Wybory samorządowe na Litwie. Renata Cytacka odpowiada na krytykę Radczenki pod adresem AWPL-ZChR

Aleksander Radczenko, ugodowiec i krytyk polskiej partii na Litwie, a do niedawna litewski urzędnik, który bez powodzenia kandydował do Rady Miasta Wilna z list socjaldemokratów, wykorzystał sytuację powyborczą do zaatakowania partii Polaków z Litwy. „Zamiast posypać głowę popiołem i przyznać się do działania na szkodę Polaków litewskich to jeszcze się odgryza, że będzie działał jeszcze bardziej – tak, aby Polacy mieli jeszcze mniej swoich przedstawicieli w różnych władzach na Litwie” – komentuje wiceszefowa Związku Polaków na Litwie Renata Cytacka.

W miniony weekend na Litwie odbyły się wybory samorządowe, w których Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR) zdobyła większość mandatów w radach rejonów wileńskiego i solecznickiego. Kandydaci tego polskiego ugrupowania ponownie zostali wybrani na stanowiska merów obu samorządów. Jednocześnie, wynik wyborczy partii Polaków z Litwy jest relatywnie gorszy od tego, który został uzyskany w 2015 roku. Przed wyborami polskie ugrupowanie stawiało sobie za cel poprawienie tego wyniku, m.in. w Wilnie, gdzie jednak liczba radnych AWPL-ZChR po wyborach spadła z 10 do 6 mandatów.

Aleksander Radczenko, do niedawna urzędnik litewskiego rządu, liberał, ugodowiec i konsekwentny przeciwnik AWPL- ZChR, który kandydował do rady miasta Wilna z listy socjaldemokratów, wykorzystał przy tym okazję, by na łamach polskojęzycznego portalu ZW.lt, należącego do Czesława Okińczyca, zaatakować partię Polaków z Litwy. Jak twierdzi, poniosła ona „klęskę de facto na całej linii“, tracąc w porównaniu z wyborami w 2015 roku 30 proc. głosów i 14 mandatów (62 tys. głosów i 56 mandatów wobec blisko 90 tysięcy i 70 mandatów cztery lata temu). Przyczyn porażki upatruje m.in. w odpływie elektoratu rosyjskiego (m.in. w Wilnie). Stawia też tezę, że w wyborach parlamentarnych w 2020 roku AWPL-ZChR może nie przekroczyć progu wyborczego, a także podkreśla znaczenie tego, że polscy kandydaci na listach partii ogólnokrajowych i społecznych komitetów wyborczych odebrali partii Waldemara Tomaszewskiego parę tysięcy głosów. Radczenko uważa też, że część Polaków zniechęciła do głosowania sprawa szefa Związku Polaków na Litwie Michała Mackiewicza.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Tych głosów zabrakło tzw. liberalnej opcji wewnątrz AWPL-ZChR-ZPL do zdobycia mandatów radnych. (…) Dotychczas Waldemar Tomaszewski „kupował” lojalność „liberałów” stanowiskami politycznymi. Teraz ma poważniejszy orzech do zgryzienia: jak utrzymać ich przy sobie, skoro lista AWPL-ZChR już nie daje żadnych gwarancji na mandaty, a mniejsze wpływy w radach samorządowych – szansy na polityczne stanowiska w administracji? Jeśli odpowiedzi nie znajdzie – za 4 lata zobaczymy już taką alternatywną wobec AWPL-ZChR polsko-litewską listę, z takimi nazwiskami, że partia Waldemara Tomaszewskiego będzie się cieszyła jeśli zdobędzie w Wilnie wynik podobny do tegorocznego wyniku socjaldemokratów…“ – pisze Radczenko. Zarzuca przy tym AWPL-ZChR, że „jeszcze bardziej zamknęła się w sobie, w nacjonalizmie i ultramontaństwie“, wieszcząc przy tym upadek znaczenia politycznego tej partii.

