą o szlachcie.

Podworańce

/
5 km. na pd-zach. od Miednik, przy drodze Miedniki - Turgiele. Ignacy Niemyćko 83 lata opowiada o pobliskim majątku Harburdziszki i jego właścicielu Klukowskim. W tym miejscu zabudowania kołchozowe, pozostał tylko murowany lamus używany jako kołchozowy kantor. Nie wie o szlachcie. Znów opowieść jak jedyną sztuką przetrwania za sowieta było złodziejstwo. Tolerowane i propagowane przez przybyłe z Rosji naczalstwo.

Sokoły

/
zaścianek. 10 km. na pn. od Solecznik M., 5 km. na wsch. od Jaszun (gm. Soleczniki M, parafia Jaszuny). Na lewym brzegu Mereczanki (Merkis) Zabudowa w większości zniszczona przez rozległy kompleks zabudowań kołchozu Merkis. Jedynie w części wschodniej dawnej wsi, na skraju lasu przetrwały dwa gospodarstwa. W jednym mieszka Marian Wodkowicz (fot 422) potomek dawnych mieszkanców zaścianka. Nie wie, że pochodzi ze szlachty, pamięta, że po wojnie było tu osiem gospodarstw i mieszkali Giglewicze, Kieślowscy, Malinowscy. Słown. Geograf. w XIX w. były to dobra Balińskich z Jaszun. W lesie zapomniany cmentarz.

Powidańce

/
Zaścianek 7 km. na wsch. od Dziewiniszek. nie istnieje, zniszczony podczas kolektywizacji, mieszkańcy przeniesieni do wsi Powidańce. Informacje na ten temat i kilku powyższych miejscowości od Reginy Bajdan z sąsiedniej wsi Powidańce (76 lat), którą napotkaliśmy gdy powracała do domu po odprowadzeniu krowy do siostry w Dziewiniszkach (8 km. w jedną stronę) ponieważ dostała zapalenia żył w dłoni i lekarz zakazał jej dojenia a krowę trzeba doić.

Wołkowszczyzna

/
okolica położona przy granicy z Białorusią, 7 km. na pd. od Dziewiniszek (gmina i parafia loco), 3 km. na wsch. od Krakunów. Na płaskiej trawiastej i zabagnionej równinie zachowały się dwa zamieszkałe gospodarstwa, dwa inne używane są jako domy letniskowe. Wacław Bernacki polski szlachcic(76 lat) wraz z żoną Heleną, mieszka w jednym z tych pierwszych. Wspomina ojca, którego sowieci zabrali do wojska w 1945 roku i który zmarł szybko po powrocie. Twierdzi, że po wojnie było tu osiem gospodarstw i mieszkali Stanisław Dorniak, Hipolit Baniewicz, Dorniak Karol, Kołyszko Feliks, Szmitko Stanisław. 1865 - Słownik Geograf. : pow. oszmiański dobra skarbowe Dziewiniszki 7 domów, 45 mieszkańców katolików.

Wiszkuńce

/
okolica.8 km. na pn. od Ejszyszek (gmina i parafia loco) graniczy z Ponieździelem. Mieszkają z dawnych lat: Brancewiczowie, Króle, Songiny, Golmonty. Około 10 gospodarstw w większości dziś zamieszkałych przez młodych przybyszów z zewnątrz. Również z Wilna, którzy dojeżdżają na weekendy. Janina Songin z domu Żylińska, 86 lat. rozmowa nr 17, zeskanowane fotografie rodzinne ( skan nr 1). Malewski: - 1820 - prawo własn. Andruszkiewicz h. Mogiła. 1849 p pr. wł. Siemaszko h. Łabędź. 1820 - prt. wł. Songin h. Leliwa.

