Marta Lempart ogłosiła, że opuszcza Polskę i przenosi się do Brukseli, tłumacząc decyzję obawą przed działaniami służb oraz rozczarowaniem środowiskami liberalnymi. Liderka Strajku Kobiet przyznała, że nie widzi już możliwości dalszej działalności publicznej w kraju, a rząd Donalda Tuska jest jej wrogi.
W rozmowie z Goniec.pl Marta Lempart, liderka Strajku Kobiet, ogłosiła, że wyjeżdża z Polski i zamierza zamieszkać w Brukseli, kończąc działalność publiczną w kraju. Aktywistka stwierdziła, że powodem decyzji jest obawa przed działaniami służb oraz reakcją obecnych władz na jej aktywność. Jak podkreśliła, jej zdaniem rząd może wykorzystać zgromadzone wcześniej materiały operacyjne, co w jej ocenie oznacza zagrożenie dla bezpieczeństwa osobistego.
Warto przeczytać: Aborcjonistka Gizela Jagielska traci pracę w szpitalu w Oleśnicy
W rozmowie z serwisem powiedziała: „Pozostawanie tu jest dla mnie niebezpieczne. Ja nie chcę tu być, dziękuję bardzo. Ja się boję…” . Dodała również, że obawia się wykorzystania materiałów zebranych przez służby, w tym podsłuchów. „Wystarczy, że fiknę i to idzie do TVP. Ja dziękuję” — dodała Zaznaczyła także, że jej nieufność obejmuje służby mundurowe. „Jak mijam grupę policjantów na ulicy, to czuję, jakbym mijała grupę kiboli” — oceniła Lempart.
Podczas tej samej rozmowy Lempart oceniła swoją dotychczasową działalność publiczną, wyrażając rozczarowanie postawą środowisk liberalnych, które – jej zdaniem – zyskały polityczne stanowiska, nie realizując oczekiwań Strajku Kobiet. „Ja myślałam, że walczę o Polskę, a walczyłam o stołki dla różnych ludzi. Fajnie, mają to, dzięki, nara” — podsumowała.
W dalszej części wywiadu nawiązała do sporu o prawo do aborcji, przypominając reakcję na odrzucenie przez posłów w zeszłym roku projektu nowelizacji Kodeksu karnego dotyczącego depenalizacji i dekryminalizacji aborcji. Podkreślała wówczas, że nie zamierza rezygnować z działań na rzecz programów proaborcyjnych. „Nie mamy innego celu. Dla nas zawsze będzie tym celem legalizacja i dekryminalizacja aborcji. Nieważne ile to będzie trwało” — mówiła. Zapowiadała też publiczne rozliczanie polityków odnoszących się do kwestii aborcji: „kobiety będą wywoływały do odpowiedzi każdego polityka, który będzie kłamał, oszukiwał, ignorował, lekceważył temat aborcji.
Lempart oceniała wówczas, że skala protestów jest mniejsza, ponieważ część środowisk nadal wierzy w liberalizację przepisów. Jej zdaniem nie ma jednak na to szans. „Rząd jest ewidentnie wrogiem, nienawidzi nas i walczy z nami na każdym polu” — stwierdziła. Uważała też, że część koalicji rządzącej liczy na to, że środowiska Strajku Kobiet okażą więcej cierpliwości wobec nowej władzy i będzie można je zlekceważyć.
Decyzja Lempart kończy okres jej intensywnej aktywności zapoczątkowanej protestami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2022 r., który uznał aborcję eugeniczną za niezgodną z Kontytucją. W czasie tych wydarzeń dochodziło do agresywnych wystąpień, ataków na kościoły, wiernych i księży, a Marta Lempart była jedną z liderek tego ruchu.
Kresy.pl/YouTube
