Przypomnijmy, że sam Radczenko znany jest ze snucia sugestii, jakoby mniejszość polska na Litwie mogła liczyć na uwzględnienie swoich interesów przez litewskie elity gdyby polska partia znikła ze sceny politycznej, a miejscowi Polacy stali się integralną częścią elektoratu partii litewskich – co znalazło kolejne odzwierciedlenie w jego nowym komentarzu. W przeszłości, polskojęzyczny litewski socjal-liberał porównywał też mjr Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” do Stepana Bandery. Przez lata pracował dla litewskiego rządu, m.in. jako zastępca dyrektora departamentu prawnego w kancelarii rządu Republiki Litewskiej czy starszy doradca w resorcie gospodarki (zrezygnował z pracy urzędnika państwowego przed wyborami). Dodajmy, że w tegorocznych wyborach, startując z list socjaldemokratów, spadł w tzw. rankingu czyli skończył z gorszym miejscem niż miał na liście wyborczej. W Wilnie socjaldemokraci ponieśli zresztą klęskę, otrzymując zaledwie ponad 3 proc. głosów. Kompletną porażkę poniósł też polsko-litewski komitet Wileńskiego Niedźwiedzia Rajmunda Klonowskiego, dziennikarza i publicysty „Kuriera Wileńskiego” oraz działacza Klubu „Gazety Polskiej” w Wilnie, której czołowi dziennikarze od lat ostro atakują Związek Polaków na Litwie i AWPL-ZChR w duchu radykalnego giedroycizmu, prezentując wyraźnie prolitewskie stanowisko i krytykując szereg postulatów Polaków, domagających się respektowania swoich praw. Pomysł powołania Komitetu Wileńskiego Niedźwiedzia padł zresztą podczas zjazdu Klubów „Gazety Polskiej”.Sam Rajmund Klonowski wcześniej zapewniał, że jego komitet nie jest wymierzony w Akcję Wyborczą Polaków na Litwie i nie będzie rozbijał polskiego elektoratu.

Przeczytaj: Jak rząd PiS wspiera litewskich lewaków i antyklerykałów za nasze pieniądze

Czytaj również: Jak Telewizja Republika i współpracownik litewskiego rządu ujawnili „Raport Węgierskich Służb”

Zobacz: Wilno: czołowy przedstawiciel polsko-litewskiego komitetu Klonowskiego oskarżył AWPL-ZChR o nielojalność wobec Polski

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Na komentarz Radczenki odpowiedziała znana polska działaczka z Wileńszczyzny Renata Cytacka, wiceszefowa Związku Polaków na Litwie, która uzyskała reelekcję do Rady Miasta Wilna z ramienia AWPL-ZChR.

– Wszystko za co zabiera się Radczenko tak się kończy. Nie trzeba teraz zwalać winy na innych – mówi w komentarzu dla portalu Kresy.pl Cytacka.

– Jak wszystkim wiadomo i było to niejednokrotnie mówione przed wyborami, Polacy nie mają żadnych szans jeżeli nie będą skupieni w jednej grupie – podkreśla. – Nikt inny tylko Radczenko i Klonowski przez swoje samolubstwo pozbawili mandatów naprawdę doświadczonych i oddanych naszym sprawom Polaków, Ludkowskiego i Saksona.

– Szczególnie wylewanie ton błota na polską partię w litewskich mediach polsko i litewsko języcznych przez Radczenkę spowodowało zmniejszenie liczby otrzymanych przez Polaków mandatów w Wilnie. To jest prawdziwa przyczyna – podkreśla wiceszefowa ZPL. – Na potwierdzenie można przytoczyć fakt, że tam gdzie nie dociera w tak wielkim stopniu antypolska propaganda Radczenki i ZW, w rejonie solecznickim, na polską partię zagłosowało 76,76% wyborców, czyli o 0,58% więcej niż w 2015 roku.

– Zamiast posypać głowę popiołem i przyznać się do działania na szkodę Polaków litewskich to jeszcze się odgryza, że będzie działał jeszcze bardziej – tak, aby Polacy mieli jeszcze mniej swoich przedstawicieli w różnych władzach na Litwie – komentuje Renata Cytacka. – Naprawdę ciężko jest wytłumaczyć człowiekowi nie widzącemu nic oprócz czubka własnego nosa, że jego działania przynoszą całkiem odwrotny efekt od zamierzonego. No chyba, że jego zamiarem jest pozbawienie Polaków jakiegokolwiek wpływu na władze litewskie. Poprzez swoje zaślepienie nie zauważa nawet, że partia z której listy startował, nie ma swoich przedstawicieli w Wilnie tylko dzięki temu, że się podzieliła.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Cytacka proponuje też, żeby „pobawić się w wróżkę” i założyć „czarny scenariusz dla polskiej partii i cud dla rozłamowców”:

– Powiedzmy, że za cztery lata Klonowski dokona cudu i pięciokrotnie zwiększy dla siebie poparcie, a Radczenko, odbierze sam, jeden procent Polakom na korzyść socjaldemokratów. Jaki będziemy mieli wynik? Socdemi wejdą do rady, ale dwóch pierwszych, Klonowski nie wejdzie, a Polacy stracą kolejnych dwóch trzech reprezentantów. Do tego właśnie dążą tacy „przyjaciele” Polaków.

zw.lt / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

12 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    mariusz67 :

    Radcenko i ta grupka frustratów z gadzinowego radia ZW już nie wiedzą jak by tu jeszcze zaszkodzić AWPL. Ale się nie udaje, bo ludzie mają swój rozum i głosują na polską partię, a nie na rozbijaczy i krętaczy. Mały spadek mandatów w Wilnie nie jest tragedią, AWPL ma 6, a rządząca partia chłopów i zielonych 3, zaś socjaliści (ci od Radcenki) zero (sic!). Zadziałał mechanizm znany też z Polski, gdy do samorządów wysokie wyniki zyskują komitety wyborców, w związku z bezpośrednimi wyborami merów (czyli prezydentów), w Wilnie to komitety Simasusa i Zuoaksa.
    Na Wileńszczyźnie AWPL potwierdził swoją absolutną dominację, ma większość w radach rejonów solecznickiego i wileńskiego, a ludzie AWPL zostali tu merami już w pierwszej turze.