Bieriezowka i okolice

/
Wieś leżąca niedaleko Dniestru w pobliżu Mohylowa Podolskiego po ukraińskiej stronie granicy. Niegdyś nazywała się Laszki i była w całości zamieszkana przez Polaków. Obecnie jest zdominowana przez żywioł ukraiński. Na terenie tej wsi znajduje się pomnik ku czci hetmana Stanisława Żółkiewskiego, ustawiony w miejscu, w którym poległ on podczas odwrotu spod Cecory. Pomnik ten został odbudowany w 2003r. i poświęcony przez prymasa Józefa Glempa. Pod pomnikiem odbywają się zloty młodzieży polskiej i drużyn harcerskich z Mołdawii.

Oknica

/
Miasto rejonowe na północnym pograniczu mołdawsko- ukraińskim w pobliżu przejścia granicznego w Sokirjanach. Liczy 12 tys. mieszkańców. Polacy zaczęli osiedlać się w Oknicy już w końcu XIX w. Świadectwem tego jest zachowany w tej miejscowości cmentarz rzymskokatolicki z polskimi grobami. Środowisko polskie, które zaczęło wracać do korzeni nie jest zbyt liczne i składa się z około stu osób. Polak Stanisław Mielnik jest wicemerem miasteczka. Polacy zainteresowani powrotem do narodowych korzeni skupiają się w oddziale Stowarzyszenia ?Dom Polski?, który dysponuje niewielkim lokalem w Miejskiej Bibliotece. Głównym problemem tamtejszego środowiska jest brak nauczyciela z Polski. Utrudnia to ogromnie realizowana w tym środowisku pracę odrodzeniową.

Biłotyn

/
Dawna polska wieś, położona 6 km od Nietyszyna i formalnie należąca do rejonu izasławskiego. Znajduje się w niej duży i dobrze zachowany cmentarz polski. Wieś niestety wymiera. Polaków mieszka w niej około dwudziestu. W większości są to ludzie w podeszłym wieku.

Kiejpuny

/
Cmentarz znajduje się przy szutrowej drodze z Turgieli do Miednik, nie czynny nagrobków 37, najstarszy - 1934, leżą - w większości Atraszkiewiczowie i Szałejkowie. Także Polańska Weronika. Jan Prokowicz.Zdzisław Skrok

Hołodziszki

/
Cmentarz wiejski. 7 km na zach. od Dowgidańców. Parafia Koleśniki gmina Rany. Na wyniesieniu pośród pól, kilkusetletnie dęby. Czynny. Leżą: Lenkiewicz, Jachimowicz, Waliukiewicz, Narkiewicz Leon 1889 - 1891. Najstarszy nagrobek - 1874 - Ignacy Pilecki żył lat 77. napis na nagrobku: "tu spoczywają zwłoki". . Około 80 nagrobków. Sądząc po wieku dębów użytkowany od XVIII w.Zdzisław Skrok

Adamiszki

/
18 km na pn-zach od Ejszyszek, cmentarz położony w wysokim lesie, na urwistym brzegu Wersoki, w pobliżu nie istniejącego folwarku Adamiszki należącego do Szalewiczów. Parafia Koleśniki, nieużytkowany, otoczony wałem kamiennym, około 70 nagrobków w wysokiej trawie. Malowniczy nagrobej Xawerego Szalewicz zm. 1884 w wieku 43 lat, "obywatel czynny i uczciwy". Inni - Matulewicz, Michniewicz, Czerniowski. Jan Narkiewicz zm. 1893 żył lat 81.Zdzisław Skrok

