Wywalczenie Polakom na Kresach znośnych warunków funkcjonowania jest dosyć skromnym, ale możliwym do osiągnięcia celem. Tymczasem naszą debatę o Białorusi zdominowali utopiści. Jedni wbrew oczywistym faktom będą sławić rzekome cnoty Łukaszenki i możliwość głębokiej współpracy. Drudzy – głosić demokratyczny imperializm i mesjanizm, którego nikt poza Polską w Europie nie rozumie i nie czuje, a na którego skuteczne prowadzenie nasze państwo nie miało ani sił, ani środków – pisze prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki w opublikowanym na Facebooku tekście „Miłośnicy Łukaszenki i demokratyczni imperialiści kontra polski interes narodowy na Białorusi”.

Na samym początku swojego tekstu Winnicki odnotowuje postawę niszowej gazety „Myśl Polska”, która, jak zauważa, słusznie przez niektórych nazywana jest „Myślą Priwislańską”. Na tak surową ocenę medium to zasłużyło sobie publikacją w obliczu największej od lat fali represji wobec Polaków na Białorusi „obrzydliwie tendencyjnego  i antypolskiego wywiadu przeprowadzonego przez znanego ze skrajnie rusofilskich poglądów Mateusza Piskorskiego”. Piskorski rozmawiał z białoruskim parlamentarzystą, który przedstawił polską społeczność na Białorusi i państwo polskie w najczarniejszych barwach.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Gdy idzie atak na Polskę i Polaków na Kresach, Myśl publikuje tekst wspierający tę nagonkę. Trzeba odnotować ten obrzydliwy, antypolski akt. Trzeba też po raz kolejny podkreślić, że bardzo nieliczne środowisko tej gazety, okraszone byłymi współpracownikami komunistycznych służb specjalnych, nie miało i nie ma nic wspólnego z głównym nurtem polskiej idei narodowej i największymi organizacjami odwołującymi się do dziedzictwa Narodowej Demokracji – zaznacza Winnicki.

Następnie parlamentarzysta uporządkował fakty i „rozprawił się” z propagandą uprawianą przez „niektóre kręgi” w temacie Polaków na Białorusi. Po pierwsze, obecne prześladowania spadły nie tylko, a nawet nie w pierwszym rzędzie, na nieuznawaną przez władze w Mińsku organizację Andżeliki Borys – Związek Polaków na Białorusi. Na początku Łukaszenka uderzył w Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych w Brześciu pod przewodnictwem Anny Paniszewej. Organizacja ta odłączyła się kilka lat temu od ZPB i rozpoczęła całkowicie legalną, niekonfrontacyjną działalność. Jakiekolwiek oskarżenia o nielojalność względem państwa białoruskiego wobec tych ludzi są czystym, propagandowym kłamstwem – podkreślił Winnicki zaznaczając jednocześnie, że również nieuznawany przez białoruskie władze ZPB od lat w politykę się nie angażuje. Nie zajmował on także stanowiska ws. ubiegłorocznych, masowych protestów w całym kraju, które wykazały, że „Łukaszenka po raz pierwszy od ćwierćwiecza stracił poparcie olbrzymiej większości obywateli Białorusi”.

CZYTAJ TAKŻE: Prześladowanie Polaków na Białorusi (Kresowy Przegląd Tygodnia #22)

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Kolejny „mit” (pojawiający się w internetowych komentarzach i wspomnianym wywiadzie), z którym rozprawił się prezes Ruchu Narodowego, brzmi następująco: „Polacy na Białorusi cierpią i są prześladowani ze względu na wrogą politykę Polski wobec Łukaszenki, gdyby ta polityka była przyjazna to Łukaszenka białoruskim Polakom pozwalałby żyć i działać w spokoju”. Jest to w niektórych kręgach popularne a fundamentalne kłamstwo – napisał Winnicki.

Ideologia państwowa jaką zaprowadził w drugiej połowie lat 90. na Białorusi Łukaszenka, tożsamość jaką nadał tej nowej republice to nic innego jak po prostu neosowietyzm. Znajdziemy tam proporcjonalnie najwięcej pomników sowieckich, „Leninów”, białoruskie służby specjalne nawet nie zmieniły nazwy (to wciąż KGB choć nawet Rosja zmieniła nazwę na FSB), największymi świętami są te sławiące Armię Czerwoną. Ma to swoje proste przełożenie na narrację wobec Polski i Polaków. Przedwojenna Polska to wróg i okupant a żołnierze Armii Krajowej i innych polskich formacji zbrojnych okresu II wojny światowej to mordercy i bandyci. Przy każdej możliwej okazji taka właśnie narracja jest prezentowana a polscy kombatanci zestawiani nierzadko wręcz z niemieckimi nazistami – przypomniał poseł Konfederacji.

