Ta inicjatywa pokazuje, że ci posłowie PO posiadają znikomą wiedzę merytoryczną o problemie, nt. którego się wypowiadają. To, że jacyś kompletni ignoranci w tym zakresie wpisują się w przesyconą ideologią banderyzmu politykę ZUwP, to skandal – mówi Kresom.pl dr Andrzej Zapałowski.

Jak informowaliśmy, posłowie PO Sławomir Nitras i Rafał Trzaskowski pytali w piątek w Sejmie, dlaczego rząd PiS odmówił Ukraińcom dofinansowania obchodów 70. rocznicy akcji „Wisła”.

PRZECZYTAJ: Posłowie PO do rządu: mówicie o Wołyniu, a nie o Akcji „Wisła”; proponujecie Polakom tępy nacjonalizm

– Historycy są zgodni, że akcja Wisła była najbrutalniejszym przykładem polityki państwa totalitarnego, komunistycznego wobec mniejszości narodowych w Polsce – mówił Nitras. – Wiemy, że miała ona charakter czystek etnicznych – zaznaczył.

Nitras pytał, z jakiego powodu odrzucono wnioski organizacji ukraińskich i łemkowskich o dofinansowanie:

– Czy ma to związek ze zmianą polityki polskiej w stosunku do mniejszości narodowych? Czy rząd zmieni swoją decyzję i czy premier Szydło weźmie udział w obchodach rocznicy?

– Ta inicjatywa pokazuje, że autorzy tych pytań posiadają znikomą wiedzę merytoryczną o problemie, nt. którego się wypowiadają – mówi Kresom.pl dr Andrzej Zapałowski, historyk i ekspert ds. bezpieczeństwa. Jego zdaniem, pytania te mają charakter czystej gry politycznej. – Dla nich to po prostu jeszcze jedna możliwość, by uderzyć w PiS. Nie ma to żadnego merytorycznego uzasadnienia.

Dr Zapałowski zwraca uwagę, że w przypadku operacji „Wisła”, pojęcie „czystka etniczna”, którym posługują się posłowie PO, jest „absolutną bzdurą”.

– Czystka etniczna to świadome, zaplanowane przeprowadzenie operacji usunięcia danej ludności różnymi metodami z jakiegoś terenu ze względów politycznych i narodowościowych – zaznacza ekspert. – Operacja „Wisła” była działaniem wojskowym, którego celem było doprowadzenie do stabilizacji na pewnym obszarze Polski. Trzy lata po zakończeniu wojny na tych obszarach, mieliśmy do czynienia z masową akcją terroryzowania zamieszkującej je ludności. Niezależnie od tego, czy była ona narodowości polskiej, czy ukraińskiej. Był to sposób na niwelację tego zagrożenia – mówi dr Zapałowski.

Ekspert zaznacza, że trzeba pamiętać, że wymiana ludności między Polską a ZSRR zakończyła się latem 1946 roku.

– Okazało się, że do końca 1946 i na początku 1947 roku wcale nie zmalała ilość napadów na ludność cywilną. Miesięcznie wahała się ona od kilkudziesięciu do kilkuset przypadków. W dalszym ciągu przeprowadzano działania w formie mordów ludności zamieszkującej te tereny. Nie miały one już masowego charakteru, jak wcześniej, ale nadal do nich dochodziło. Mało tego – wiosną 1947 r. UPA dokonywała akcji na obszary zamieszkałe wyłącznie przez Polaków, wychodząc poza swoje obszary bazowe. Np. w lutym i marcu 1947 roku członkowie UPA penetrowali obszary na parędziesiąt kilometrów w głąb  terenów polskich – gdzie palono, mordowano, rabowano itd. – przypomina historyk.

– W walkach rozbito sotnie, ale bojówki UPA praktycznie działały jeszcze do końca 1948 roku. Jeżeli dziś we Francji mamy zamach i zabójstwo policjanta i cała Francja jest postawiona na nogi, to co możemy powiedzieć, jeżeli w 1947 r. było nawet ponad 100 napadów z bronią w ręku i zabójstw miesięcznie? Gdyby tak było we Francji, to jakby się ona zachowała? Każda administracja, czy legalna czy nielegalna, ma obowiązek dbać o bezpieczeństwo obywateli na swoim terenie. Jeżeli ono jest zagrożone, to likwiduje się zagrożenie metodami, które są najprostsze i najskuteczniejsze. I takie, czyli przemieszczenie ludności, zastosowano. W tym czasie, należy pamiętać, tak naprawdę z miejsca na miejsce przesiedlono pół Polski. Operacja „Wisła” była konsekwencją II wojny światowej – to był pewien ciąg – zauważa historyk.

– Pytanie: jakie państwo pozwoliłoby sobie, żeby 3 lata po formalnym zakończeniu na tym terenie wojny, pozwalać na masową akcję destabilizacji państwa? Nie było innej możliwości, bo nie mieliśmy do czynienia z jednostkowymi działaniami. Kilka tysięcy osób pod bronią cały czas destabilizowało olbrzymie terytorium państwa, takiego jakie wówczas było. Więc była to metoda. Dlaczego nie postąpiono podobnie z Białorusinami? Bo tam nie było takiego zagrożenia. O czystce etnicznej można by mówić, gdyby takich akcji dokonano rok-dwa po ustaniu zagrożenia bezpieczeństwa ludności. Ale to był sposób na usunięcie zagrożenia – podkreśla.