  2. Avatar
    mariusz67 :

    Na zdjęciu bracia Radcenkowie paradują w gejowskim marszu. Ta grupka lewaków skupiona przez Okinczyca (ten z listy Tomkusa agentów KGB) w radiu ZW i klubiku PKD (to kilka tych samych osób, jeszcze Puksto, Mokrzecka…) próbowała też zorganizować w Wilnie czarny marsz za aborcją czyli zabijaniem dzieci, na szczęście ludzie tego nie kupili. Jak widać oni nie uznają żadnych wartości bliskich Polakom-Wilniukom, a swoim skandalicznym działaniem chcą zdeprawować ludzi, szczególnie młodych, przeszczepiając tu zgniłe trendy pseudo nowoczesności.

  3. Avatar
    mariusz67 :

    Komitet „Niedźwiedzia” Klonowskich doznał totalnej porażki, a ich kandydat na mera Rajmund Klonowski jak i cała lista uzyskali zaledwie kilkaset głosów, co dało 0,41 proc., czyli dziesięć razy mniej niż minimalna ilość głosów wymagana do przekroczenia progu. Nie pomogło im poparcie liberałów i Gazety Polskiej, której działania w mojej opinii są próbą podzielenia Polaków, powiem więcej, mają charakter działań agenturalnych i tak są postrzegane przez wielu Wilniuków. Przypomnę tylko, że Rajmund Klonowski cztery laty temu startował z listy AWPL, a teraz klan Klonowski otrzymał rozkaz dzielenia, rozbijania i wprowadzania zamętu.

  4. Avatar
    W_Litwin :

    Trochę nie rozumiem komentowania takich zaczepek kogoś kto zdobył tak żenujaco małą ilość głosów? Trzeba się szanować. Akcja to wielka partia, wielka organizacja polskiej społeczności z Wileńszczyzny. To właśnie ta społeczność dokonała wyboru i nie jest nim Radczenko, a co za tym idzie, wyborem nie jest także Okińczyc. Tylko Tomaszewski i reszta. A Radcenko w gebbelsowskim stylu odwraca uwagę od klęski jaką poniósł wraz z Okińczycem i robi to co robi od lat – atakuje przedstawicieli polskich organizacji. To kompletny brak poszanowania wolnych wyborów. To plucie na demokrację.

  5. Avatar
    arczi :

    Wyniki ostatnich wyborów samorządowych na Wileńszczyźnie są imponujące, najlepiej widać to na przykładzie rejonu wileńskiego, gdzie żyje 52 proc. Polaków, a AWPL-ZChR uzyskała aż 55 proc. głosów, co oznacza, że partia cieszy się wyjątkowym zaufaniem i poparciem społecznym. I sytuacji nie zmieniła nawet wyborcza łyżka dziegciu w postaci histerycznych i rozbijackich prób wystawienia pseudo konkurencyjnych list i kandydatów o polsko brzmiących nazwiskach. Trudno uwierzyć, aby rąk nie maczały tu te czy inne służby specjalne, którym nieustannie zależy na osłabianiu polskości na Wileńszczyźnie. Na szczęście Polacy na Litwie to mądrzy i doświadczeni przez koleje losu ludzie, którzy potrafią odróżnić ziarno od plew, prawdę od fałszu, uczciwość od krętactwa. I tym razem również nie dali się zmanipulować oraz nabrać na tanie chwyty wyborcze i wystawili czerwoną kartkę politycznym awanturnikom i dyżurnym „rozbijaczom” polskości, temu Radczenko i Klonowskiemu.

  6. Avatar
    arczi :

    Wynik jako uzyskał Aleksander Radczenko jest istną kompromitacją. Przed wyborami chwalił się czwartym miejscem na liście socdemów. Nie dość, że spadł na ich liście w rankingu, to jego partia zdobyła 0 (zero!) mandatów nie przekraczając progu wyborczego. Radczence nie pomogło poparcie liberalno-lewicowego radia i portalu ZW Czesława Okińczyca, reklamowanie się w rosyjskojęzycznych mediach (za co wielokrotnie piętnował AWPL) czy nawet nachalne rozdawanie ulotek przy kościołach (choć sam jest zadeklarowanym antyklerykałem). Do obu panów, Klonowskiego i Radczenki, pasuje jak ulał przysłowie, że „kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada”.