Giejsmonty

/
okolica. 4 km. na zach. od Ejszyszek (gmina i parafia loco) nad rzeką Wersoką. budowa nowoczesnej drogi do Purwian zniszczyła całą zabudowę. Pozostała jedna zagroda, zmieniona (saiding) i zamieszkiwana przez ludzi nie mających nic wspólnego ze szlachta. Po przeciwnej stronie drogi, pozbawiony nagrobków i krzyży wojeny cmentarz z 1915 roku. Obecnie pod nazwa Giejsmonty wystepują Swieniszki - okolica położone na północy wsch. o dawnych Giejsmontów. Patrząc z oddali zachowały charakter dawnej osady szlacheckiej. Zwarta, "obronna" zabudowa - zabudowania skierowane tylnymi ścianami do pola, tworzą swoisty mur obronny - efekt zwiększa położenie osady na wyniesieniu nad bagnistą - przed melioracją była tu wręcz topiel - doliną Wersoki. W osadzie zachowały się cztery zagrody mieszka około 20 ludzi (starzy), rodzime nazwiska - Rudzis, Czapla, Wirażka, Bliźniewicz. Rozmowa z Heleną Bliźniewicz z domu Lebiedzka z Gumbiszek. lat 68. 1832 - pr. wł. Chmielewski h. Wieniawa. 1800 - pr. wł. Kisiel h. Światłodycz. 1799 - pr. wł. Milewski. 1848 p - pr wł. Żeomojtel h. Junosza.

Jedna z najstarszych Polek w Nietiszynie

/
Józefa Lipska - Jedna z seniorek parafii rzymskokatolickiej w Nietyszynie, dzięki której nadal ma ona jeszcze polski charakter."- Pamiętam jak sprzątaliśmy świątynię, by nabrała sakralnego charakteru - wspomina pani Józefa - Długo się jednak w niej nie namodliliśmy. Prawosławni Ukraińcy, którzy nie mieli swojej cerkwi, zabrali ją nam siłą. Mieli poparcie Niemców i nie mogliśmy nic zrobić. Nacjonaliści, którzy zapuszczali tutaj macki zza Horynia, chcieli też odnaleźć i zamordować naszego księdza, który w ukryciu starał się posługiwać swoim parafianom. UPA starała się go dopaść. Z opowiadań mamy wiem, że omal nie złapali go w naszej chacie. Ostrzeżony przez sąsiadów zdążył jednak uciec przez okno. Musiał jednak zniknąć z naszego terenu bo groziła mu śmierć. Znam to wszystko z opowiadań, bo wcześniej zostałam wywieziona do Niemiec na roboty. Gdy wróciłam po zakończeniu wojny chciałam wyjechać do Polski w ramach tzw. repatriacji. Nasz dawny ksiądz proboszcz, któremu udało się uciec ostatecznie do Polski przysłał naszej rodzinie zaproszenie. Przewodniczący sielsowietu podarł je na oczach matki, twierdząc, że jak wszyscy wyjadą to nie będzie miał kto w kołchozie pracować. Jako starsza dziewczyna umiejąca czytać po polsku postanowiłam zorganizować grupę Polaków, którzy chcieli się modlić i zapraszałam ich do jednej z chat. Zbieraliśmy się wieczorem, w każdą niedzielę, a ja czytałam całą Mszę św. Potem dowiedzieliśmy się, że w Połonnem jest otwarty kościół. Początkowo chodziliśmy do niego piechotą. Potem dochodziliśmy do Sławuty 20 km i 60 km jechaliśmy pociągiem. Było to bardzo kłopotliwe, ale staraliśmy się być w Połonnem jak najczęściej. Tam często się spowiadaliśmy. W Połonnem brałam ślub, tu chrzciłam swoje dzieci. Po dziś dzień modlę się za wszystkich księży, z którymi miałam do czynienia. Szczególnie zapamiętałam ks. Antoniego Chomickiego, Andrzeja Gładysiewicza i Sarefina Kaszubę, dzięki któremu przetrwaliśmy jako katolicy i Polacy."Marek A. Koprowski

Szukszyniszki

/
zaścianek, przy drodze z Bujwidz do Nemenczyna, 10 km. na wsch od Bujwidz (gtmina i parafia loco). Pozostała jedna chałupa niezamieszkała.

Montwiliszki (Puciatowszczyzna)

/
7 km. na wsch. od Solecznik M. zaścianek. pozostało jedno obszerne gospodarstwo, samotnie pośród pól z zabudowaniami ustawionymi w czworokąt, otoczne solidnym płotem, obronne. Zamieszkuje rodzina Królikowskich ze szlachty, była niedziela i byli w kościele w Solecznikach więc nie było rozmowy. Słown. Geograf. 1867 - 2 domy 13 mieszk. kat.

Rybnica

/
Miasto liczące 4 tys. mieszkańców założone przez sowietów nad Dniestrem na terenie polskiej wsi Rybnica i kilku satelickich osad. Parafia rzymskokatolicka, założona na początku XIX w. obejmowała swym zasięgiem także wieś Jahorlik stanowiącą niegdyś ostatni południowo- wschodni cypel Rzeczypospolitej. W 1918r. mieszkało tu około 2 tys. Polaków. Parafia rzymskokatolicka została zniszczona w latach trzydziestych XX w. Polskość przetrwała w niej jednak po dziś dzień. Skupia się ona wokół parafii rzymskokatolickiej, której proboszczuje ks. Tadeusz Magierowski- sercanin. Udało jej się zbudować nową świątynię i ośrodek duszpasterski. Do parafii należy około 500 osób. Nie są to bynajmniej wszyscy Polacy zamieszkujący Rybnicę. Część z nich nadal nie wróciła do narodowych korzeni. W minionej epoce ulegli bowiem głębokiej rusyfikacji. W mieście nie ma praktycznie polskiej inteligencji. Utrudnia to prowadzenie pracy odrodzeniowej, a także funkcjonowanie polskiej organizacji.

Szurkszcze

/
Zaścianek10 km. na wsch. od Dziewiniszek przy drodze do Narwiliszek (gmina i parafia Turgiele). Jedno zabudowanie pod lasem daleko od drogi. W nim najstarsza żyjąca szlachcianka polska Genowefa Wolska 101 lat. Jest sama w domu bo wszyscy kopią kartofle. Mówi mocno choć nie do sensu ale wie, że przyjechaliśmy specjalnie do niej z Polski. Na polu rozmawiamy w jej córką Haliną, mówi, że wcześniej żyli tu Hrychorowicze ale wyjechali do Polski.

Bąkarty

/
Zaścianek. 6 km. na pn-wsch. od Rudnik. Mieszkali Antoni Rożejczyk i Tarasewicze. Podczas wojny była tu baza Luftwaffe i magazyn amunicji, którą w marcu 1944 zdobyli żołnierze 6 brygady AK. Mieszkańcy zostali wysiedleni lub uciekli. Pozostali wyjechali do Polski w 1945 r. W miejscu gdzie był zaścianek stoi krzyż.

Bołądziszki

/
Cmentarz wiejski czynny, 15 km. na pn-zach od Ejszyszek, nad Wersoką, ok. 220 grobów. Byliński, Suchocki, Romanowski, Jundo, Malinowski, Paczkowski, Matujzo. W pobliżu znajdowała się wieś Matujzy. Henryk Matujzo ur. 1945 zm. tragicznie 1963, Antoni Matujzo - ur. 1905 zm. tragicznie 1947, Edward Matujzo ur. 1930 zm. tragicznie 1947. Trzy nagrobki obok siebie i symbol losów Polaków po wojnie w tej części świata. Mioduszewska Jadwiga 1906 - 1987.Zdzisław Skrok

Tyrasopol

/
Wraz z odrodzeniem religijnym w Tyrasopolu następuje także odrodzenie narodowe mieszkających w stolicy Przydniestrzańskiej Mołdawskiej Republiki Polaków. 17 sierpnia 2004 r. w Tyrasopolu zostało zarejestrowane formalnie Stowarzyszenie Kulturalne "Jasna Góra". Inicjatorem jego powstania byli młodzi Polacy związani z parafia, którzy wraz z grupą mołdawską uczestniczyli w pielgrzymce z Przemyśla na Jasną Górę. Obecnie organizacja aktywnie działa nie tylko w Tyraspolu, ale także na terenie całego Naddniestrza, liczy 82 osoby, z których 67 posiada potwierdzenie polskiego pochodzenia. Pozostali członkowie na razie nie mogą odzyskać dokumentów, na podstawie których oficjalnie potwierdza się pochodzenie. Jednak są świadomi swoich polskich korzeni i aktywnie uczestniczą w działalności stowarzyszenia, celem którego jest zachowanie tradycji polskich i rozwój polskiej kultury. -Siedmiu członków stowarzyszenia otrzymało Kartę Polaka; -Udało mu się uruchomić kurs nauczania języka polskiego, który prowadzi Elena Ługowskaja, lektorka na Uniwersytecie Państwowym w Tyraspolu; -Przy stowarzyszeniu działa także zespół wokalny, który brał udział w polonijnym festiwalu "Polska Wiosna w Mołdawii"; -Stworzono grupę wolontariuszy "Pomoc emerytom"; - Wydali folder o swojej organizacji "Jasna Góra" oraz ulotkę z informacją o Karcie Polaka.Marek A. Koprowski

Tawsiuny

/
Wieś, 5 na pd-wsch. od od Ejszyszek ( parafia i gmina loco). Liczne przykłady drewnianej architektury, zamieszkała wyłącznie przez Polaków w tym potomków szlachty zaściankowej z pobliskich okolic. Jedna rodzina tatarska Tanzilia Miśkiewicz z domu Radkiewicz, córka mułły z Iwli dziś Białoruś, mówi po polsku i uznaje się za Polkę. na fot. również ślubny portret rodziców i XIX-wieczny modlitewnik w piśmie arabskim. Rozmowa 32. Słown. Geograf. "Tawsiuny alias Tawaściuny wieś włościańska, dobra skarbowe Ejszyszki, 8 domów, 27 mszk. kat. 25 mahomet., 5 żyd.". Malewski - 1825 - prawo. własność. Rodkiewicz herbu. Pobóg.

Soroki

/
Miasto w północno- wschodniej części Mołdawii, liczące 28 tys. mieszkańców. Znajduje się w nim forteca strzegąca brodu przez Dniestr. W czasach króla Jana III Sobieskiego znajdowała się w rękach polskich. Przed II wojną światową i krótko potem istniała w niej polska wspólnota i polska parafia. Obecnie mieszka w nich zaledwie kilka polskich rodzin. Nie tworzą oni jednak żadnego środowiska.

Putiszki

/
Zaścianek. 7 km. na wsch. od Dziewiniszek (gmina i parafia loco). pięknie położony na leśnej polanie pośród owocowych drzew i zdziczałych warzywników. Pięć zachowanych w całości gospodarstw, wyłącznie drewnianych z rozległymi zabudowaniami gospodarskimi, studniami, płotami, letnimi kuchniami. Wszystkie stoją opustoszałe i bezludne. Ślady życia wskazują, że zostały opuszczone niedawno. Przy wjeździe ogłoszenie - "całość na sprzedaż" - piękne miejsce.

Miżany

/
Zaścianek. 4 km. na zach od Podborza (gmina i parafia loco) . Mieszkali w większości Ilcewicze i Malewscy ponadto Żylińscy, Kurpowiesy, Rożenowscy, Nowiccy. W sumie było 15 gospodarstw. Zofia Rutkowska z domu Harasimowicz - lat 71, wdowa przybyła z Naczy, teraz po stronie białoruskiej, jej matką była Korkuciówna. Teresa Mackiewicz z domu Ilcewicz 68 lat urodziła się w Miżanach. Pamięta swoją babkę , która posiadała ponad100 hektarów ziemi, miała bryczkę, którą jeździła do kościoła gdzie miała wykupioną ławkę w pierwszym rzędzie, stroje sprowadzała z Wilna a parobkowie całowali ją w rękę. Za sowieta gdy ją rozkułaczano całowała buty komisarza, który przybył aby wywieźć ją na Sybir. Pomogło i zmarła we własnym łóżku.