Ekspert zwraca też uwagę na inną kwestię, o której się nie mówi:

– Związek Ukraińców w Polsce podnosi, że dokonano zbrodni na Ukraińcach. A nie mówi się o tym, że winę za tę zbrodnię ponosi nacjonalistyczne podziemie ukraińskie, które ZUwP hołubi. Tak naprawdę, za zmuszenie państwa polskiego do dokonania takiej akcji, winę ponosi ukraińskie podziemie zbrojne, które obecnie jest heroizowane nie tylko na Ukrainie, ale również przez Związek Ukraińców. Oni przewrotnie chcą zrzucić odpowiedzialność na państwo polskie, żeby w przyszłości wymuszać jeszcze odszkodowania za rzeczy, których państwo nie było inicjatorem. Państwo polskie broniło się metodami, jakie miało wówczas dostępne. Jest to kompletna ignorancja ze strony tych posłów, co do merytoryczności.

– Zarzucanie państwu polskiemu, że nie chce opłacać imprezy, która jest skierowana przeciwko własnemu państwu, to już coś skandalicznego – zaznaczył dr Zapałowski.

Dr Zapałowski przyznaje też rację ministrowi Błaszczakowi, który mówił o braku symetrii między działaniami strony polskiej i ukraińskiej w kwestii upamiętniania akcji Wisła z jednej strony, a ofiar ludobójstwa na Wołyniu z drugiej. Podobnie jak w tym, że szef ZUwP Piotr Tyma nigdy nie potępił banderowców.

Przeczytaj: 420 tys. zł dotacji od rządu PiS dla ukraińskiej gazety, która nazwała Piłsudskiego międzynarodowym terrorystą

 – „Nasze Słowo”, organ Związku Ukraińców w Polsce wprost heroizuje tę zbrodniczą formację, tj. UPA. To, że nie ma symetrii to sprawa bezdyskusyjna. Mamy z tym do czynienia w relacjach polsko-ukraińskich od ponad 25 lat – mówi dr Zapałowski. Zwraca uwagę na jeszcze inną kwestię:

– Czy państwo polskie stosuje inne zasady w stosunku do mniejszości ukraińskiej niż do innych mniejszości narodowych? Czy inne mniejszości mają pretensje do państwa polskiego, że nie zachowuje się porządku? Przecież państwo polskie łoży wiele milionów zł na działalność ZUwP. Jeżeli Ukraińcy chcą, to niech z tych dotacji, które dostali, sami sfinansują sobie takie działania. Ale nie – oni chcą dodatkowe pieniądze na upamiętnienie działań w sposób skierowany przeciwko polskiej państwowości. Przecież to absurd!

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

– Czy szkolnictwo ukraińskie nie jest finansowane? Niektórzy powiedzą, że jest wręcz nadmiernie finansowane. Czy gazeta, która za nasze pieniądze pisze, że Piłsudski był większym terrorystą od Bandery, gdzie uderza się w podstawy polskiej polityki historycznej – czy to jest wyraz prześladowania Ukraińców? To jest kwestia pewnego absurdu – dodaje.

– Ukraińcy przyzwyczaili się, że państwo polskie ciągle się przez ostatnie 20 lat upokarza i ma finansować działania, które mają upamiętniać jakieś obchody skierowane przeciwko własnej państwowości. To już jest bezczelność z ich strony. A to, że się jacyś kompletni ignoranci w tym zakresie wpisują w przesyconą ideologią banderyzmu politykę ZUwP, to kolejny skandal – uważa ekspert.

– My mówimy o polskich obywatelach, o akcji Wisła i deportacjach. Wie pan, że wokół tych obchodów budowało się porozumienie polsko-ukraińskie. Natomiast pan mówi o Wołyniu. (…) Mówicie o Wołyniu, a nie o Akcji Wisła – to bardzo smutne – mówił w Sejmie do ministra Błaszczaka poseł Trzaskowski, „szef MSZ” w tzw. gabinecie cieni PO.

PRZECZYTAJ: Jak PO zamieniła polskie MSZ w „Agencję Wspierania Ukrainy”

– Dla mnie szokiem jest, jak można być tak bezczelnym i jak można wykorzystywać każdą okazję do walki z przeciwnikiem kosztem interesu i polityki historycznej państwa – zaznacza dr Zapałowski.

– Wołyń to było ludobójstwo ,które sam Sejm, w tym nawet głosami posłów PO, uznał. Operacja „Wisła” była operacją w wyniku której nie mordowano ludności cywilnej. Jedyne ofiary to osoby, które w sposób naturalny zmarły w pociągach. Nie ma w literaturze historycznej wzmianki, żeby w jej trakcie wojsko polskie lub inne podmioty mordowały ukraińską ludność cywilną. Więc porównywanie operacji „Wisła” do Wołynia jest skandalem. Dla mnie to jest ferowanie takiego kłamstwa wołyńskiego, które powinno być karane tak, jak kłamstwo oświęcimskie. I to mówi niby-przyszły minister spraw zagranicznych PO? To jest skandal żenującego poziomu polskich elit politycznych – stwierdził ekspert.

Kresy.pl / Marek Trojan



3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • franciszekk :

      Popieram trafną ocenę Beresteczko1651!
      Wymienieni w artykule „polscy” posłowie PO Sławomir Nitras i Rafał Trzaskowski są zorientowani i doskonale wiedzą co robią!!…..
      To są niemieccy kolaboranci tzw. tuskowcy, PO+pierają NEO-banderowców PO-dobnie jak za czasów hitlerowskiej III Rzeszy popierani byli banderowcy przez Niemców przeciwko Polsce!