Wieloletni przedsiębiorca z Suwalszczyzny przekazał zużyte opony lokalnej fundacji, które miały zostać wykorzystane przy budowie ekologicznego ogrodu. Decyzja podjęta w dobrej wierze uruchomiła kilkuletni spór z urzędami ochrony środowiska. Stawką jest blisko 2 mln zł oraz dalsze funkcjonowanie rodzinnej firmy.

W 2018 roku na Suwalszczyźnie w warsztacie wulkanizacyjnym prowadzonym od ponad 40 lat przez pana Sławomira doszło do przekazania 82 zużytych opon fundacji realizującej projekt ekologiczny. Ogumienie miało zostać wykorzystane przy budowie ogrodu na terenie zdewastowanym przez bobry, jako element umocnienia brzegów stawu.

Pan Sławomir prowadzi firmę nieprzerwanie od czasów PRL i przez dekady zajmował się wymianą oraz utylizacją ogumienia. W 2018 roku odpowiedział na prośbę przedstawiciela Fundacji Dziedzictwo Suwalszczyzny, przekazując opony w przekonaniu, że zostaną one ponownie użyte w sposób zgodny z prawem. Takie zastosowania przewiduje rozporządzenie Ministra Środowiska z maja 2015 roku, dopuszczające wykorzystywanie ogumienia nienadającego się do jazdy m.in. jako elementów zabezpieczających lub konstrukcyjnych.

Jeszcze przed rozpoczęciem prac przy ogrodzie przedsiębiorca został jednak ukarany mandatem w wysokości 300 zł przez Inspektorat Ochrony Środowiska. Powodem było przekazanie opon podmiotowi, który nie posiadał zezwolenia na przetwarzanie odpadów. Decyzja ta zapoczątkowała kilkuletni spór administracyjny.

W 2019 roku wójt gminy Suwałki uznał, że opony, jako wykorzystane do modernizacji terenu zdewastowanego przez bobry, nie są odpadami, lecz materiałem użytecznym i pożytecznym. Inspektorat Ochrony Środowiska zaskarżył tę decyzję do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, jednak SKO podtrzymało stanowisko wójta. Kilka miesięcy później decyzja została jednak uchylona, a jesienią 2020 roku wójt nakazał usunięcie opon z terenu ogrodu. Pod koniec tego samego roku firma pana Sławomira odebrała ogumienie i przekazała je do utylizacji.

W grudniu 2021 roku przedsiębiorca otrzymał pismo z Urzędu Marszałkowskiego informujące o nałożeniu opłaty za składowanie opon na własnej działce położonej na obszarze chronionym Wigierskiego Parku Narodowego. Wysokość kary została określona na 1 128 604 zł wraz z odsetkami.

W październiku 2022 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku uchylił decyzje Urzędu Marszałkowskiego oraz miejscowego SKO dotyczące naliczenia opłat. SKO zostało zobowiązane do zwrotu ponad 22 tys. zł kosztów sądowych. Wyrok nie był prawomocny, a do sądu wpłynęła skarga kasacyjna.

Na 13 stycznia 2026 roku wyznaczono termin rozprawy przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Białymstoku, który rozpozna skargę kasacyjną wniesioną przez SKO. W przypadku zmiany korzystnego dla przedsiębiorcy wyroku kara ma wzrosnąć do blisko 2 mln zł.

„Jeśli NSA zmieni korzystny dla mojego klienta wyrok, pan Sławomir będzie musiał zapłacić dokładnie 1 913 915,67 zł. Same odsetki karne, liczone jak zaległości podatkowe, wynoszą już ponad 785 tys. zł” — powiedział pełnomocnik przedsiębiorcy Daniel Lisowski. „Nadchodzący wyrok z 13 stycznia 2026 roku będzie kluczowy dla całego życia mojego klienta. Obowiązek zapłaty blisko 2 mln zł za przekazanie w dobrej wierze 82 opon, które ostatecznie i tak zostały zutylizowane zgodnie z prawem, jest rażąco krzywdzący” — dodał prawnik.

Pełnomocnik podkreślił również konsekwencje ewentualnej przegranej. „Po wyegzekwowaniu takiej kwoty pan Sławomir wraz z rodziną – żoną, córką i wnukami – zostaną bez dachu nad głową i środków do życia. Taki wyrok byłby porażką nie tylko tego człowieka, ale całego systemu prawnego w Polsce […]” — podsumował.

Kresy.pl/dziennik.pl

Tagi: ,
forma płatności