Wieżańce

/
18 km. na pn-zach. od Ejszyszek, 3 km. na p. od Jurszyszek. Cmentarz wiejski czynny, przy drodze do Koleśnik, Metalowa bramka z napisem: 1785 - 1995. około 150 grobów. Najstarszy nagr. Apolonia Warant 1874 zm w wieku lat 57. Kamienny pomnik wys 2. 5 m. Józef Bartoszewicz zm. 1898 w wieku lat 71, żona Helena zm. 1915 w wieku lat 90. Nazwiska: Bartoszewicz (liczne), Baranowicz, Narkun, Dzimitrowicz, Żyliński, Bućko, Adamonis, Ładociński.Zdzisław Skrok

Wilkańce

/
Okolica. 7 km. na pn-wsch od Ejszyszek (gmina i parafia loco). Mieszkańcy: Rodzajce, Songinowie, Naczelne, Toczeńscy, Żukowscy, Bujnowscy, Żylińscy, Szmigrow, Spokojni, Wojewódzcy, Szmogiłłowie, Zapaśnik. Obecnie mieszka około 60 osób, w większości ludzie powyżej 60 roku życia. Informatorka Janina Szmigiłło wiek 76 lat Malewski - 1840 - pr. wł. Bernatowicz h. Prawdzic. 1820 - pr. wł. Klimowicz h. Kościesza. 1800 p pr. wł. Mamczyc h. pierś kobieca. 1817 p pr. wł. posesja Wilkańce p Ryłło h. Wieniawa. 1804 pr. wł. Suchocki h. Łuk. , h. Kościesza. 1819 - pr. w. Wersocki h. Lubicz. 1820 - pr. wł. Wilbik h. Lubicz, h. Szeptycki. 1861 - pr. wł. Wilkaniec h. Wilcza Głowa. 1820 pr. wł. Znamierowski h. Gryf.

Słoboda Raszkowa

/
Wieś założona w połowie XVIII w. przez polskich osadników. Stanowi najstarszy zachowany po dziś dzień ślad zwartego osadnictwa polskiego na terenie Mołdawii. Leży 18 km od Raszkowa. Liczy 1200 mieszkańców, z czego około tysiąca ma polskie korzenie. We wsi istnieje parafia prowadzona przez Księży Sercanów: Henryka Sorokę i Dymitra Zielińskiego. Jest ona ostoją polskości. Duszpasterstwo jest prowadzone w niej wyłącznie w języku polskim. W tutejszej szkole język polski jest nauczany jako przedmiot obowiązkowy we wszystkich klasach. Jest to jedyny tego typu przypadek nie tylko w Przydniestrzańskiej Mołdawskiej Republice, ale i całej Mołdawii. Dzięki swojej prężności demograficznej, wieś zasila wszystkie skupiska polskie w PMR. Sporo "wychodźców" ze Słobody mieszka m.in. w Rybnicy.Marek A. Koprowski