CZYTAJ TAKŻE: Polskim działaczom postawiono zarzuty. Grozi im do 12 lat więzienia

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Co za tym idzie, wszelkie formy polskiej pamięci historycznej, fundamentalne dla utrzymania tożsamości Polaków na Białorusi, są z miejsca narażone i klasyfikowane jako „antypaństwowe” (bo antysowieckie a sowiecka historia i tożsamość są podstawami funkcjonowania państwa Łukaszenki). Wiedząc o tym kontekście łatwiej pewne rzeczy zrozumieć. Co więcej, represjonowane są nie tylko polskie szkoły, organizacje, polscy księża, nauczyciele i działacze. Nawet grupy kibicowskie, jeśli tylko mają polski charakter, są prześladowane, inwigilowane i rozbijane. Taki stan rzeczy trwa ciągle, NIEZALEŻNIE OD TEGO JAKIE SĄ RELACJE MIĘDZY WARSZAWĄ A MIŃSKIEM. Represje trwają, ze zmiennym natężeniem, już 20 lat! – podkreślił Winnicki.

Poseł przypomniał, że na początku rządków PiS-u nastąpiła  odwilż między Warszawą a Mińskiem, ożywiły się kontakty, marszałek Senatu Karczewski pojechał do Mińska i mówił o Łukaszence per „ciepły człowiek”. W tamtym okresie rozważano nawet zamknięcie Biełsatu, telewizji wspierającej białoruską opozycję.  W Sejmie po raz pierwszy od 10 lat powstała parlamentarna grupa polsko-białoruska, w której skład wszedł m.in. poseł Winnicki.

CZYTAJ TAKŻE: KresyTV: egzamin Polaków z solidarności narodowej 

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Łukaszenka żadnym konstruktywnym dialogiem ani współpracą nie był zainteresowany. W odpowiedzi na serię pozytywnych gestów z polskiej strony wprowadził do swojego parlamentu… ustawę de facto likwidującą ostatnie dwie polskie szkoły publiczne na Białorusi. Ostatnie dwie! Na Litwie, gdzie Polaków jest dwa-trzy razy mniej niż na Białorusi i gdzie również nasi rodacy muszą się zmagać z dyskryminacją państwa litewskiego, mają jednak do dyspozycji około sześćdziesięciu szkół, dla porównania – napisał polityk – Łukaszence nie zależało i nie zależy na żadnym porozumieniu ani partnerstwie z Polską. Już w 2015 roku jego zależność od Moskwy była tak duża, że jedyne co zrobił to użył „odmrożenia” relacji z rządem w Warszawie żeby wynegocjować u Putina korzystniejsze warunki współpracy. A potem wrócił do swojej starej, antypolskiej polityki, a właściwie nigdy z niej nie zrezygnował.

Myśmy w Konfederacji oczywiście o tym wszystkim wiedzieli w ubiegłym roku. Wiedzieliśmy po pierwsze, że Łukaszenka trzyma Polaków na Białorusi jako zakładników a po drugie, że państwo polskie ma bardzo ograniczone możliwości wpływania na sytuację w tym kraju. Tam po prostu od dłuższego czasu, z zewnątrz, karty rozdaje już tylko Moskwa a co więcej, Zachód tę sytuację zaakceptował. Dlatego postulowaliśmy ostrożność i minimalizowanie ewentualnych strat dla Polski i Polaków na Białorusi. Nikt nie powinien jednak wyciągać z tego wniosku, że jesteśmy naiwni wobec Łukaszenki albo wierzymy w jego dobrą wolę wobec Polski i Polaków w tym kraju. Nigdy, w żadnym momencie jego trwających ponad 25 lat rządów, takiej dobrej woli nie było – przekazał Winnicki.

CZYTAJ TAKŻE: Aresztowani Polacy na Białorusi więźniami politycznymi 

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Kolejnym, obok „łukaszenkofilskiego”, typem myślenia o Białorusi, który „dominuje u większości polityków i elit nad Wisłą” jest bezkrytyczne wsparcie dla tamtejszej opozycji i uznanie tego za cel ważniejszy niż walka o prawa Polaków za Bugiem. Polityk Konfederacji określa wyznających taki pogląd „utopijnymi szkodnikami”, których „nadmiar jest w Polsce zwłaszcza wśród elit”.

Obok „mesjanistów” występują osoby, które mówią: „skoro z Łukaszenką nie można się dogadać i porozumieć to nie pozostaje nic innego niż wspierać opozycję i liczyć, że gdy kiedyś będzie ona rządzić a zainwestowane w nią poparcie <<zwróci się>> w postaci dobrej współpracy Warszawy i Mińska”. Podejście takie zawierać ma dwa  fundamentalne błędy – po pierwsze nie jest oczywiste, że Łukaszenka zostanie zastąpiony ekipą wywodzącą się z obecnej opozycji, a po drugie „inwestowanie w dobre relacje z ludźmi, którzy kiedyś mogą rządzić innym państwem jest oczywiście co do zasady słuszne, ale zupełnie nie przesądza o charakterze przyszłych relacji”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

O tym czy Polska będzie liczącym się graczem w tej części Europy zdecyduje nasz potencjał gospodarczy, polityczny, kulturowy, militarny. Jeśli będziemy silni, jeśli będziemy mieli niepodważalne argumenty w postaci pozytywnej oferty ale i instrumenty nacisku, wtedy nawet nieżyczliwi będą się musieli z nami liczyć i współpracować. Jeśli będziemy słabi i całkowicie zależni od polityki obcych stolic, nawet życzliwi będą nasze interesy, opinie i współpracę z nami olewać – pisze Winnicki – Dlatego polityka państwa polskiego, zamiast miotać się między bezkrytycznym popieraniem opozycji a próbami obłaskawienia Łukaszenki, powinna po prostu zawsze stawiać prawa kulturowe, oświatowe i językowe Polaków na Białorusi jako najważniejszy temat w relacjach dwustronnych. Jesteśmy to po prostu winni setkom tysięcy rodaków mieszkających na ziemi przodków i chcących Polakami pozostać. Bez aktywnej solidarności z rodakami na Kresach kwestionujemy w ogóle istnienie kategorii dobra wspólnego w naszym życiu publicznym, a co za tym idzie – de facto uderzamy w rdzeń istnienia naszego narodu i państwa.

Jak zaznaczył poseł, wywalczenie Polakom na Kresach znośnych warunków fukcjonowania jest dosyć skromnym, ale możliwym do osiągnięcia celem. Polską debatę o Białorusi zdominowali jednak „utopiści”.  Jedni „wbrew oczywistym faktom” będą „sławić rzekome cnoty Łukaszenki” i możliwość głębokiej współpracy. Drudzy – „głosić demokratyczny imperializm i mesjanizm, którego nikt poza Polską w Europie nie rozumie i nie czuje, a na którego skuteczne prowadzenie nasze państwo nie miało ani sił, ani środków”.

W imieniu swojego ugrupowania Winnicki zaapelował do rządu RP o „wyciagnięcie wobec Łukaszenki najdalej idących konsekwencji w związku z jego polityką represji” – blokadę gospodarczą uderzającą w białoruski transport, zabieganie o sankcje wobec wszystkich urzędników każdego szczebla, którzy w prześladowania są zaangażowani – a także o nieograniczoną pomoc dla wszystkich organizacji i środowisk polskich na Białorusi.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Podkreślmy – pole manewru państwa polskiego na Białorusi jest radykalnie ograniczone a próby rozmów „po dobroci” z Łukaszenką straciły sens. Trzeba po prostu wykorzystywać posiadane przez Polskę narzędzia nacisku w tej priorytetowej sprawie jakim jest możliwość życia i działania naszych rodaków w tym państwie. W perspektywie najdalej kilku lat jest zresztą prawdopodobne, że nawet dla Moskwy koszty utrzymywania obecnego prezydenta Białorusi u władzy, po jego gwałtownej i wciąż trwającej konfrontacji z większością obywateli, okażą się zbyt duże. Łukaszenka musi tymczasem bardzo namacalnie odczuć, że prześladowanie Polaków ma swoją bardzo wysoką cenę a na dłuższą metę, wobec trudnej sytuacji ekonomicznej i politycznej na Białorusi – po prostu mu się nie opłaca. Musimy w tym temacie oczekiwać i wymagać od wszystkich partnerów naszego państwa na arenie międzynarodowej, którym Polska świadczy różne przysługi, solidarnej i aktywnej postawy. Taka agenda musi stać się celem, sednem polityki państwa polskiego wobec Białorusi – podsumował swój wpis Winnicki.

CZYTAJ TAKŻE: Giedroyciowcy i łukaszenkofile – do rezerwatu

Kresy.pl / facebook.com

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Winnicki bredzi. Nie można uprawiać polityki na zasadzie niechęci do innego polityka. Łukaszenka jest przywódcą Białorusi i nie należy z nim walczyć, lecz współpracować. Borys i jej grupka to polska agentura wpływu, tak jak u nas Niemcy udający Ślązaków i domagający się autonomii Śląska. Jest oczywiste, że Łukaszenka będzie ich zwalczał.

    Prawdziwa Polonia na Białorusi do niedawna spokojnie funkcjonowała, ale władzom w Polsce zachciało się zaognienia stosunków z Białorusią, więc w odwecie Łukaszenka rozpoczął prześladowania Polaków, którzy dotychczas nie mieli tam żadnych problemów, przeciwnie niż na Litwie i na Ukrainie. Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio Winnicki potępiał prześladowania Polaków w tych krajach.

    Jeżeli chcemy, żeby Polonia na Białorusi mogła normalnie funkcjonować, to należy zacząć współpracę z Łukaszenką, zamknąć Biełsat i rozpocząć rozmowy.

  2. Roman1
    Roman1 :

    Winnicki niestety nie porusza tu kilku istotnych okoliczności. Nie wypowiada się, czy oddział Burego mordował Białorusinów, czy Polacy, w tym narodowcy, winni co roku organizować marsze ku czci Burego, który na Białorusi uznawany jest za mordercę. Dalej – Winnicki nie odnosi się do ustawicznego wtrącania się Polski w wewnętrzne sprawy Białorusi, nie tylko poprzez TV Biełsat; w krańcowym przypadku poprzez uznanie niejakiej Cichanouskiej za prezydenta Białorusi (oczywiście, na emigracji). Winnicki nie zadaje też sobie pytania – czy władze Białorusi wtrącają się w tak bezczelny sposób w sprawy Polski.