Wiceprezydent Turcji Fuat Oktay dał do zrozumienia, że jego kraj nie ugnie się przed groźbami prezydenta USA i zapowiedział, że Turcja zamierza zwalczać kurdyjskich bojowników w Syrii i utworzyć tam strefę, do której będzie mogła przesiedlić syryjskich uchodźców. Jednocześnie Donald Trump zapewnia, że USA nie opuszczają Kurdów.

Jak pisaliśmy wcześniej, w niedzielę Biały Dom ogłosił wycofanie swoich żołnierzy z rejonu północnej granicy Syrii, gdzie żyje większość kurdyjskiej populacji tego kraju. Decyzja USA umożliwia Turcji wkroczenie na ten obszar. Jak informowaliśmy, już dzień po tym tureckie siły zbrojne rozpoczęły ataki na stanowiska Kurdów w tym regionie. Najwyraźniej w reakcji na to, amerykański prezydent Donald Trump zagroził Turcji, że jeśli „zrobi coś, co ja, w swojej wielkiej i niezrównanej mądrości, uznam, że wykracza poza granice, całkowicie zniszczę i zetrę z powierzchni ziemi gospodarkę Turcji”.

Przeczytaj: Władze Kurdystanu proszą Rosję o osłonięcie syryjskich Kurdów przed inwazją Turcji

We wtorek wiceprezydent Turcji Fuat Oktay oświadczył, że jego kraj nie ugnie się przed groźbami, wyraźnie odnosząc się do deklaracji ze strony Trumpa. Podkreślił, że Turcja ma determinację i siłę potrzebne do realizacji swoich planów w kwestiach bezpieczeństwa narodowego i nie może być kontrolowana poprzez groźby.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Turcja w żadnym razie nie zaakceptuje tworzenia korytarza terroru lub państwa terrorystycznego zaraz u swoich granic, niezależnie, jaka będzie tego cena – powiedział Oktay, odnosząc się do koncepcji utworzenia w północnej Syrii kurdyjskiego podmiotu politycznego w formie niezależnego państwa, względnie regionu autonomicznego w składzie Syrii, co jednak nie zostało wyrażone wprost.

Oktay powiedział, że Turcja zamierza zwalczać kurdyjskich bojowników w Syrii, a także stworzyć strefę, do której Turcja będzie mogła przesiedlić syryjskich uchodźców. – Tam, gdzie w grę wchodzi bezpieczeństwo Turcji, sami określamy nasz szlak, sami wyznaczamy sobie granice – podkreślił. Turecki wiceprezydent dodał, że jego kraj podtrzyma swoje podejście do kwestii przyszłości Syryjczyków, żeby zapewnić pokój w regionie.

Tego samego dnia prezydent USA, krytykowany także w swoim kraju m.in. za pozostawienie Kurdów samych na łaskę wrogich im Turków, zamieścił na Twitterze wpis, w którym zapewniał, że nie opuszcza Kurdów, zaś relacje z Ankarą są bardzo dobre.

„Możemy być w trakcie procesu opuszczania Syrii, ale w żaden sposób nie porzuciliśmy Kurdów, którzy są wyjątkowymi ludźmi i wspaniałymi bojownikami. Podobnie nasze relacje z Turcją, partnerem [w ramach] NATO i handlowym, są bardzo dobre. Turcja ma już dużą populację Kurdyjską i w pełni rozumie, że podczas gdy mieliśmy tylko 50 żołnierzy w tamtej części Syrii, którzy zostali wycofani, jakakolwiek nieprzymuszona lub niepotrzebna walka ze strony Turcji będzie druzgocąca dla ich gospodarki i dla ich bardzo wrażliwej waluty. Pomagamy Kurdom finansowo i bronią!” – napisał Trump. Przypomnijmy, że ogłaszał on wycofanie sił amerykańskich z Syrii w grudniu ubiegłego roku.