Połonne

/
Miasteczko rejonowe liczące 22 tys. mieszkańców. Świadectwem jego związków z kulturą polską jest główny zabytek miasta, czyli liczący pięćset lat barokowy kościół św. Anny, a także cmentarz rzymskokatolicki, mający zdecydowanie polski charakter. Miasteczko położone przy trasie kolejowej Kiwerce, Zdołbunów, Równe, Szepietówka, Żytomierz-Kijów, było w okresie władzy sowieckiej (od lat pięćdziesiątych) jednym z centrów polskości na Ukrainie. Do tutejszego kościoła przyjeżdżali wierni z odległości nawet kilkuset kilometrów. Była to jedyna instytucja na tym obszarze ją podtrzymująca. Tylko tu mogli rozmawiać w ojczystym języku i czuć się Polakami. Obecnie według oficjalnych danych w Połonnem mieszka około dwóch tysięcy Polaków. Według działaczy polskich de facto jest ich znacznie więcej , bo około 5 tys. W Połonnem działa Polskie Stowarzyszenie Kulturalno- Oświatowe, starające się podtrzymywać tożsamość narodową rodaków. Jego sytuacja jest jednak trudna. W nowej rzeczywistości drogi parafii i polskiej organizacji rozeszły się. Język polski jest eliminowany z liturgii, a parafia jest ukrainizowana. Między obecnym proboszczem a stowarzyszeniem narasta konflikt. Stowarzyszeniu brakuje "Domu Polskiego" i większego wsparcia merytorycznego z Polski w postaci chociażby nauczyciela prowadzącego naukę języka polskiego i ułatwiającego tutejszej młodzieży kontakt z krajem przodków. Połonne po odpowiednim wsparciu ma szansę stać się jednym z regionalnych ośrodków polskości, oddziaływujących na najbliższą okolicę. W jego pobliżu znajdują się zaś zwarte skupiska ludności polskiej m.in. w Ponince, Burtynie, Nowosielicy, Łodzianówce, Fadijówce, Szkarówce, Sasance, Harbuznej, Brażyńcach i Łaboniu.Marek A. Koprowski

Kiboły

/
okolica. 9 km. na pn. od Ejszyszek(gmina i parafia loco). Mieszkają cztery rodziny w ośmiu zabudowaniach ustawionych ciasno na morenowym wyniesieniu nad mokradłami rzeczki Niedziel dziś osuszonymi. Typowa zabudowa zaściankowa. Mieszkają Andruszkiewiczowie, Dakodowiczowie, Baranowicze , Żylińscy. Nagranie. Helena Andruszkiewicz Od urodzenia w Kibołach. 67 lat.

Butrymańce

/
Około 3 tys. nagrobków. Przy kościele paraf. odrębna sekcja wykwintnych nagrobków Huwaldów herb. własny. Najstarsze nagobki z połowy XIX w. podlega odrębnemu opracowaniu (Jan Sienkiewicz z Wilna). Nieliczne nazwiska szlachty zaściankowej i okolicznej. Łukaszewicze, Masiewicze, gładkie, Tupko, Jurgo.Zdzisław Skrok

Wozbujniszki

/
Folwark nad Karkunką dopływem Wersoki. 10 km. na pd-zach od Ejszyszek (gmmina i parafia loco).Obecnie w strefie przygranicznej składa się ze zrujnowanych budynków kołchozu.

Dzimitry

/
okolica. 8 km. na pn-wsch od Ejszyszek (gmina i parafia loco). w kolonii Teodor Ryłło z Wilna, który odzyskał niedawno rodowy majątek i prowadzi gospodarstwo. Pięćdziesiolatek, wykształcony niewiele pamięta z dawnych czasów Jan Rożen 55 lat, przybysz, prowadzi gospodarstwo. Wojtek Sakowicz 48 lat miłośnik i producent miejscowego samogonu, właściciel dwóch obszernych, zrujnowanych od wewnątrz szlacheckich dworków. Nie pozwolił się fotografować. Jedyny pamiętający dawne czasy to Sakowicz Mikołejko Jan lat 71. Pamięta, że mieszkali Mackiewicze, którzy po wojnie wyjechali do Polski. Słown. Geograf. "dwór prywatny i wieś włościańska przy uroczysku Bordybieciszki. 5 domów 41 mieszk." (1866) Malewski: - 1800 - pr. własn. Bartoszewicz h. Bończa. 1820 - pr. wł. Dowgiałło h. Zadora. 1798 - pr. wł. Dzimitrowocz h. Trąby, 1842 - pr. wł. Dzimitrowicz h. Nieczuja. 1832 - pr. wł. Jodko h. Lis. Nossewicz h. Topór.

Antonówka

/
Pani Hala jest sama jak kołek i to powoduje u niej dodatkową frustrację. Jej duży duży dom w Antonówce stał się samotnią. Łatwo do niego trafić, bo stoi na niewielkim wzgórku, tuż na początku wioski. Z głównej drogi trzeba zjechać na pastwisko, a później kawałek podejść. Pani Hala zawsze jest w domu, a jeżeli wyjdzie, to tylko do sąsiadki. Od dawna nie ma już sił, by chodzić na Mszę św. do kościoła w Kuniowie. Sześć kilometrów w jedną stronę i sześć w druga to ponad jej siły.Jeszcze dwadzieścia lat temu tryskała energią i choć była już po sześćdziesiątce, głośno było o niej w całej okolicy. Skontaktowała się z ks. Antonim Andruszczyszynem, który w Sławucie został proboszczem odrodzonej parafii i zaczął walczyć o otwarcie na Wołyniu wszystkich zamkniętych kościołów. - Kołchoz w Kuniowie ani słyszeć nie chciał, żeby oddać nam kościół - wspomina.- Postanowiłam więc pojechać do Kijowa, do samego prezydenta Leonida Krawczuka i poprosić go o interwencję. Zanocowałam u syna mieszkającego w Kijowie i rano poszłam do prezydenta. Milicjanci pilnujący budynku wzięli mnie za jakąś wiejska babę, wariatkę i nie chcieli przepuścić. Ostatecznie jednak wpuścili mnie do punktu przyjęć interesantów. Tam powiedziałam, ze jestem "Matką Bohaterką" i chcę rozmawiać z prezydentem. Jakiś urzędnik zadzwonił do niego, a ten kazał mnie przyjąć. Wysłuchał mnie w swoim gabinecie, zapisał, co powiedziałam i oświadczył, że mogę spokojnie wracać, bo jak wrócę do domu, to już kościół zostanie zwrócony. Przy mnie jeszcze dzwonił do gubernatora w Chmielnickim z poleceniem, by spowodował zwrot wiernym świątyni w Kuniowie. Gdy wróciłam do domu, co trochę trwało, mąż już w drzwiach powiedział, że był ?priedsiedatiel? kołchoza, kłaniał się w pas i prosił, żeby przyjechać i dopełnić formalności.Odzyskanie kościoła było oczywiście dopiero początkiem wskrzeszenia parafii. Pani Hala musiała jeszcze zmobilizować wielu sąsiadów do pracy przy odbudowie zrujnowanej świątyni. Zbierała również potrzebne na to środki finansowe. Jako przewodnicząca Komitetu Parafialnego zatrudniała ekipę wykonującą specjalistyczne prace, która mieszkała u niej w domu. Niewątpliwie dzięki energii pani Hali świątynia wróciła do życia i można było odprawiać w niej Msze św.Ksiądz Witold Józef Kowalow, który w 1993 r. został pierwszym stałym proboszczem Kuniowa, nie musiał zaczynać wszystkiego od początku. Przez wiele lat ks. Witold miał w pani Hali bardzo oddanego współpracownika. Dziś przekazała obowiązki Przewodniczącej Komitetu Parafialnego młodszej następczyni, a z wspólnotą, którą współtworzyła łączy się w modlitwie.- Myślałam, że wskrzeszenie parafii pobudzi do życia tutejszych Polaków- podsumowuje. - Myślałam, że powrócą oni do wiary i polskości. Tak się jednak nie stało. W Antonówce, w której mieszkam, żyje wielu młodych Polaków, wywodzących się z czysto polskich rodzin, którzy do polskości już się nie przyznają, choć noszą czysto polskie nazwiska. Nie chodzą też ani do kościoła, ani do cerkwi. Żyją jak sowieccy ludzie.Marek A. Koprowski