Wymiana zdań na linii Waszyngton – Ankara spowodowała wahania kursu tureckiej waluty narodowej, liry. Od początku tygodnia słabła, a tendencja ta jeszcze się wzmocniła po groźbach ze strony Trump. We wtorek rano zaczęło się odrabianie strat, ale wypowiedzi wiceprezydenta Oktay’a ponownie zwiększyły niepewność. Po tym, jak Trump zamieścił wpis w sieci, lira znów zaczęła odrabiać straty.

Dziś turecki resort obrony ogłosił, że Turcja zakończyła wszystkie przygotowania do operacji wojskowej w obszarze na wschód od rzeki Eufrat w Syrii. Ma ona mieć na celu ustanowienie „strefy bezpieczeństwa”. Tureckie media związane z rządem podkreślają, że Turcja od dawna forsuje koncepcję „stref bezpieczeństwa wolnych od terrorystów” w Syrii, przy jednoczesnym pozbyciu się stamtąd kurdyjskich Ludowych Oddziałów Ochrony (YPG). Turcy zamierzają osiedlać tam syryjskich uchodźców, którzy obecnie przebywają na jej terytorium.

W poniedziałek anonimowy wysoki rangą urzędnik Białego Domu przekazał, że decyzja USA ws. wycofania wojsk USA z północnej Syrii dotyczy tylko żołnierzy sił specjalnych w sile 50-100. Zaznaczył, że nie oznacza „zielonego światła” dla tureckiej ofensywy zbrojnej. Dodał, że wycofywani żołnierze mają zostać przerzuceni „do innych baz w głębi kraju”.

Biały Dom ogłosił w niedzielę, że wycofuje amerykańskie oddziały wojskowe z północnej granicy, pozwalając na ustanowienie przez Turków strefy ich kontroli w pasie 30 km od granicy Turcji. Na terenie tym zamieszkują część większa część kurdyjskiej populacji Syrii, zaś Ankara traktuje kurdyjskie Ludowe Odziały Obrony (YPG) i skupione wokół nich Syryjskie Siły Demokratyczne jako głównego wroga na terytorium Syrii. Wcześniej Amerykanie udzielili syryjskim Kurdom gwarancji bezpieczeństwa domagając się od nich zburzenia umocnień zbudowanych przy granicy Turcji i wycofania spod niej ciężkiego sprzętu bojowego.

Amerykanie rozpoczęli zakładanie tajnych baz w Syrii jeszcze w 2015 r. gdy Waszyngton zdecydował się wesprzeć operujące w tym państwie kurdyjskie Ludowe Odziały Ludowe (YPG). W ciągu kilku lat, dzięki wsparciu Amerykanów, Kurdowie zdołali opanować całą północno-wschodnią część Syrii, jedną trzecią terytorium państwa, w tym tereny zamieszkane przez ludność arabską. Na obszarze tym Krudowe ustanowili swoje struktury parapaństwowe, których nie uznają władze Syrii.

Przypomnijmy, że Turcja rozpoczęła pierwszą interwencję militarną w Syrii jeszcze w sierpniu 2016 r. kiedy to oddziały tureckie wtargnęły do północnej części prowincji AleppoW marcu 2018 r. Turcy przeprowadzili też operację zbrojną przeciwko Kurdom kontrolującym rejon syryjskiego miasta Afrin. Na terenach tych władzę formalnie sprawują komitety miejscowej ludności arabskiej bądź turkmeńskiej, ale faktycznie sytuację kontroluje tam turecka armia. Ankara wspiera też islamistyczne ugrupowania zbrojne kontrolujące większą część prowincji Idlib. To ostatnia syryjska prowincja opanowana w dużej części przez arabskie ugrupowania antyrządowe. Próbując utrudniać ofensywę syryjskiej armii przeciw nim, Turcy ustanawiają tam swoje posterunki.

Dailysabah.com / twitter.com / bankier.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz